17.01.2023, 21:18 ✶
Próbował pójść za poradą zasugerowaną Elliottowi i również się rozluźnić, choć trochę. Nie było to proste bo nade wszystko przeszkadzało mu wyprasowane w kant ładne ubranie Elliotta zakryte równie aksamitnym szlafrokiem. Ten ubiór całkowicie do siebie nie pasował, nie potrafił zrozumieć co Elliott miał w głowie chodząc po domu w ładnym ubraniu, a zakładając szlafrok do przyjmowania gości. Za nic w świecie nie mógł się przez to rozluźnić a przecież nie poprosi Malfoya o zdjęcie zbędnego odzienia. Frustrujące.
- Moja matka mawiała, że na naukę czegoś nowego nigdy nie jest za późno. Jestem pewien, że jak się postarasz to zapomnisz na chwilę o tych manierach… ewentualnie alkohol może zmiękczyć pamięć.- uśmiechnął się luźno, tak szczerze i obserwował sobie Malfoya przygotowującego drinki za pomocą zgrabnej magii. Był gotów zaufać tworom alkoholowym wychodzącym spod jego różdżki… dotychczasowe doświadczenie z jego osobą nie nakazywało mu podejrzliwości, że mógłby chcieć go otruć. Widział przed sobą skołowanego po śmierci żony mężczyznę i nawet jeśli ten strój gryzł się z całokształtem to Elliott musiał wewnętrznie cierpieć. Chyba. Nie znał go tak dobrze, nie wiedział co w środku czuje.
Nawet wyjaśnienie, że nie zdołał się przebrać po pracy nie tłumaczyło obecności szlafroka na ubraniu i nieuczesanych włosów (halo, to ród Malfoyów, oni wyglądają perfekcyjnie i w wychodku.. nie żeby się tym interesował).
- Nie ma problemu, rozumiem przyzwyczajenia, zwłaszcza w twoim rodzie. Jeśli masz problem aby to oddzielić to nie przejmuj się, jakoś damy radę to obejść.- próbował nawet mówić w bardziej swobodny sposób, który głowy rodów nazwały by zuchwałym, spoufalającym się. Wyrzucił to z głowy na rzecz łyka alkoholu, palącego koniuszek języka. Zatrzymał wzrok w okolicach jego oczu, słuchając, że jednak spotkanie ma drugie dno o którym nie został uprzedzony. Z jakiejś przyczyny nie umiał mieć mu to za złe. Może to ta charyzmatyczna nuta na jego zmęczonej twarzy? Jak można być tak przekonywującym i pewnym siebie chwilę po śmierci małżonki? Ten facet musiał mieć naprawdę solidną moc… i nie myślał tutaj o tej czarodziejskiej części.
Uniósł brwi na wieści o problematycznym sygnecie. Odstawił kieliszek na ten sam stolik i pochylił się do przodu nad bladą dłonią Elliotta, spoglądając przede wszystkim na pierścień. Wysłuchał go w milczeniu, od razu przenosząc swoje myśli w tryb klątwołamacza. To temat ulubiony, jeśli chodzi o rozmowy lecz nietypowy w spotkaniu przed pogrzebowym.
- Jak długo to nosisz?- padło pierwsze, podstawowe pytanie. Posłał mu pytające spojrzenie o pozwolenie zanim sięgnął po jego nadgarstek i przysunął bliżej siebie, drugą ręką odnajdując różdżkę i wyczarowując na jej krańcu zwyczajne światło. Oświecił szafir, oglądając również rzeźbione fale po bokach.
- To niedobrze, że wpływa to na mięśnie twojej ręki. Potrzebuję szczegółowego wywiadu, Elliott. Bardzo szczegółowego, gdzie będzie dużo pytań… uch. - po obejrzeniu sygnetu na jego dłoni nie mógł za wiele wywnioskować. Puścił jego dłoń i rozmasował swoją żuchwę i usta, co było nieodzownym znakiem, że dostał zagwozdkę.
- Pytasz mnie o to akurat dzisiaj więc mam wnioskować, że to nieoficjalna prośba?- zapytał z lekką rezerwą w głosie. Kiedyś już mieli podobną sytuację kiedy to rodowi Malfoyów zależało aby problem rozwiązać bez zbędnego rozgłosu. Wolał od razu to ustalić aby wiedzieć na czym stoi. Miło wspominał współpracę z Elliottem bo i sakiewka była przyjemnie obciążona.
- Moja matka mawiała, że na naukę czegoś nowego nigdy nie jest za późno. Jestem pewien, że jak się postarasz to zapomnisz na chwilę o tych manierach… ewentualnie alkohol może zmiękczyć pamięć.- uśmiechnął się luźno, tak szczerze i obserwował sobie Malfoya przygotowującego drinki za pomocą zgrabnej magii. Był gotów zaufać tworom alkoholowym wychodzącym spod jego różdżki… dotychczasowe doświadczenie z jego osobą nie nakazywało mu podejrzliwości, że mógłby chcieć go otruć. Widział przed sobą skołowanego po śmierci żony mężczyznę i nawet jeśli ten strój gryzł się z całokształtem to Elliott musiał wewnętrznie cierpieć. Chyba. Nie znał go tak dobrze, nie wiedział co w środku czuje.
Nawet wyjaśnienie, że nie zdołał się przebrać po pracy nie tłumaczyło obecności szlafroka na ubraniu i nieuczesanych włosów (halo, to ród Malfoyów, oni wyglądają perfekcyjnie i w wychodku.. nie żeby się tym interesował).
- Nie ma problemu, rozumiem przyzwyczajenia, zwłaszcza w twoim rodzie. Jeśli masz problem aby to oddzielić to nie przejmuj się, jakoś damy radę to obejść.- próbował nawet mówić w bardziej swobodny sposób, który głowy rodów nazwały by zuchwałym, spoufalającym się. Wyrzucił to z głowy na rzecz łyka alkoholu, palącego koniuszek języka. Zatrzymał wzrok w okolicach jego oczu, słuchając, że jednak spotkanie ma drugie dno o którym nie został uprzedzony. Z jakiejś przyczyny nie umiał mieć mu to za złe. Może to ta charyzmatyczna nuta na jego zmęczonej twarzy? Jak można być tak przekonywującym i pewnym siebie chwilę po śmierci małżonki? Ten facet musiał mieć naprawdę solidną moc… i nie myślał tutaj o tej czarodziejskiej części.
Uniósł brwi na wieści o problematycznym sygnecie. Odstawił kieliszek na ten sam stolik i pochylił się do przodu nad bladą dłonią Elliotta, spoglądając przede wszystkim na pierścień. Wysłuchał go w milczeniu, od razu przenosząc swoje myśli w tryb klątwołamacza. To temat ulubiony, jeśli chodzi o rozmowy lecz nietypowy w spotkaniu przed pogrzebowym.
- Jak długo to nosisz?- padło pierwsze, podstawowe pytanie. Posłał mu pytające spojrzenie o pozwolenie zanim sięgnął po jego nadgarstek i przysunął bliżej siebie, drugą ręką odnajdując różdżkę i wyczarowując na jej krańcu zwyczajne światło. Oświecił szafir, oglądając również rzeźbione fale po bokach.
- To niedobrze, że wpływa to na mięśnie twojej ręki. Potrzebuję szczegółowego wywiadu, Elliott. Bardzo szczegółowego, gdzie będzie dużo pytań… uch. - po obejrzeniu sygnetu na jego dłoni nie mógł za wiele wywnioskować. Puścił jego dłoń i rozmasował swoją żuchwę i usta, co było nieodzownym znakiem, że dostał zagwozdkę.
- Pytasz mnie o to akurat dzisiaj więc mam wnioskować, że to nieoficjalna prośba?- zapytał z lekką rezerwą w głosie. Kiedyś już mieli podobną sytuację kiedy to rodowi Malfoyów zależało aby problem rozwiązać bez zbędnego rozgłosu. Wolał od razu to ustalić aby wiedzieć na czym stoi. Miło wspominał współpracę z Elliottem bo i sakiewka była przyjemnie obciążona.