30.09.2024, 14:04 ✶
Kiwnął głową, przyjmując odpowiedź Kelly do wiadomości. Nie znał się na tym, na czym znała się Brygada - dlatego wolał nie dotykać ciała, a gdy Charlotte podeszła bliżej, na chwilę tylko wstrzymał powietrze w płucach. Nie dotknęła nieżywego Niewymownego jednak, co przyjął z ulgą. Podejrzewał, że cholernie ją kusiło: w końcu pracowała w komnacie śmierci, miała więc fascynację trupami wpisaną w zawód. A patrząc na to, jak metodycznie oglądała nieumarłego, to zapewne śmierć płynęła jej w krwi.
Nie odpowiedział jej: ruszył do biurka, które również nie było utrzymane w należytym porządku. Skrzywił się, widząc stertę papierów. Nie były to jednak papiery, których szukali. Rodolphus szukał raczej teczki, jednej z tych których używali w Departamencie Tajemnic. Lestrange wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki rękawiczki. Nie podejrzewał, że mu się przydadzą, nie były to również cienkie rękawiczki, których używały służby porządkowe. Miał je zawsze przy sobie, bo tak się już nauczył. Założył jedną na dłoń, chociaż było to trochę niewygodne, a potem ostrożnie zaczął przeglądać rzeczy. Starał się niczego nie dotykać, lecz czasem musiał podnieść odrobinę skrawek chusteczki, by przeczytać to, co było nakreślone na kartkach papieru. Nie założył rękawiczki po to, by zacierać ślady - założył ją, bo się kurewsko brzydził. Brzydził się tego, że na biurku było kilka zgniecionych papierowych chusteczek i tylko Merlin wiedział, co zawierały.
- Nic - odezwał się po chwili, gdy otworzył także szuflady. Nie grzebał w nich, ale pierwszy rzut oka dał mu informację, że nie ma tu tego, czego szukali. Nie miał pojęcia jak można było żyć w takim syfie.
Nie odpowiedział jej: ruszył do biurka, które również nie było utrzymane w należytym porządku. Skrzywił się, widząc stertę papierów. Nie były to jednak papiery, których szukali. Rodolphus szukał raczej teczki, jednej z tych których używali w Departamencie Tajemnic. Lestrange wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki rękawiczki. Nie podejrzewał, że mu się przydadzą, nie były to również cienkie rękawiczki, których używały służby porządkowe. Miał je zawsze przy sobie, bo tak się już nauczył. Założył jedną na dłoń, chociaż było to trochę niewygodne, a potem ostrożnie zaczął przeglądać rzeczy. Starał się niczego nie dotykać, lecz czasem musiał podnieść odrobinę skrawek chusteczki, by przeczytać to, co było nakreślone na kartkach papieru. Nie założył rękawiczki po to, by zacierać ślady - założył ją, bo się kurewsko brzydził. Brzydził się tego, że na biurku było kilka zgniecionych papierowych chusteczek i tylko Merlin wiedział, co zawierały.
- Nic - odezwał się po chwili, gdy otworzył także szuflady. Nie grzebał w nich, ale pierwszy rzut oka dał mu informację, że nie ma tu tego, czego szukali. Nie miał pojęcia jak można było żyć w takim syfie.