30.09.2024, 15:27 ✶
Mulciber Moonshine –> Loteria
Jonathan może i był zdania, że młodzież powinna się bawić, a kontrowersyjne pomysły w czystokrwistych rodzinach sprawiały jedynie, że życie było ciekawsze, ale jednak widząc młodą czarownicę, która pewnie ledwie co ukończyła Hogwart, sprzedającą cytrynówkę, miał mieszane odczucia, bo czy ktoś tak młody powinien już na dzień dobry tak silnie łączyć swoje życie z alkoholem? Czyżby u Mulciberów już aż tak źle się działo?
Odegnął od siebie te myśli i chociaż nie spróbował trunku, to i tak zakupił jedną butelkę tak na później, a potem pożegnał się i ruszył za Anthonym.
– Chyba mogę zakręcić jeszcze kołem raz, czy dwa. Zastanawiam się... Mulciberowie pozwalają młodej dziewczynie z ich rodziny na sprzedawanie alkoholu? Hm, matka opowiadała, że jej ojciec kręcił nosem, by w ogóle piła jakiekolwiek mocniejsze trunki. – odpowiedział również po francusku, gdy już nieco odeszli, rozglądając się czy przypadkiem nagle nie pojawią się gdzieś jakieś niespodziewane atrakcje, ale wychodziło na to, że wszyscy powoli zaczynali się już zwijać, a oni sami powinni wkrótce opuścić to miejsce. – Nie ma co przedłużać naszej wizyty tutaj. I tak umówiłem się jeszcze z Charlotte i nie chcę kazać jej za długo na siebie czekać. Mam dziwne wrażenie, że już i tak jestem na jej celowniku bardziej, niż zwykle po tym jak przyprowadziłem do niej wnuka. – Chodziło o psa oczywiście. Na wzmiankę o starych dobrych czasach, oczy zabłysły mu jeszcze mocniej. – Byłbym zaszczycony, ale to nic mój drogi. Poradzę sobie w życiu bez tego balonika, a tamta mała dziewczynka chyba była przeszczęśliwa. A pamiętasz jak wygrałem nam tworzenie własnych pluszaków? Masz gdzieś jeszcze tę surykatkę, którą stworzyłem na twoje podobieństwo, czy zaginęła lata temu?
Gdy doszli do loterii oczywiście nie zwlekał ani chwili dłużej i dobrze wykorzystał swoje losy.