30.09.2024, 16:24 ✶
Nie mogła oderwać wzroku od młodej kobiety za ladą. Nie mogła nic na to poradzić! Wyglądała jak modelka z okładki magazynu, i nie tego mugolskiego, które kiedyś ona nałogowo czytała — tylko tego popularnego, który zawsze jest wystawiany na frontowych półkach w sklepach. Śliczna, z perfekcyjnie ułożonymi lokami, które wyglądały na lśniące i zdrowe. Czy sekretem były jakieś tajemnicze i drogie kosmetyki? Nieważne, co Mona robiła, jej włosy zawsze wyglądały jakby weszła w sam środek burzy. Jej mama zawsze ją ganiała z szczotką, żeby doprowadzić jakoś jej rude włosy do porządku.
Jednak barmanka z takim naturalnym wdziękiem obdarzyła ją promiennym uśmiechem, że kobieta od razu poczuła się mile widziana.
— Um... tak, poproszę. Cokolwiek słodkiego może być — odpowiedziała.
Stłumiła grymas, który prawie wypełzał na jej twarz, kiedy młodsza kobieta zaczepiła o powód jej przybycia do baru. To była ostatnia rzecz, o której miała ochotę myśleć tego wieczoru. Szukać miłości. No jeszcze tego jej brakowało, żeby jakiś chłop zawrócił jej w głowie. Chociaż też przecież z jej doświadczeniami i obecnym stanem, trudno było sobie wyobrazić, że ktoś mógłby ją zaakceptować taką, jaką była teraz. Ale zaraz potem zganiła siebie. Nie mogła pozwolić, by tak o sobie myśleć! Może po prostu była zmęczona, głodna, a przy tym rozdrażniona. Ze zmęczeniem i głodem mogła sobie poradzić, ale to ostatnie? Może właśnie dlatego powinna tu zostać; zanurzyć się w anonimowy tłum, zniknąć w śmiechu i zgiełku innych ludzi, odpocząć od własnych myśli. Co złego mogło się stać?
— Może niekoniecznie w celu znalezienia miłości — odparła po chwili z lekkim uśmiechem, przyglądając się zgrabnym ruchom barmanki, która przygotowywała trunek. Czy ona wyglądała tak młodo, czy naprawdę zaczęli już zatrudniać dzieci do pracy w barach? — Właściwie o wieczorku dowiedziałam się dopiero przed chwilą, jak zobaczyłam plakat. Często organizujecie takie wydarzenia?
Jednak barmanka z takim naturalnym wdziękiem obdarzyła ją promiennym uśmiechem, że kobieta od razu poczuła się mile widziana.
— Um... tak, poproszę. Cokolwiek słodkiego może być — odpowiedziała.
Stłumiła grymas, który prawie wypełzał na jej twarz, kiedy młodsza kobieta zaczepiła o powód jej przybycia do baru. To była ostatnia rzecz, o której miała ochotę myśleć tego wieczoru. Szukać miłości. No jeszcze tego jej brakowało, żeby jakiś chłop zawrócił jej w głowie. Chociaż też przecież z jej doświadczeniami i obecnym stanem, trudno było sobie wyobrazić, że ktoś mógłby ją zaakceptować taką, jaką była teraz. Ale zaraz potem zganiła siebie. Nie mogła pozwolić, by tak o sobie myśleć! Może po prostu była zmęczona, głodna, a przy tym rozdrażniona. Ze zmęczeniem i głodem mogła sobie poradzić, ale to ostatnie? Może właśnie dlatego powinna tu zostać; zanurzyć się w anonimowy tłum, zniknąć w śmiechu i zgiełku innych ludzi, odpocząć od własnych myśli. Co złego mogło się stać?
— Może niekoniecznie w celu znalezienia miłości — odparła po chwili z lekkim uśmiechem, przyglądając się zgrabnym ruchom barmanki, która przygotowywała trunek. Czy ona wyglądała tak młodo, czy naprawdę zaczęli już zatrudniać dzieci do pracy w barach? — Właściwie o wieczorku dowiedziałam się dopiero przed chwilą, jak zobaczyłam plakat. Często organizujecie takie wydarzenia?