30.09.2024, 20:52 ✶
Nie miał pojęcia, jak wyjaśnić wszystko siostrze. Na razie tylko musiał znosić jej zszokowane spojrzenia, w których niemal odbijały się tęczowe flagi z wielkimi znakami zapytania. Co miał jej powiedzieć? Że on i Ajax się kiedyś przespali? Czy musiał dołączać do tego informację, że im obu się podobało? Jakkolwiek łatwo przychodziło Icarusowi plotkowanie o Basilu, rozmowy o własnej seksualności, szczególnie z młodszą siostrą, były dla niego czymś, czego niespecjalnie pragnął.
– Widzisz, Ari? Jest lepiej wychowana od ciebie – Ajax roześmiał się, patrząc na cholernie zakłopotanego Icarusa. – Oj, nie rób takiej nadąsanej miny. Nie pasuje ci.
Icarus wyjątkowo milczał. Ajax tak działał na ludzi, nie miał oporów, żeby flirtować, przynajmniej tutaj, gdzie mógł to robić otwarcie.
– Um... Czyli dajecie złodziejowi przesiadywać na zapleczu? – zapytał, kiedy zmierzali w stronę drugiego końca sali.
– Nie, on mieszka nad nami w mieszkaniu. Potrzebujemy tylko kogoś, kogo się boi. Przepraszam, Ari, ale nie jesteś zbyt przerażający.
Icarus prychnął, ale nie skontrował. Właśnie wchodzili do pokoiku ochrony, gdzie siedziała osoba, która miała profil niczym grecki bóg. Była piękna w sposób estetyczny, niczym ktoś, kogo można było namalować lub wyrzeźbić.
– Jean, kochanie... Masz chwilę? Shawn znowu ukradł komuś portfel, ale teraz to znajomi ludzie i bardzo chcemy go odzyskać – Ajax położył rękę na ramieniu nieznajomej osoby. – Icarusie, Electro, to jest Jean, nasz ochroniarz.
Jean wyglądału, jakby to nie był jenu pierwszy raz z Shawnem. Choć na pierwszy rzut oka wydawału się dość tajemniczą osobą. Było w num coś królewskiego. Jednocześnie, gdy uśmiechnęłu się do Ajaxa, było w tym coś wyjątkowo ciepłego. Jakby to chłodne, surowe oblicze zmieniło się w kogoś wesołego i uroczego.
– Cześć, Jean. Tak jak mówi Ajax, przed barem na Electrę zaczaił się wasz „naganiacz” i zabrał jej portfel z kieszeni. Jak tylko weszliśmy do baru, zniknął w tłumie.
– Widzisz, Ari? Jest lepiej wychowana od ciebie – Ajax roześmiał się, patrząc na cholernie zakłopotanego Icarusa. – Oj, nie rób takiej nadąsanej miny. Nie pasuje ci.
Icarus wyjątkowo milczał. Ajax tak działał na ludzi, nie miał oporów, żeby flirtować, przynajmniej tutaj, gdzie mógł to robić otwarcie.
– Um... Czyli dajecie złodziejowi przesiadywać na zapleczu? – zapytał, kiedy zmierzali w stronę drugiego końca sali.
– Nie, on mieszka nad nami w mieszkaniu. Potrzebujemy tylko kogoś, kogo się boi. Przepraszam, Ari, ale nie jesteś zbyt przerażający.
Icarus prychnął, ale nie skontrował. Właśnie wchodzili do pokoiku ochrony, gdzie siedziała osoba, która miała profil niczym grecki bóg. Była piękna w sposób estetyczny, niczym ktoś, kogo można było namalować lub wyrzeźbić.
– Jean, kochanie... Masz chwilę? Shawn znowu ukradł komuś portfel, ale teraz to znajomi ludzie i bardzo chcemy go odzyskać – Ajax położył rękę na ramieniu nieznajomej osoby. – Icarusie, Electro, to jest Jean, nasz ochroniarz.
Jean wyglądału, jakby to nie był jenu pierwszy raz z Shawnem. Choć na pierwszy rzut oka wydawału się dość tajemniczą osobą. Było w num coś królewskiego. Jednocześnie, gdy uśmiechnęłu się do Ajaxa, było w tym coś wyjątkowo ciepłego. Jakby to chłodne, surowe oblicze zmieniło się w kogoś wesołego i uroczego.
– Cześć, Jean. Tak jak mówi Ajax, przed barem na Electrę zaczaił się wasz „naganiacz” i zabrał jej portfel z kieszeni. Jak tylko weszliśmy do baru, zniknął w tłumie.