• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[styczeń 1971] Za jakie grzechy

[styczeń 1971] Za jakie grzechy
Kwintesencja kobiecości
wpisano zdradę w pocałunek
w czułe spojrzenia, w szlachetny trunek
wiek
50
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
właścicielka antykwariatu
Co widzi się jako pierwsze po zauważeniu Tessy na ulicy? Na pewno to, że jest dosyć wysoka — ma w końcu 178 centymetrów wzrostu — a całe wrażenie potęgują buty na małym, ale wciąż!, obcasie. Po drugie, przenikliwe spojrzenie, które zdaje się równocześnie spoglądać prosto w duszę za twoimi oczami, a także patrzeć prosto przez ciebie. Jakby jednocześnie widziała wszystko i nic. Po trzecie, przy wizytach w mugolskim Londynie ubiera się dosyć stonowanie; świetnie skrojony komplet lub zwyczajna koszula, wciśnięta w dopasowane spodnie garniturowe. Kiedy, jednak, jest w zaciszu własnego domu lub wybiera się z wizytą do rodziny czy przyjaciół, pozwala wyjść na wierzch swojej nieco bardziej kolorowej, czarodziejskiej stronie. Po czwarte, a także, nareszcie, ostatnie, Tessa zawsze trzyma w ręku długą, staromodną lufkę z papierosem, nawet jeśli nie ma w intencji go odpalać.

Quintessa Longbottom
#3
30.09.2024, 22:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2024, 12:13 przez Quintessa Longbottom.)  
Tessa miała wszystko zaplanowane.
Już od samego początku — to jest, przydzielenia zadania — plan powoli kiełkował w jej głowie. Potem zaczął rosnąć, piąć się w górę, aż nie rozkwitł do pełnoprawnej i ściśle śledzonej agendy.
Doskonale wiedziała o której stawić się na licytacji. Pamiętała też, aby nie wdawać się w wiele rozmów i nie oglądać za dużo eksponatów, żeby nie zatracić się w aukcyjnym rauszu. Widok tabliczek z numerami i miniaturowych tartaletek czasami potrafił zamącić człowiekowi w głowie. A już szczególnie takiemu, który widuje aukcjonera częściej niż swojego własnego ojca.
I tak jak cudowny projekt ruszył z impetem zaraz po tym, jak przekroczyła próg sali, tak równie prędko i spektakularnie runął, gdy Tessa usłyszała z niedaleka bardzo znajomy głos.
Początkowo była święcie przekonana, że się przesłyszała. W końcu nie było najmniejszej możliwości na to, aby Woody pojawił się właśnie tutaj, dokładnie w tym momencie, kiedy to ona była zajęta tak ważną misją! Chyba, że…
— Chyba sobie, cholera, żartujecie… — wymamrotała złowróżbnie pod nosem, a palce prawej dłoni same zadrżały, szukając znajomego ciężaru papierośnicy. Której jak na złość nie miała pod ręką.
Odwróciła powoli głowę na bok i zacisnęła mimowolnie zęby, obserwując starego Longbottoma. Wszedł do bufetu, jak do siebie, a mocno trzymany ramieniem Creighton najprawdopodobniej oddychał ostatkami powietrza, które jeszcze zaległo mu w płucach.
Nadzieja na to, że może przylgną razem — Ebenezer i Woody — do przeciwległej ściany, z dala od niej, skończyła się tylko na wyobrażeniach. Były mąż najwyraźniej postawił sobie za główny cel doprowadzenie jej do szewskiej pasji.
Musiała jednak pozostać spokojna. Nie mogła pozwolić sobie na jakiekolwiek wybuchy emocji czy choćby nawet szydercze docinki w stronę starego Longbottoma, kiedy byli w miejscu publicznym. Choć, warownia chyba się do tego nie zaliczała. Posiadłość rodu może i chroniła wieloma zaklęciami obronnymi, ale chłodne i wręcz okrutne słowa rozwodników raczej się do tego nie zaliczały.
— Panie Creighton! — zagadnęła w końcu, zachodząc mugola z drugiej strony. — Kiedy to ostatnio się widzieliśmy, hm? Chyba kilka miesięcy temu, gdy zgarnął mi pan sprzed nosa ten cudowny, orzechowy sekretarzyk! Dobrze pana znowu widzieć.
Uśmiechnęła się w ten swój specjalny sposób — z delikatnie rozchylonymi wargami i orękawiczkowaną dłonią przy brodzie. Nie patrzyła ani razu na Clemensa, choć gdy wzięła kolejny wdech i pozwoliła sobie ucałować dłoń na powitanie, posłała mu przelotne spojrzenie.
— Przepraszam, mogę pożyczyć na chwilę pana… przyjaciela? Zapewniam, nie zajmie to całego wieczoru.
Subtelna prośba spotkała się z jak najbardziej pozytywną reakcją.
I tak oto, gdy przesunęła się zgrabnie w stronę byłego męża, gdy zaszeleścił szyfon jej kremowej kreacji, i gdy w końcu wzięła go pod rękę, boleśnie zacisnęła palce na jego przedramieniu.
— Co ty sobie wyobrażasz? — zaczęła ostro. Spojrzała na niego z lekko przymrużonymi oczami, iście spod byka. — Myślisz, że możesz od tak przeszkadzać mi w chwili, gdy wypełniam zadanie od…
Wzięła głębszy wdech, mnąc w ustach to, co właśnie prawie powiedziała. Odetchnęła głęboko, palcami sięgając do nasady nosa, jakby powoli łapała ją migrena. 
— Co tutaj robisz, Woodrow?


It's such an ancient pitch
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Quintessa Longbottom (2796), Woody Tarpaulin (2652)




Wiadomości w tym wątku
[styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 04.07.2024, 00:13
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 10.07.2024, 20:45
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 30.09.2024, 22:19
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 16.10.2024, 12:08
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 22.10.2024, 23:37
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 09.12.2024, 18:04
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 15.12.2024, 02:39
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 12.01.2025, 11:19
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 19.03.2025, 23:22
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 23.03.2025, 16:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa