30.09.2024, 22:28 ✶
- Któryś z moich znajomych? - Parsknęła tak głośno, że opluła siebie i siostrę poniekąd również. - Czy ja wyglądam na kogoś, kto ma znajomych planujących szczęśliwą przyszłość? -
Mewa zaniosła się donośnym śmiechem, który szybko przekształcił się w rechot. Już na widok tego wesela z przypadku nie mogła się posiąść z rozbawienia, bo panna młoda pasuje do Nokturnu jak świni siodło. Ba, w zasadzie była pewna, że ta druga opcja już była bardziej na miejscu, bo mogła sobie dać rękę uciąć, że kiedyś widziała, jak tutaj ktoś świniaka ujeżdżał. Chyba tuż po tym, jak ta czystokrwista paranoja z nieczystością wieprzowiny zyskała na popularności. Maeve nie do końca łapała skąd u nich ten przestrach, ale wiedziała tyle, że jak dotkną wieprza to nie pójdą do swojego rasistowskiego nieba.
- Przysięgam, że ci ludzie ledwo odróżniają nas od siebie. Założę się, że zaprosili połowę Nokturnu, a drugą połowę zgarnęli po drodze. Jak któremuś powiesz, że jesteś matką pana młodego, to pewnie ci na słowo uwierzą - oznajmiła, a potem powąchała zawartość kielicha, który nie tak dawno został wciśnięty w jej dłoń przez jakiegoś nabzdryngolonego gościa. Skrzywiła się, czując woń alkoholu gwałtownie uderzającego w jej nozdrza. Za mocno wciągnęła zapach i teraz zakręcił jej w nosie. - Swoją drogą, serio? Wesele na Nokturnie? Co następne, chrzciny w Azkabanie? -
Wypiła trunek na hejnał. Co się może stać? Przecież ich się nie dało odurzyć. Kiedy od kołyski wdychasz unoszące się w powietrzu opary opium, nic nie robi już na twoim organizmie wrażenia.
- Mam nadzieję, że jedzenie mają lepsze - mruknęła, chyba niezadwolona z napitku. - Bo zostajemy, nie? Napić się i najeść za darmo to uczciwa cena. - Spojrzała na Moirę wyczekująco, licząc, że przystanie na propozycję imprezowania w towarzystwie nieznajomych. Rzadko trafia się okazja tego rodzaju.
Mewa zaniosła się donośnym śmiechem, który szybko przekształcił się w rechot. Już na widok tego wesela z przypadku nie mogła się posiąść z rozbawienia, bo panna młoda pasuje do Nokturnu jak świni siodło. Ba, w zasadzie była pewna, że ta druga opcja już była bardziej na miejscu, bo mogła sobie dać rękę uciąć, że kiedyś widziała, jak tutaj ktoś świniaka ujeżdżał. Chyba tuż po tym, jak ta czystokrwista paranoja z nieczystością wieprzowiny zyskała na popularności. Maeve nie do końca łapała skąd u nich ten przestrach, ale wiedziała tyle, że jak dotkną wieprza to nie pójdą do swojego rasistowskiego nieba.
- Przysięgam, że ci ludzie ledwo odróżniają nas od siebie. Założę się, że zaprosili połowę Nokturnu, a drugą połowę zgarnęli po drodze. Jak któremuś powiesz, że jesteś matką pana młodego, to pewnie ci na słowo uwierzą - oznajmiła, a potem powąchała zawartość kielicha, który nie tak dawno został wciśnięty w jej dłoń przez jakiegoś nabzdryngolonego gościa. Skrzywiła się, czując woń alkoholu gwałtownie uderzającego w jej nozdrza. Za mocno wciągnęła zapach i teraz zakręcił jej w nosie. - Swoją drogą, serio? Wesele na Nokturnie? Co następne, chrzciny w Azkabanie? -
Wypiła trunek na hejnał. Co się może stać? Przecież ich się nie dało odurzyć. Kiedy od kołyski wdychasz unoszące się w powietrzu opary opium, nic nie robi już na twoim organizmie wrażenia.
- Mam nadzieję, że jedzenie mają lepsze - mruknęła, chyba niezadwolona z napitku. - Bo zostajemy, nie? Napić się i najeść za darmo to uczciwa cena. - Spojrzała na Moirę wyczekująco, licząc, że przystanie na propozycję imprezowania w towarzystwie nieznajomych. Rzadko trafia się okazja tego rodzaju.
I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
I wanna wear your flesh
— like a costume —