01.10.2024, 10:04 ✶
Lorenz nastawiał ciekawskiego uszka i gotów był chłonąć sekrety Niela, a po wszystkim może nawet udzielić mu mniej lub bardziej trafnych rad. Jako osoba lubiąca wszelkiego rodzaju miłostki miał doświadczenie, lecz fakt, iż żaden z jego związków się nie utrzymał, mówił sam za siebie.
- Twierdzisz, że mam zyski z audycji?! - Enzo zaśmiał się krótko. - Tyle, ile wystarczy na pokrycie kosztów obiadu, może jeszcze metra? Moja słodka ptaszyno, to nie są pieniądze, które chciałbyś że mną dzielić.
Mimo to, oferował płacenie za całe zamówienie Niela i nie zamierzał się z tego wycofywać. Enzo prowadził dostatnie, ale również bardzo obfitujące w zajęcia życie. Rzadko pozwalał sobie na siedzenie w miejscu, a jego hobby były dochodowe, gdy znajdował odpowiednich klientów.
- Potrafisz gotować? - Podpytał. Zachęcony działaniami kolegi, sam sięgnął po kieliszek. - Nie widać po tobie zajadania! Z pewnością nie byłbyś mniej przystojny, gdybyś zaokrąglił się tu i ówdzie. - Lorenz zakręcił kieliszkiem, a złocisty płyn obmył ścianki. - A co może nam zrobić dyrektor szkoły, do której już nie chodzimy? Och, mój słodki, nie przejmuj się na zapas. Przecież nie wkradniemy się tam po nocy. Napiszę list do Dumbledore'a. - Przypomniał sobie. - Nie wspomnę o Marcie, ale pojawimy się tam jako dziennikarze na otwarciu roku szkolnego. Przecież nie aresztują nas za to, że zabłądziłeś na szkolnych korytarzach? Ach, tym bardziej, że nie znasz tej szkoły! Skarbie, pamiętaj, że robimy to dla Marty, nie dla rozgłosu.
- Twierdzisz, że mam zyski z audycji?! - Enzo zaśmiał się krótko. - Tyle, ile wystarczy na pokrycie kosztów obiadu, może jeszcze metra? Moja słodka ptaszyno, to nie są pieniądze, które chciałbyś że mną dzielić.
Mimo to, oferował płacenie za całe zamówienie Niela i nie zamierzał się z tego wycofywać. Enzo prowadził dostatnie, ale również bardzo obfitujące w zajęcia życie. Rzadko pozwalał sobie na siedzenie w miejscu, a jego hobby były dochodowe, gdy znajdował odpowiednich klientów.
- Potrafisz gotować? - Podpytał. Zachęcony działaniami kolegi, sam sięgnął po kieliszek. - Nie widać po tobie zajadania! Z pewnością nie byłbyś mniej przystojny, gdybyś zaokrąglił się tu i ówdzie. - Lorenz zakręcił kieliszkiem, a złocisty płyn obmył ścianki. - A co może nam zrobić dyrektor szkoły, do której już nie chodzimy? Och, mój słodki, nie przejmuj się na zapas. Przecież nie wkradniemy się tam po nocy. Napiszę list do Dumbledore'a. - Przypomniał sobie. - Nie wspomnę o Marcie, ale pojawimy się tam jako dziennikarze na otwarciu roku szkolnego. Przecież nie aresztują nas za to, że zabłądziłeś na szkolnych korytarzach? Ach, tym bardziej, że nie znasz tej szkoły! Skarbie, pamiętaj, że robimy to dla Marty, nie dla rozgłosu.