• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine

[22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine
Doktor Dom
Ain't no chariots of fire
Come to take me home

I'm lost in the woods and I wander alone
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, mierzący 193 cm. Dobrze zbudowany, umięśniony. Opalony, wręcz spieczony słońcem od prac na zewnątrz. Kawał czarodzieja. W granicach 100 kg. Wieloletni sportowiec, obecnie również pracujący w znacznym stopniu fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Długowłosy, zielonooki blondyn. Ma falowane, gęste włosy w kolorze ciepłego jasnego blondu - poprzetykane pasmami rozjaśnionymi od częstego pobytu na słońcu i kilkoma pierwszymi kosmykami bieli. W kącikach oczu ma siateczkę zmarszczek, czoło również pokrywają pierwsze, jeszcze niezbyt głębokie linie. Roztacza wokół siebie zapach ziołowego dymu: ciężki, ale słodkawy, trochę kadzidłowy. Nosi się elegancko, klasycznie, choć nieczęsto sięga po magiczne szaty. W większości są to ubrania szyte na miarę. Preferuje proste, ale dopasowane spodnie i koszule z dobrych materiałów, skórzane buty. Czasami golfy albo płaszcze dostosowane do pogody. Wybiera ciemne kolory. Sięga głównie po zielenie, brązy i czerń, ale bez niebieskich podtonów (również w kierunku bardzo ciemnej zieleni albo kawowego brązu). Często sięga po skórzane rękawiczki. Na palcu niemal stale nosi złoty sygnet. Na lewym nadgarstku ma zegarek na skórzanym pasku, na prawym rzemykową bransoletę z przywieszką. Zazwyczaj mówi bez akcentu, nie unosi głosu. Raczej stawia na wizualny autorytet i chłodne, poważne, nieco kpiące spojrzenie.

Ambroise Greengrass-Yaxley
#5
02.10.2024, 09:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.10.2024, 09:34 przez Ambroise Greengrass-Yaxley.)  
Sięgnął po leżącą na biurku szmatkę, żeby wytrzeć nią sobie dłonie i złapać kilka głębokich oddechów. Musiał ją stąd wyprosić i tu posprzątać. Wątpił, że gdyby zaczął robić to drugie, Geraldine sama zdecydowałaby się wyjść. Rzucenie mu liściku na blat jasno wskazywało, że przyszła tu w celu konfrontacji i faktycznie robiła z niego czarny charakter w swoim życiu. O ironio. Sam ją zapewnił, że może.
- Co cię znów opętało? - Był zły, naprawdę bardzo, bardzo zły, ale starał się, żeby powiedzieć to jak najspokojniej i nie wywołać czegoś, czego wcale nie chciałby wywoływać.
Jakimś cudem udało im się nie namieszać zbyt mocno tym krwawym pokazem. No, jej się udało, bo Greengrass nie miał raczej żadnej kontroli nad tą nieoczekiwaną częścią wydarzeń. To go wyłącznie bardziej rozjuszało, bo był we własnym domu i powinien kontrolować otoczenie. Zwłaszcza w sytuacji, w której nie był w stanie błyskawicznie zareagować na to, co się dzieje. Najpewniej znaczyło to mniej więcej tyle, że całkiem debilnie zignorował konieczność postawienia jakichś dodatkowych zabezpieczeń. Albo chociaż zamknięcia tych cholernych drzwi na klucz. To ostatnie irytowało go chyba najbardziej, bo było podstawową rzeczą, o której powinien pomyśleć.
- Jeśli nie zauważyłaś, kiedy zadawałaś mi pytanie byłem, jakby to powiedzieć... ... ewidentnie poza zasięgiem? - Starał się panować nad tonem głosu i wszystkim, co opuszczało jego usta.
Wystarczyło, że w naprawdę idiotyczny sposób przerwała mu to, co robił. Po namyśle również to, że tak bezpardonowo weszła mu na jego teren prywatny, wparowała wprost do domu i ewidentnie nie zamierzała zbyt szybko wyjść. Tak, to też stanowiło raczej niepodważalne utrudnienie życia. Tym bardziej, że nikogo się nie spodziewał. Konfrontacja (szczególnie z nią) była ostatnią rzeczą, na którą Ambroise był przygotowany. A to nie było zwiastunem niczego dobrego.
- Ja jebię, panno Yaxley, czy wzięła droga panna pod uwagę to, że po prostu wykonuję swoją część umowy? - Spytał zjadliwie, unosząc jedną rękę, żeby przetrzeć powieki jej wierzchem i powoli się wyprostować.
Nie musiał patrzeć na Geraldine, żeby widzieć, że już wcześniej prowokacyjnie zbliżyła się w jego stronę. Aż nazbyt dobrze odczuwał jej bliską obecność. Instynktownie spiął się sztywno, ale nie zrobił kroku w bok. W tył nie miał takiej możliwości z uwagi na biurko, jednak bez tego też w żadnym razie nie miał zamiaru nawet drgnąć w nieodpowiedni sposób. Nie zamierzał dawać Geraldine do zrozumienia, że była w stanie przyprzeć go do muru. Już nie. Te czasy się skończyły. To było gdzieś za nimi.
- Sama kazałaś mi coś sobie znaleźć - przypomniał, siląc się na przesadną chłodną uprzejmość, choć było na nią raczej trochę zbyt późno.
Poza tym Ambroise doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że swoimi słowami wyłącznie dolewa oliwy do ognia. Nie miał co do tego najmniejszych złudzeń. Po prostu miał to serdecznie gdzieś. Nie zamierzał się przed nią tłumaczyć - nie miał z czego. Kiedy ona odstawiała jakieś mniej lub bardziej chore akcje, on też po prostu robił swoje. Zgodziła się na to, tak? Co z tego, że praktycznie już po tym, gdy zaczął.
Ty pałętasz się w poszukiwaniu odpowiedzi, ja dbam o to, żeby krwiożerczy, nienażarty wampir nie zaatakował cię znowu w twoim własnym domu - tak, pił do tego, co już raz się stało i o co być może nadal miał do niej wyrzuty. - Ciebie albo kogokolwiek innego, bo wzięłaś sobie na barki wszystko a nie pilnujesz niczego - o tak, wiedział, gdzie powinien wbić szpilę, żeby zabolało.
Ale to przecież ona zaczęła, prawda? Nie powinna go nachodzić, bo nie miała do tego prawa. Już nie. Mimo ich tymczasowej współpracy, te drzwi były przed nią zamknięte. Chciał tego czy nie - sama wpływała na jego decyzję. Nie chciał się do niej znowu przywiązać, toteż szanowanie swoich granic (ta, jasne - to skąd były te szpile, które sobie wbijali?) było niezbędne.
- Do kurwy nędzy, zdecyduj się wreszcie - nadal starał się ochłonąć po niezamierzonym warkocie, ale w ton jego głosu zaczął na powrót wkradać się ten sam gniew.
Już nie tylko irytacja, bowiem przy okazji uświadomił sobie coś jeszcze. Wyparowując tak na jego teren prywatny, najprywatniejszy z prywatnych nie dała mu dostatecznie dużo czasu na ogarnięcie siebie, swojego kręgu na podłodze, lecz również wszystkiego innego, co zazwyczaj sprzątał przed wizytą ewentualnych gości. Nie to, żeby przejmował się tym, co miała sobie o nim pomyśleć (ależ właśnie, że w głębi duszy się tym zaniepokoił - stąd był tylko bardziej zjadliwy i wypraszający), po prostu nie chciał, żeby ktoś obnażał tę część jego życia. Szczególnie, jeśli tym kimś miałaby być Geraldine.
- Poza tym to był mój pacjent na długo zanim my - no właśnie, zanim oni - po prostu ja pierdolę, Geraldine. Świat nie kręci się wokół ciebie. Nieważne, że tak ci się teraz wydaje, bo Thoran, ataki, rozlane szambo - jeszcze był bardziej pasywno agresywny, nie chciał angażować się w otwartą kłótnię.
Chciał, żeby po prostu wyszła. Żeby trzasnęła drzwiami tak jak kilka dni wcześniej i nie odzywała się do niego aż do kluczowego momentu starcia siłowego z istotą, na którą mieli razem polować. Jasne. Gdzieś tam to bolało. Myśl, że nie potrafią już ze sobą rozmawiać i że nie ma między nimi nic, co warto byłoby zachować. Nie było w imię starych dobrych czasów, nic z tych rzeczy. Ale o to nie walczył. Spasował, choć jej bardzo bliska obecność niczego nie ułatwiała.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (8834), Geraldine Greengrass-Yaxley (6920)




Wiadomości w tym wątku
[22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.10.2024, 22:39
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.10.2024, 23:31
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 00:28
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 08:09
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 09:34
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 11:29
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 12:30
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 13:37
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 14:39
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 15:16
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 16:31
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 20:21
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 21:49
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.10.2024, 10:37
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 03.10.2024, 11:36
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.10.2024, 12:41
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 03.10.2024, 17:31
RE: [22.08.1972] see - I am gone || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.10.2024, 18:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa