• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
11.08.1972 - Wieczorek singli

11.08.1972 - Wieczorek singli
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#14
02.10.2024, 10:48  ✶  
— To prawda, sama ledwo daję radę — co właściwie miała na myśli?

Czy to była praca za biurkiem w Ministerstwie, której nienawidziła czy może ten cały wieczór, pełen niewypowiedzianych pytań i dziwnych spojrzeń? Powinna wyjść już w chwili, kiedy zobaczyła ten posąg Oktawiana na samym początku.

Zerknęła na barmankę. Oczywiście, Electra Prewett, mały brzdąc. Jakież to było typowe – doskonała uroda, a przy tym pewność siebie, która od niej emanowała. Uśmiechnęła się w duchu na myśl o pokrewieństwie, które wydawało się niemal groteskowe w swojej oczywistości. Kto by pomyślał, że Prewettowie są nie tylko uparci, charyzmatyczni, ale i obdarzeni przeklętą urodą. A potem wspomnienie o Basiliusie sprawiło, że jej myśli skręciły w zupełnie inną stronę. Czyż nie wysłała mu sowy jakoś w lipcu z zapytaniem o wizytę? On odpowiedział niemal natychmiast. Ari Icarus nigdy jej nie odpisał. Kolejna lodowata szpila wylądowała jej w piersi.

Prawie najeżyła się jak kot. Mona nie dała rady kolejnemu pytaniu, kiedy się zorientowała, że Icarus zauważył. Jak mógłby tego nie zauważyć? Ale również wiedziała, że zawsze był inteligentny, więc nie zdziwiło jej zbytnio to, że od razu połączył wątki między jej starą pracą a metalowymi palcami. Czy jego spojrzenie było pełne współczucia? A może litości? Czy jego przeprosiny były nieszczere, bo w skrycie poczuł się obrzydzony?

Bo Mona Rowle w pewnym momencie swojego życia wyrzekła się smoków. Wspomnienie lipcowego wieczoru sprzed dekady obudziło w niej stare, a jednak dobrze jej znane poczucie wstydu. Czy nie obiecała sobie, że już nigdy poruszy tematów smoków w towarzystwie Icarusa Prewetta? To była dziwna myśl, a jeszcze bardziej szalona obietnica, bo zakładała, że się kiedykolwiek się spotkają i będą mieć tematy do rozmów. A jednak coś sprawiło, że weszła tego wieczoru do baru, którego właścicielem zdawał się być mężczyzna będący jej jedyną prawdziwą miłością w życiu. Kiedyś kochałaś smoki i Icarusa. Wciąż kochasz. W geście obronnym złapała się za protezę.

— Wypadek przy pracy — powiedziała tylko. Właściwie to Icarus mógł równie dobrze wziąć broń i przystawić jej do skroni.

Ale kiedy zobaczyła jego spojrzenie; zmęczone, jakby znużone własną porażką, poczuła jak coś się w niej zaciska. Nie jesteś dostatecznie dobry? Ty? — powtarzała w myślach, walcząc z impulsem by go nie pocieszyć. Ten słodki geniusz z Hogwartu, który potrafił wyrecytować pewnie wszystkie starożytne bitwy? Wzruszenie i ból cisnęły się w jej gardle, bo miała ochotę go przytulić. Bez słów, tylko po to, by wyrazić zrozumienie, współczucie, może nawet miłość, która wciąż w niej tkwiła. Jednak powstrzymała się, bo obawiała się, że to tylko pogorszyłoby sytuację. Icarus wyglądał na takiego, który od lat nosił na sobie ciężar, a ona nie chciała go jeszcze bardziej obarczać swoimi emocjami. Kobieta nawet dostrzegała to, że oboje utknęli w tej podobnej pułapce. Jak bardzo tragicznie wydawało się to w porównaniu do ich marzeń sprzed lat. I chociaż Icarus stał przed nią, jej dawna miłość, coś w nim wydawało się zupełnie obce. Czyż nie był to owoc nieodwracalnych wyborów?

— Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Przecież byłeś… był pan świetny – wyrwało jej się zanim zdążyła ugryźć się w język. Wiedziała, że to mogło zabrzmieć nie na miejscu. Dlaczego miałby teraz chcieć jej pochwał? To już nie miało znaczenia, ona nie miała znaczenia.

Oprócz listów, które nigdy nie nadeszły, było coś jeszcze. Czasami, gdy Mona schodziła z gór do większego miasta, czy to z potrzeby, czy po prostu, aby oderwać się od samotności, odwiedzała księgarnie. Nieważne, czy były to stare antykwariaty czy nowoczesne sklepy z wypolerowanymi półkami. Bez względu na miejsce zawsze znajdowała drogę do działu historycznego. Tam przebiegała wzrokiem po grzbietach książek, wypatrując jego nazwiska. Czy Icarusowi w końcu udało się wydać książkę? Czy jego marzenia w końcu przybrały kształt druku, a jego imię widniało na okładce? Za każdym razem trzymała kciuki w nadziei, że zobaczy to jedno znajome nazwisko na „P”. Ale lata mijały, a żadne z dzieł Icarusa Prewetta nie pojawiało się na półkach. W końcu zrezygnowała. Przestała zaglądać do tej części księgarni, tak jak kiedyś przestała pisać listy. Ale teraz, po tym, co powiedział jej tego wieczoru, zastanawiała się, czy brak jego książki miał związek z tym, co właśnie jej wyznał. Mona nie mogła tego zrozumieć. Wydawało się, że wybrał historię ponad nią, a teraz nawet to stracił?

— Um… Przyjmijcie moje kondolencje – na wzmiance o ojcu średnio wiedziała, co odpowiedzieć. Nie było łatwo znaleźć odpowiednią reakcję na śmierć kogoś, kogo nigdy nie znała. Przecież nie byli ubrani na czarno, nie wyglądało na to, by byli w żałobie. Wieczorek singli też nie pasował do opłakiwania ojca, pomyślała. Ale przecież musiał mieć powód, by wspomnieć o śmierci ojca. W pierwszym odruchu potraktowała to niemal jak przytyk, jakby chciał ją zranić wspomnieniem człowieka, który jak kiedyś sądziła przyczynił się do ich rozstania. Te myśli pojawiły się w jej głowie instynktownie, ale było to błędne rozumowanie. Mogła wiele powiedzieć o Icarusie, jeszcze mniej o jego ojcu, ale jedno było pewne — jego syn nie był złym człowiekiem. Może Ari po prostu dzielił się z nią bolesnym fragmentem swojego życia, a ona... była niezdolna, by odpowiedzieć.

Co takiego się wydarzyło, że ten chłopak, który kiedyś nosił w sobie pasję i żarliwość, teraz stał przed nią jak cień samego siebie? Czy to była śmierć jego ojca? Tak, być może było to właśnie to. Znała go na tyle dobrze, by zrozumieć, jak wiele znaczył dla niego rodzic. Wspomnienia z ich rozmów przychodziły jej na myśl jak cienie. Gdyby tylko mogła wniknąć w jego myśli.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Electra Prewett (2352), Icarus Prewett (2595), Mona Rowle (3574)




Wiadomości w tym wątku
11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Icarus Prewett - 30.09.2024, 11:08
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Mona Rowle - 30.09.2024, 12:37
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Electra Prewett - 30.09.2024, 14:09
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Mona Rowle - 30.09.2024, 16:24
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Electra Prewett - 30.09.2024, 18:51
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Mona Rowle - 30.09.2024, 21:59
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Electra Prewett - 01.10.2024, 13:04
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Mona Rowle - 01.10.2024, 13:43
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Electra Prewett - 01.10.2024, 15:32
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Icarus Prewett - 01.10.2024, 16:52
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Mona Rowle - 01.10.2024, 19:00
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Electra Prewett - 01.10.2024, 20:34
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Icarus Prewett - 01.10.2024, 21:12
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Mona Rowle - 02.10.2024, 10:48
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Electra Prewett - 02.10.2024, 21:47
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Icarus Prewett - 03.10.2024, 19:10
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Mona Rowle - 03.10.2024, 21:51
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Electra Prewett - 07.10.2024, 15:28
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Icarus Prewett - 08.10.2024, 21:45
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Mona Rowle - 08.10.2024, 23:20
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Electra Prewett - 09.10.2024, 18:00
RE: 11.08.1972 - Wieczorek singli - przez Icarus Prewett - 10.10.2024, 19:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa