18.01.2023, 01:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2023, 01:09 przez Elliott Malfoy.)
Takie sprawy należało załatwiać szybko i zwinnie. Zazwyczaj zwłoka działała negatywnie, na cokolwiek, co mogłoby uszkodzić wizerunek rodziny, a zwłaszcza jej czas reagowania na złe potraktowanie jednego z członków. Elliott nie uważał, że należało w całą sprawę mieszać ojca, przynajmniej nie, gdy w grę wchodziła osoba Perseusa. Darzył Blacka dość ambiwalentnym stosunkiem, po tym jak ten potraktował go pod koniec ich relacji romantycznej, acz rany zadane w przeszłości zdażyły się już zabliźnić, przynajamniej większość z nich, głównie dlatego chciał dać drugiemu mężczyźnie szansę na wytłumaczenie się lub reakcję, we własnym zakresie, zanim do całej sytuacji wszedłby Fortinbras deptając wszystko i wszystkich na swojej drodze nie pozostawiając nawet możliwości ucieczki.
- Spodziewałeś się innej blondynki? Mieliśmy, ale plan się zmienił. - zapytał, trochę zadziornie, być moze żartobliwie. Trudno było stwierdzić, gdy na bladą twarz padała tylko łuna ciepłego światła z holu, a reszta była pograżona w ciemności ulicy i wilgoci okalającej ubraną w ciemny płaszcz sylwetkę.
Szarość, pomimo nocnej pory, wciąż była obecna w centralnym Londynie. Chłód budynków podkreślała lekka mrzawka, której niewielkie krople odbijały się od parasola Elliotta. Miał na sobie rękawiczki, które zdjął dopiero po przekroczeniu progu mieszkania. Wsunął palce dłoni w kosmyki włosów, a te kontrastowały z lekkim zaczerwienieniem na knykciach i zgięciach, alarmując, że mimo zasłonięcia przed wiatrem i deszczem, na chłód nie były aż tak odporne. Mimo stanu skóry, jego spojrzenie wydawało się całkowicie skute lodem, bezpośrednio nieprzyjemne. Nie powiedział ani słowa, zanim nie usiedli w salonie i chociaż jego niecodzienny, dla Perseusa, wyraz twarzy spowodowany był troską o siostrę, to wciąż mogło być to niemałym zaskoczeniem jak kontrastował z przyjemnym, uśmiechajacym się i pobłażliwym Elliottem, jakiego dotychczas widywał Black. Był to tez inny chłód, niż ten, którym obdarzył go, gdy spotkali się po raz pierwszy, po tym jak ciemnowłosy mężczyzna wyjechał. Tamte reakcje dyktowała złość, bezsilność, a tutaj, Elliott był po prostu zdecydowanym i niezłomym człowiekiem, który przedkładał imię rodziny ponad wszystko. W takich momentach można było dostrzec jak całe okropieństwo popędzane niechlubnymi celami wylewa się z niego; był tym samym człowiekiem, który przeklął i prawie doprowadził do śmierci swojej własnej bliźniaczki tylko po to, aby udowodnić, że jest tym lepszym i zabezpieczyć swoją pozycję; tym samym człowiekiem, który z powodu homofobii swojej żony powoli doprowadził ją do samobójstwa, bo w głębi duszy uważał, ze powinna zdychać w męczarniach za zranienie i odrzucenie go w ten sposób. Nie miał zamiaru odpuścić znieważenia młodszej siostry, zwłaszcza, że działo się to pod dachem jego byłego kochanka, przyjaciela, człowieka, któremu ufał, a który drugi raz w przeciągu paru tygodni bardzo mocno naciągnął to zaufanie.
- Twoja matka jest problemem, Percy. Jak zamierzasz się tym zająć? Zdajesz sobie w ogóle sprawę jak to będzie wyglądać, jeżeli wyjdzie na jaw? - zaczął darując sobie sztuczną grzeczność. Założył ręce ze sobą i założył nogę na nogę, pozwalając, by materiał biełej koszuli podwinął się lekko, ukazując nadgarstki. Spinki od mankietów kontrastowały z idealnie wykrochmaloną bielą, a lekko rozwichrzone, z powodu wilgoci włosy, ze zdecydowanym, nie cierpiącym sprzeciu spojrzeniem. Założył, ze Perseus wie, co wyczynia jego matka, w końcu, sam Elliott jest maniakiem kontroli, więc mierzy innych swoją miarą.
- Jeżeli masz zamiar zaproponować cokolwiek do picia to gin jest w porządku - dodał po chwili, uśmiechajac się cierpko, pozwalając ustom rozciągnąć się jedynie na pare sekund.
- Spodziewałeś się innej blondynki? Mieliśmy, ale plan się zmienił. - zapytał, trochę zadziornie, być moze żartobliwie. Trudno było stwierdzić, gdy na bladą twarz padała tylko łuna ciepłego światła z holu, a reszta była pograżona w ciemności ulicy i wilgoci okalającej ubraną w ciemny płaszcz sylwetkę.
Szarość, pomimo nocnej pory, wciąż była obecna w centralnym Londynie. Chłód budynków podkreślała lekka mrzawka, której niewielkie krople odbijały się od parasola Elliotta. Miał na sobie rękawiczki, które zdjął dopiero po przekroczeniu progu mieszkania. Wsunął palce dłoni w kosmyki włosów, a te kontrastowały z lekkim zaczerwienieniem na knykciach i zgięciach, alarmując, że mimo zasłonięcia przed wiatrem i deszczem, na chłód nie były aż tak odporne. Mimo stanu skóry, jego spojrzenie wydawało się całkowicie skute lodem, bezpośrednio nieprzyjemne. Nie powiedział ani słowa, zanim nie usiedli w salonie i chociaż jego niecodzienny, dla Perseusa, wyraz twarzy spowodowany był troską o siostrę, to wciąż mogło być to niemałym zaskoczeniem jak kontrastował z przyjemnym, uśmiechajacym się i pobłażliwym Elliottem, jakiego dotychczas widywał Black. Był to tez inny chłód, niż ten, którym obdarzył go, gdy spotkali się po raz pierwszy, po tym jak ciemnowłosy mężczyzna wyjechał. Tamte reakcje dyktowała złość, bezsilność, a tutaj, Elliott był po prostu zdecydowanym i niezłomym człowiekiem, który przedkładał imię rodziny ponad wszystko. W takich momentach można było dostrzec jak całe okropieństwo popędzane niechlubnymi celami wylewa się z niego; był tym samym człowiekiem, który przeklął i prawie doprowadził do śmierci swojej własnej bliźniaczki tylko po to, aby udowodnić, że jest tym lepszym i zabezpieczyć swoją pozycję; tym samym człowiekiem, który z powodu homofobii swojej żony powoli doprowadził ją do samobójstwa, bo w głębi duszy uważał, ze powinna zdychać w męczarniach za zranienie i odrzucenie go w ten sposób. Nie miał zamiaru odpuścić znieważenia młodszej siostry, zwłaszcza, że działo się to pod dachem jego byłego kochanka, przyjaciela, człowieka, któremu ufał, a który drugi raz w przeciągu paru tygodni bardzo mocno naciągnął to zaufanie.
- Twoja matka jest problemem, Percy. Jak zamierzasz się tym zająć? Zdajesz sobie w ogóle sprawę jak to będzie wyglądać, jeżeli wyjdzie na jaw? - zaczął darując sobie sztuczną grzeczność. Założył ręce ze sobą i założył nogę na nogę, pozwalając, by materiał biełej koszuli podwinął się lekko, ukazując nadgarstki. Spinki od mankietów kontrastowały z idealnie wykrochmaloną bielą, a lekko rozwichrzone, z powodu wilgoci włosy, ze zdecydowanym, nie cierpiącym sprzeciu spojrzeniem. Założył, ze Perseus wie, co wyczynia jego matka, w końcu, sam Elliott jest maniakiem kontroli, więc mierzy innych swoją miarą.
- Jeżeli masz zamiar zaproponować cokolwiek do picia to gin jest w porządku - dodał po chwili, uśmiechajac się cierpko, pozwalając ustom rozciągnąć się jedynie na pare sekund.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦