02.10.2024, 19:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.10.2024, 19:24 przez Neil Enfer.)
- Pewnie tak... - pokiwał głową na jego słowa. Kiedyś pójdzie do szklarni i do tego jeśli kiedyś wyjedzie za granicę, to tam też pójdzie do szklarni. Szkoda tylko, że tam można rośliny jedynie oglądać, a nie użytkować.
Zarzucił swoje żale i wątpliwości i co jak co nie spodziewał sie usłyszeć tego co usłyszał. Że niby, że tak po prostu jeśli nie chce korzystać z magii to nie musi? Ale, przecież... Zawsze słyszał inaczej, przecież po to chodził do akademii, po to mieszkał w magicznej części Londynu. Całe życie się starał i próbował chociaż nie czuł do tego zbytniego pociągu. Jego życie było uwiązane magią, musiał iść do ministerstwa co miesiąc przez magię, magią leczył ojca... Może to było takie dziwne. Chciał z niej korzystać, ale nie umiał sprawić, że wejdzie mu to w krew. Usłyszenie, że nie musi się tak starać było naprawdę pocieszające i przeczyło wszystkiemu co do tej pory uważał.
Magia jednak pozwalała zupełnie obcym ludziom teleportować się wprost do jego sypialni kiedy spał i nie był niczego świadomy. Są na tym świecie ludzie, którzy wykorzystają ją do paskudnych i okropnych celów, a potrafi ona nieraz dać dużo straszniejsze skutki niż zamachanie nożem czy wystrzał z broni.
Uśmiechnął się do Isaaca kiedy podziękował za zaproszenie. Rozumiał, że musiał iść, ale nie mógł się doczekać kolejnego spotkania. Zaśmiał się i sięgnął po kolejne objęcia. Uściskał go mocno.
- Tak zrobię jeśli tylko dadzą mi długopis i kartkę. - dokładnie, bo jak inaczej miałby dać mu znać? No i mogą nie chcieć przekazać jego wiadomości, ale na pewni kiedy będzie mógł to go wezwie. - Do kolejnego. - pomachał mu kiedy wstawał z ziemi i po chwili pozostał sam w swoim pokoju. Zrobiło się w nim dużo zimniej i mniej przyjaźnie, ale jego humor nie spadł za bardzo, bo zajęty był wyczekiwaniem na następną rozmowę z Bagshotem. Nawet później, leżąc w łóżku otulony zapachem kadzideł rozważał nad różnymi rzeczami związanymi z mężczyzną. Wypita herbata na sen, po której pozostały tylko wystygnięte fusy w szklance na szafce nocnej przyglądała się mu kiedy od dwóch godzin próbował zmrużyć oko. Chociaż tyle dobrze, że przy tej bezsenności jego myśli nie odpływały w kierunku wyrzutów sumienia i problemów życiowych, a w kierunku tego o czym będzie mógł z mężczyzną porozmawiać kolejnym razem.
Zarzucił swoje żale i wątpliwości i co jak co nie spodziewał sie usłyszeć tego co usłyszał. Że niby, że tak po prostu jeśli nie chce korzystać z magii to nie musi? Ale, przecież... Zawsze słyszał inaczej, przecież po to chodził do akademii, po to mieszkał w magicznej części Londynu. Całe życie się starał i próbował chociaż nie czuł do tego zbytniego pociągu. Jego życie było uwiązane magią, musiał iść do ministerstwa co miesiąc przez magię, magią leczył ojca... Może to było takie dziwne. Chciał z niej korzystać, ale nie umiał sprawić, że wejdzie mu to w krew. Usłyszenie, że nie musi się tak starać było naprawdę pocieszające i przeczyło wszystkiemu co do tej pory uważał.
Magia jednak pozwalała zupełnie obcym ludziom teleportować się wprost do jego sypialni kiedy spał i nie był niczego świadomy. Są na tym świecie ludzie, którzy wykorzystają ją do paskudnych i okropnych celów, a potrafi ona nieraz dać dużo straszniejsze skutki niż zamachanie nożem czy wystrzał z broni.
Uśmiechnął się do Isaaca kiedy podziękował za zaproszenie. Rozumiał, że musiał iść, ale nie mógł się doczekać kolejnego spotkania. Zaśmiał się i sięgnął po kolejne objęcia. Uściskał go mocno.
- Tak zrobię jeśli tylko dadzą mi długopis i kartkę. - dokładnie, bo jak inaczej miałby dać mu znać? No i mogą nie chcieć przekazać jego wiadomości, ale na pewni kiedy będzie mógł to go wezwie. - Do kolejnego. - pomachał mu kiedy wstawał z ziemi i po chwili pozostał sam w swoim pokoju. Zrobiło się w nim dużo zimniej i mniej przyjaźnie, ale jego humor nie spadł za bardzo, bo zajęty był wyczekiwaniem na następną rozmowę z Bagshotem. Nawet później, leżąc w łóżku otulony zapachem kadzideł rozważał nad różnymi rzeczami związanymi z mężczyzną. Wypita herbata na sen, po której pozostały tylko wystygnięte fusy w szklance na szafce nocnej przyglądała się mu kiedy od dwóch godzin próbował zmrużyć oko. Chociaż tyle dobrze, że przy tej bezsenności jego myśli nie odpływały w kierunku wyrzutów sumienia i problemów życiowych, a w kierunku tego o czym będzie mógł z mężczyzną porozmawiać kolejnym razem.
Koniec sesji