18.01.2023, 02:15 ✶
Patrick posłał Florence słaby uśmiech. Było źle, ale przecież nie mógł się jej do tego przyznać. Bywały w życiu takie sytuacje, w których dorosły mężczyzna musiał zacisnąć zęby i udawać, że był bardziej dzielny i męski, niż naprawdę był. To była jedna z takich sytuacji.
- Uwierz mi, że czasem wystarczy twoje spojrzenie, by pacjenci trzy razy zastanowili się przed kolejną głupotą, którą zamierzają popełnić – sprostował. On już wiedział, że na pewno trzy razy się zastanowi, zanim po raz kolejny pojawi się na Ostarze i przejdzie mu przez myśl szukanie w lesie czekoladowych jajek. A poza tym planował intensywniej ćwiczyć w najbliższym czasie.
Obserwował jak zajmowała się Seraphiną. Wiedział, że jeśli czegoś naprawdę nie należało robić, to przeszkadzać uzdrowicielowi podczas wykonywania jego obowiązków.
- Może, zwyczajnie, zadowolą się piwem kremowym albo czymś słodkim ze straganów? – podsunął żartobliwym tonem, gdy zajęła się usuwaniem krwiaków i siniaków z jego nogi.
Gdyby nie to, że potrzebował tej nogi tego dnia także po to, by pójść na cmentarz, sprzeciwiłby się jej działaniom. Nie do końca czuł się komfortowo w sytuacji, w której się właśnie znaleźli. Skupił uwagę na jej aurze, zastanawiając się, co tak zaniepokoiło Florence.
Odpowiedź nadeszła kilka sekund później.
Gdyby czarownica nie była jasnowidzką, Patrick z miejsca zacząłby mówić coś o tym, że to był tylko zły sen i nie powinna się przejmować. Ale wiedział, że w przypadku Florence Bulstrode to nie było aż tak proste a ona sama nie przejmowałaby się zwykłymi koszmarami, nawet jeśli te okazałyby się wyjątkowo nieprzyjemne.
Powoli, jakby zastanawiał się nad własną reakcją, kiwnął głową. Starał się podchwycić jej spojrzenie.
- Były jeszcze jakieś znaki w tym śnie? – podpytał równie cicho. Nie mógł jej powiedzieć, że wypytywał nie tylko dla siebie jako aurora i biura aurorów, ale również dla siebie jako dla członka Zakonu Feniksa.
Zabawne, ale gdyby naprawdę mogło chodzić tylko o niego samego, Patrick wcale nie chciałby znać prawdy.
- Uwierz mi, że czasem wystarczy twoje spojrzenie, by pacjenci trzy razy zastanowili się przed kolejną głupotą, którą zamierzają popełnić – sprostował. On już wiedział, że na pewno trzy razy się zastanowi, zanim po raz kolejny pojawi się na Ostarze i przejdzie mu przez myśl szukanie w lesie czekoladowych jajek. A poza tym planował intensywniej ćwiczyć w najbliższym czasie.
Obserwował jak zajmowała się Seraphiną. Wiedział, że jeśli czegoś naprawdę nie należało robić, to przeszkadzać uzdrowicielowi podczas wykonywania jego obowiązków.
- Może, zwyczajnie, zadowolą się piwem kremowym albo czymś słodkim ze straganów? – podsunął żartobliwym tonem, gdy zajęła się usuwaniem krwiaków i siniaków z jego nogi.
Gdyby nie to, że potrzebował tej nogi tego dnia także po to, by pójść na cmentarz, sprzeciwiłby się jej działaniom. Nie do końca czuł się komfortowo w sytuacji, w której się właśnie znaleźli. Skupił uwagę na jej aurze, zastanawiając się, co tak zaniepokoiło Florence.
Odpowiedź nadeszła kilka sekund później.
Gdyby czarownica nie była jasnowidzką, Patrick z miejsca zacząłby mówić coś o tym, że to był tylko zły sen i nie powinna się przejmować. Ale wiedział, że w przypadku Florence Bulstrode to nie było aż tak proste a ona sama nie przejmowałaby się zwykłymi koszmarami, nawet jeśli te okazałyby się wyjątkowo nieprzyjemne.
Powoli, jakby zastanawiał się nad własną reakcją, kiwnął głową. Starał się podchwycić jej spojrzenie.
- Były jeszcze jakieś znaki w tym śnie? – podpytał równie cicho. Nie mógł jej powiedzieć, że wypytywał nie tylko dla siebie jako aurora i biura aurorów, ale również dla siebie jako dla członka Zakonu Feniksa.
Zabawne, ale gdyby naprawdę mogło chodzić tylko o niego samego, Patrick wcale nie chciałby znać prawdy.