03.10.2024, 19:10 ✶
Nie wiedział, co było gorsze: to, że Mo była na niego wściekła, czy to, że się nad nim mogła litować. To pierwsze upewniało go w przekonaniu, że nie był wcale dobrym człowiekiem i sam odrzucał tych, którzy go kiedyś kochali, a potem ponosił tego konsekwencje. Druga opcja zaś oznaczała, że jedyna uncja sympatii wobec jego osoby jaka pozostała w Monie była zwyczajnym ludzkim współczuciem. Bo przecież ona zawsze była dobrą osobą, troskliwą, choć czasem wojowniczą w obronie bliskich. Icarus pamiętał, jak natykali się w Hogwarcie na bandy dręczycieli i podczas, gdy on ich kreatywnie wyzywał, ona była gotowa obronić go, gdy tamci starali się przejść do rękoczynów. Zawsze była silniejsza od niego, choć czasem chciał, żeby było inaczej. Pragnął czasem stanąć w jej obronie, jak na faceta przystało. Jednak jedyne, co zrobił, to złamał jej serce.
– Cóż, niedostatecznie świetny. Nie na tyle, by zrobić coś samemu – rzekł, przyłapując się na tym, że w pewnym momencie zaczął obracać w palcach korek po otwartym i już dawno wypitym przez klientów winie. Często tak robił, kiedy się stresował, choć niekoniecznie z korkiem od wina. Raz był to rękaw koszuli, innym razem bransoletka czy pióro. Po chwili oczywiście szybko odłożył korek na bok. – A... o czym rozmawiałyście? – zwrócił się do Electry, której niestety musiał potem wszystko wyjaśnić. A może nie? Może mógł o tym nie rozmawiać, tylko zostawić całe swoje poczucie winy sobie.
– Cóż, niedostatecznie świetny. Nie na tyle, by zrobić coś samemu – rzekł, przyłapując się na tym, że w pewnym momencie zaczął obracać w palcach korek po otwartym i już dawno wypitym przez klientów winie. Często tak robił, kiedy się stresował, choć niekoniecznie z korkiem od wina. Raz był to rękaw koszuli, innym razem bransoletka czy pióro. Po chwili oczywiście szybko odłożył korek na bok. – A... o czym rozmawiałyście? – zwrócił się do Electry, której niestety musiał potem wszystko wyjaśnić. A może nie? Może mógł o tym nie rozmawiać, tylko zostawić całe swoje poczucie winy sobie.