Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach, kiedy spoglądała na opuszczoną posiadłość. Nie było tu malowniczo, a do tego znajdowały się w lesie. Nie znosiła lasów, nie była przystosowana do tego, aby zbyt długo znajdować się na łonie natury. Nie przepadała za nią - wcale. Większość dziewcząt rozmarzała o malowniczych łąkach, leśnych polanach, czy opuszczonych plażach - nie ona. Nie znosiła takich miejsc. Zdecydowanie wolała zgiełk miast, to tam czuła się jak ryba w wodzie.
Dworek wyglądał na opuszczony, zdecydowanie od dawna nikt tutaj nie mieszkał, pozostało tylko echo jego dawniej świetności. Ciekawe, czy uda im się odkryć tajemnice tego miejsca. Na pewno, wraz z matką posiadały umiejętności, które pozwalały im na odkrywaniu takich miejsc. Szkoda tylko, że to konkretne znajdowało się w takiej okolicy. Miała świadomość, że powinna się tego spodziewać, ale tak naprawdę nigdy do końca do tego nie przywykła.
Rita również nie do końca pasowała do tego w jakim otoczeniu się znalazły. Ubrana była w satynowy, granatowy garnitur i białą koszulę, tak jakby chwilę temu wyszła z ministerstwa, właściwie może tak było? Trudno było ją rozgryźć, bo zawsze prezentowała się elegancko. Nigdy nie wiadomo, kogo można spotkać, nawet w środku lasu.
- Jak zawsze o wszystko zadbałaś. - Zauważyła. Charlotte myślała o wszystkim, dzięki niej wystarczało, że Rita po prostu pojawiała się na miejscu i mogły zaczynać próbę. To wiele ułatwiało, musiała w końcu jednak nieco uniezależnić się od matki, wypadałoby. Może jeszcze było na to zbyt wcześnie? Zresztą to całkiem wygodne mieć kogoś, kto myśli za ciebie o wszystkim.
- Mam nadzieję, że przy tej jabłonce nie mieszkają żadne, dziwne, latające stworzenia.- Na samą myśl o tym, że coś mogłoby sobie zrobić na jej głowie lądowisko przeszedł ją dreszcz po plecach. - Zawsze jestem gotowa, mamo. - Dodała z uśmiechem, po czym powolnym krokiem ruszyła w stronę jabłonki.