Według skali twardości minerałów to diamenty najtrudniej było zniszczyć, mimo tego, że lśniły przepięknie. Może więc w tym porównaniu faktycznie było trochę prawdy. Trixie nie tak łatwo było złamać, mimo swojego młodego wieku miała w sobie wiele determinacji, żadnych granic, powoli zaczynało prowadzić ją szleństwo. Była bardzo niebezpieczne, a przy tym cholernie urocza, czy mogła być gorsza mieszanka wybuchowa? Nie.
- Nie przejmuj się, każdemu się czasem zdarzają zaćmienia. - O tak, prawie każdemu, bo nie jej. Ona zawsze starała się pamiętać o wszystkim, musiała to robić, żeby mieć pełną kontrolę nad tym, co działo się wokół niej. Nie było to wcale takie proste, szczególnie, że dochodziło do tego ciągłe knucie i myślenie o tym, jak może pomóc przejąć władzę nad światem Lordowi Voldemortowi, trudne jest życie młodej czarownicy. Była gotowa jednak tobić to wszystko, póki nie uda im się w pełni odzyskać tego, co do nich należało. Wychowana w rodzie Blacków wiedziała bowiem, że to oni powinni rządzić światem.
- Tak, to bardzo dobry pomysł. Będą myśleli, że działali na oślep. - Dzięki czemu nie powiążą ich bezpośrednio z tymi atakami. Sauriel to był jednak bardzo bystry młodzieniec, cieszyła się, że przyszło jej współpracować właśnie z nim. Cóż, nie mogła lepiej trafić. Był prawdziwym profesjonalistą.
- Wszystko gra, skontaktuję się z moimi mugolami, mam nadzieję, że się spiszą. - Tak, na szczęście i to miała przemyślane, pewnie kiedy stąd wyjdzie skorzysta ze swoich bransoletek, dzięki którym mogła im wydawać polecenia. Wszystko wydawało się być całkiem banalne i proste, to dobrze, bez sensu byłoby niepotrzebnie komplikować sobie życie.
- Możemy iść, chyba musisz mnie stąd wyprowadzić. - Wolała sama się nie plątać po tej okolicy.