18.01.2023, 06:04 ✶
Gdyby Elliott wiedział, jak mocno castiel ocenia jego wygląd prawdopodobnie o wiele bardziej by się tym przejął, w pozytywnym jak i negatywnym tego słowa znaczeniu. Niby niecodziennie siedzi się w salonie z mężczyzną, ktory rozbiera cię wzrokiem, nawet jeżeli to tylko jego nienawiść do szlafroków, a nie chęć faktycznego zobaczenia kogoś nago. Malfoy definitywnie czuł intensywność spojrzenia, nawet jeżeli nie wiedział, co ono dokładnie znaczy. Przekręcił delikatnie głowę, jakby zastanawiając się czym takim mógł aż tak spodobać się Flintowi. Zaraz też zaczął myśleć nad tym, czy to nie rozwichrzone włosy, które zazwyczaj miał w idealnym porządku. Jak na zawołanie spróbował je przeczesać długimi palcami dłoni i odrobinę przyklepać, aby te nie okalały jego twarzy w takim nieładzie. Poprawił się na fotelu i zwilżył usta zrobionym przez siebie drinkiem, bo skoro całkowite odrzucenie manier nie wchodziło w grę, to tak jak Castiel mówił - można było pozwolić im zniknąć z paroma łykami trunku.
- Myślę, że masz rację, alkohol może w kwestii rozluźnienia pomóc - odparł, tłumiąc chęć zapytania czy ma coś na twarzy. Niesamowicie chciał zaspokoić swoją ciekawość, co do tego, dlaczego castiel tak mu się przygląda, ale byli sami w pokoju. Ten równie dobrze mogł to zrzucić na kontakt wzrokowy z rozmówcą, a Elliott wyszedłby na idiotę, który dopatruje się w normalnym zachowaniu czegoś dodatkowego. Nie mógł jednak nie ulec wrażeniu, że spojrzenie jasnych oczu towarzysza było intensywniejsze, niż zazwyczaj. Może to kwestia oświetlenia? Lub przyzwyczajenia się do nowego miejsca? Cóż, nie było mu dane poznać odpowiedzi.
Zaraz jednak uwagę Castiela przykuł sygnet, o jakim Malfoy wspomniał. Wyciągnął dłoń w jego stronę, nie oponując przed tym, aby drugi mężczyzna ujął go za nadgarstek. W końcu chciał pomocy, a Filnt był jedną z niewielu osób, której na tyle ufał, aby być w stanie powierzyć mu ten, bardzo prywatny przypadek.
- Niecałe dwa tygodnie - wyznał po krótkim zastanowieniu i uniesieniu oczu ku górze, aby zwizualizowac w głowie kalendarz i wydarzenia, które miały pozwolić mu odszyfrować dokładną datę, w którą przywdział dziadkowy sygnet. Zaraz wrócił spojrzeniem na skupionego klątwołamacza, który różdżką, bardzo zgrabnie oświetlił sobie badany obiekt. Elliott musiał przyznać, że w takim momencie, gdy smugi ostrzejszego światła padały na pochłoniętego przedmiotem Castiela, jego młoda twarz wyglądała nader delikatnie, a policzki wręcz prosiły się o wzięcie w dłonie i... odwrócił wzrok, na szybką chwilę i przymknął oczy. Skarcił się w myślach. Zaraz zabrał dłoń i cofnął się odrobinę w fotelu, upił też drinka, bo potrzebował na parę sekund skupić się na czymś innym, choćby przepływie trunku przez gardło.
- To nioficjalna prośba, więc też zasługująca na nieoficjalną kwotę - przyznał bez ogródek - Jeżeli o to pytasz. Normalnie oddałbym ci sygnet, ale problem jest w tym, że jak powiedziałem, nie mogę go ściągnąć. Nie sprawia mi on bólu, jedynie, właśnie, zanik w czuciu. Mimo noszenia go non-stop jest chłodny, to też zauważyłem. Co do pytań, zadaj ile potrzebujesz. Odpowiem na wszystkie, na które znam odpowiedź. Wolałbym uniknąć odraczania pogrzebu z powodu... własnej głupoty - przyznał, skruszony, poniekąd zawstydzony, że musiał powiedzieć to na głos. Zacisnął usta w cienką kreskę, bo nawet jeżeli nie opłakiwał Simone, to jakby to wyglądało gdyby przełożył już zaplanowaną uroczystość? Musiał dać sobie radę.
- Myślę, że masz rację, alkohol może w kwestii rozluźnienia pomóc - odparł, tłumiąc chęć zapytania czy ma coś na twarzy. Niesamowicie chciał zaspokoić swoją ciekawość, co do tego, dlaczego castiel tak mu się przygląda, ale byli sami w pokoju. Ten równie dobrze mogł to zrzucić na kontakt wzrokowy z rozmówcą, a Elliott wyszedłby na idiotę, który dopatruje się w normalnym zachowaniu czegoś dodatkowego. Nie mógł jednak nie ulec wrażeniu, że spojrzenie jasnych oczu towarzysza było intensywniejsze, niż zazwyczaj. Może to kwestia oświetlenia? Lub przyzwyczajenia się do nowego miejsca? Cóż, nie było mu dane poznać odpowiedzi.
Zaraz jednak uwagę Castiela przykuł sygnet, o jakim Malfoy wspomniał. Wyciągnął dłoń w jego stronę, nie oponując przed tym, aby drugi mężczyzna ujął go za nadgarstek. W końcu chciał pomocy, a Filnt był jedną z niewielu osób, której na tyle ufał, aby być w stanie powierzyć mu ten, bardzo prywatny przypadek.
- Niecałe dwa tygodnie - wyznał po krótkim zastanowieniu i uniesieniu oczu ku górze, aby zwizualizowac w głowie kalendarz i wydarzenia, które miały pozwolić mu odszyfrować dokładną datę, w którą przywdział dziadkowy sygnet. Zaraz wrócił spojrzeniem na skupionego klątwołamacza, który różdżką, bardzo zgrabnie oświetlił sobie badany obiekt. Elliott musiał przyznać, że w takim momencie, gdy smugi ostrzejszego światła padały na pochłoniętego przedmiotem Castiela, jego młoda twarz wyglądała nader delikatnie, a policzki wręcz prosiły się o wzięcie w dłonie i... odwrócił wzrok, na szybką chwilę i przymknął oczy. Skarcił się w myślach. Zaraz zabrał dłoń i cofnął się odrobinę w fotelu, upił też drinka, bo potrzebował na parę sekund skupić się na czymś innym, choćby przepływie trunku przez gardło.
- To nioficjalna prośba, więc też zasługująca na nieoficjalną kwotę - przyznał bez ogródek - Jeżeli o to pytasz. Normalnie oddałbym ci sygnet, ale problem jest w tym, że jak powiedziałem, nie mogę go ściągnąć. Nie sprawia mi on bólu, jedynie, właśnie, zanik w czuciu. Mimo noszenia go non-stop jest chłodny, to też zauważyłem. Co do pytań, zadaj ile potrzebujesz. Odpowiem na wszystkie, na które znam odpowiedź. Wolałbym uniknąć odraczania pogrzebu z powodu... własnej głupoty - przyznał, skruszony, poniekąd zawstydzony, że musiał powiedzieć to na głos. Zacisnął usta w cienką kreskę, bo nawet jeżeli nie opłakiwał Simone, to jakby to wyglądało gdyby przełożył już zaplanowaną uroczystość? Musiał dać sobie radę.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦