04.10.2024, 20:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2024, 10:21 przez Anthony Shafiq.)
Cierpliwie podawał tytuły książek dalej, podróżując od znaku do znaku, upewniając się co do zapisów na okładkach i przede wszystkim - nie podchodząc do niej, nie reagując też na to, że zapalała świece i kadzidła.
Gdy już opadał Uran i Neptun, nagle ktoś nacisnął klamkę i spróbował pchnąć drzwi. Anthony napiął się momentalnie, prostując głowę znad ostatniej książki. Pospiesznie wyciągnął z wewnętrznej kieszeni fraka niewielki zalakowany lazurowym woskiem liścik, wyraźnie zyskując na tempie wobec zaistniałej tej sytuacji. Podszedł do kominka, z chwilą gdy zapaliła ostatnią ze świec.
W tej samej chwili momentalnie, oboje poczuli podmuch po kostkach. Anthony pochylił się i okazało się, że ścianka kominka zniknęła, odsłaniając dość przestronny pokój z samotnym zwojem na środku podłogi. Szarpanie za drzwi nasiliło się, więc Shafiq nie czekając dłużej pospiesznie za pomocą accio przywołał do siebie zawinięty pergamin, drugą ręką ciskając bilecik, który mimo bycia złożonym, dość ciężkim kawałkiem papieru podleciał kawałek dalej by osiąść na podłodze. Jego flegmatyzm pierzchnął bezpowrotnie, zdecydowanym podmuchem zgasił świeczki. Kadzidła nadal się tliły, ale ścianka kominka zniknęła.
– Szybko, musimy uciekać, zaraz zorientują się, jak otworzyć drzwi... – ponaglił Brennę rozglądając się za możliwą kryjówką.
Gdy już opadał Uran i Neptun, nagle ktoś nacisnął klamkę i spróbował pchnąć drzwi. Anthony napiął się momentalnie, prostując głowę znad ostatniej książki. Pospiesznie wyciągnął z wewnętrznej kieszeni fraka niewielki zalakowany lazurowym woskiem liścik, wyraźnie zyskując na tempie wobec zaistniałej tej sytuacji. Podszedł do kominka, z chwilą gdy zapaliła ostatnią ze świec.
W tej samej chwili momentalnie, oboje poczuli podmuch po kostkach. Anthony pochylił się i okazało się, że ścianka kominka zniknęła, odsłaniając dość przestronny pokój z samotnym zwojem na środku podłogi. Szarpanie za drzwi nasiliło się, więc Shafiq nie czekając dłużej pospiesznie za pomocą accio przywołał do siebie zawinięty pergamin, drugą ręką ciskając bilecik, który mimo bycia złożonym, dość ciężkim kawałkiem papieru podleciał kawałek dalej by osiąść na podłodze. Jego flegmatyzm pierzchnął bezpowrotnie, zdecydowanym podmuchem zgasił świeczki. Kadzidła nadal się tliły, ale ścianka kominka zniknęła.
– Szybko, musimy uciekać, zaraz zorientują się, jak otworzyć drzwi... – ponaglił Brennę rozglądając się za możliwą kryjówką.