18.01.2023, 09:34 ✶
Dopiero kiedy Elliott postanowił poprawić włosy to uzmysłowił sobie, że się w niego zbyt mocno wpatruje. Zawstydził się swoim zachowaniem więc momentalnie zerwał wszelaki kontakt wzrokowy. Nie był w stanie wyjaśnić mu dlaczego akurat ten szlafrok budzi w nim tak niechętne uczucia. Nie przyszedł tu krępować gospodarza a służyć towarzystwem, radą zawodową i ogólnie poświęceniem czasu na pielęgnację znajomości. Nie bez przyczyny Malfoy potrzebował dzisiaj jego obecności - okazywało się, że istniało drugie dno. Nie mógł tego niszczyć poprzez podsycanie swojej niechęci wobec tej marnej, niezbyt ciekawej podomki. Uch, nawet w myślach nie potrafił oderwać się od krytykowania tego elementu garderoby.
Na rękę była zmiana pozycji i przekierowanie zainteresowania na sygnet. Zdecydowanie zapomniał o gryzącym otoczenie szlafroku, a oto przed oczami miał męską dłoń spętaną prawdopodobnie przeklętym przedmiotem. Pod skórą czuł pierwsze impulsy ekscytacji na myśl o czekającej go zagadce. Nie miało to nic wspólnego z zaufaniem, które Elliott mu ofiarowywał, ani z nieoficjalną kwotą zapłaty ani tym bardziej z niemal białą ręką Malfoya, którą to obrócił pod różnym kątem gdy próbował dostrzec jak najwięcej szczegółów sygnetu. Nie trwało to długo, oględziny były powierzchowne a z tej pozycji sygnetu nie miał szans dostrzec niczego więcej. Ekscytacja w nim jednak pozostała, została leniwie rozbudzona i nie zapowiadało się aby minęło dopóki nie odkryje zagwozdki przedmiotu.
- Rozumiem.- powstrzymał kącik ust przed rozciągnięciem się w uśmiechu na myśl o nieoficjalnych interesach o których Bank Gringrotta się nie dowie. Ta adrenalina towarzyszącą łamaniu zasad dosyć kusiła go. Przywykł już, że nieskazitelny (powierzchownie) Elliott nie ma oporów przed przymknięciem oka na parę paragrafów. Obaj na tym korzystają.
- Przeprowadzę z tobą wywiad i przygotuję pewną pulę badań i zaklęć, które będziemy mogli nałożyć przy innym spotkaniu, najpewniej dopiero gdy poczujesz się lepiej już po pogrzebie Simone. Wolałbym abyś był w pełni wyspany, zdrowy i zrelaksowany.- głos drgnął mu na wzmiankę o jego żonie. Coś zbyt rzadko o niej myślał na spotkaniu przed pogrzebowym. Nie przystoi zapominać o głównym powodzie tego spotkania.
- Udostępnisz mi kawałek stolika, pergaminu i pióra z atramentem?- zapytał póki co rezygnując z popijania alkoholu skoro miał zrobić zapiski. Gdy otrzymał już niezbędne przedmioty, przysunął stolik bliżej siebie, rozsuwając rolkę pergaminu na stołku. Na jego krańcach ułożył specjalne obciążniki, a drugi zwój zaczarował aby się unosił obok ich głów. Przywołał z kurtki samopiszące pióro i również je zaklął.
- Usiądź proszę bliżej. Nałożę szkic sygnetu na pergamin, a w międzyczasie samopiszące pióro zapisze odpowiedzi na pytania. W ostatniej części sprawdziłbym w którym miejscu na twojej dłoni zanika czucie. Niektóre paraliżujące przedmioty mają określony schemat wydzielania trucizny. Może to zawęzić krąg podejrzanej grupy klątw. - wyjaśnił, kiwając głową aby usiadł na sofie i przysunął dłoń do stolika. Wyczarował w powietrzu jasną choć mała kulkę światła, która nakierował tuż nad jego knykcie. Zamoczył końcówkę pióra w pergaminie i próbował naszkicować oddzielnie wzór szafiru,i falistej obręczy.
- W międzyczasie powiedz mi w którym roku twój dziadek kupił ten sygnet, w jakim dokładnie miejscu, czy masz może na to dokumenty sprzedaży i potwierdzające oryginalność szafiru. - prosząc go o informację podnosił na niego wzrok, za każdym razem zaskoczony, że im jaśniej na niego padało światło tym mniej zmęczony się wydawał. Czasami obracał jego dłoń wnętrzem do góry i dorysowywał szczegóły. Każdą odpowiedź zapisywało samopiszące pióro. Na jego twarzy malowało się skupienie a tęczówki w tym świetle wydawały się bardziej zielone niż niebieskie.
- Jakich sposobów używałeś gdy próbowałeś go z siebie zdjąć? Czy w tych momentach odczuwałeś ból, zawroty głowy, może zarejestrowałeś gorączkę? Czy uciska Cię? - pytał raz za razem, słuchając jego wyczerpujących odpowiedzi. W pewnym momencie - a musiało upłynąć z trzydzieści minut - stuknął różdżką w pergamin. Rysunek szafiru przesunął się na szkic falujących obręczy. Porównał i nie było źle, najważniejsze zostało oddane. Rozmasował kark czując na nim ciężar ciepłego powietrza. Czuł jakby płonący kominek lizał płomieniami jego plecy.
- Wygląda nienajgorzej choć do oryginału mu daleko. - ocenił na głos, odkładając pióro na stolik. Wyciągnął ręce przed siebie, wyginając do zewnątrz palce by je rozciągnąć.
- Za każdym razem gdy masz dla mnie specjalne zadanie to idealnie wpasowujesz je w moje gusta. - uśmiechnął się do niego z zadowoleniem. Nie wydawał się strasznie zmartwiony sygnetem bo nie miał podstaw aby go straszyć. To i tak ledwie wstępny wywiad. Sięgnął po dwa kieliszki alkoholu i wręczył mu do ręki jeden z nich.
- Za intrygujące zagadki i współpracę.- postanowił na drugi toast a jego oczy cieszyły się na myśl o zadaniu. Taki zawodowy błysk pasji, niezaspokojony głód odkrywania. Upił spory łyk alkoholu, nawilżając przy tym suche usta. Zostało jeszcze bezpośrednie badanie jego dłoni i będzie miał co robić przez najbliższy miesiąc.
Na rękę była zmiana pozycji i przekierowanie zainteresowania na sygnet. Zdecydowanie zapomniał o gryzącym otoczenie szlafroku, a oto przed oczami miał męską dłoń spętaną prawdopodobnie przeklętym przedmiotem. Pod skórą czuł pierwsze impulsy ekscytacji na myśl o czekającej go zagadce. Nie miało to nic wspólnego z zaufaniem, które Elliott mu ofiarowywał, ani z nieoficjalną kwotą zapłaty ani tym bardziej z niemal białą ręką Malfoya, którą to obrócił pod różnym kątem gdy próbował dostrzec jak najwięcej szczegółów sygnetu. Nie trwało to długo, oględziny były powierzchowne a z tej pozycji sygnetu nie miał szans dostrzec niczego więcej. Ekscytacja w nim jednak pozostała, została leniwie rozbudzona i nie zapowiadało się aby minęło dopóki nie odkryje zagwozdki przedmiotu.
- Rozumiem.- powstrzymał kącik ust przed rozciągnięciem się w uśmiechu na myśl o nieoficjalnych interesach o których Bank Gringrotta się nie dowie. Ta adrenalina towarzyszącą łamaniu zasad dosyć kusiła go. Przywykł już, że nieskazitelny (powierzchownie) Elliott nie ma oporów przed przymknięciem oka na parę paragrafów. Obaj na tym korzystają.
- Przeprowadzę z tobą wywiad i przygotuję pewną pulę badań i zaklęć, które będziemy mogli nałożyć przy innym spotkaniu, najpewniej dopiero gdy poczujesz się lepiej już po pogrzebie Simone. Wolałbym abyś był w pełni wyspany, zdrowy i zrelaksowany.- głos drgnął mu na wzmiankę o jego żonie. Coś zbyt rzadko o niej myślał na spotkaniu przed pogrzebowym. Nie przystoi zapominać o głównym powodzie tego spotkania.
- Udostępnisz mi kawałek stolika, pergaminu i pióra z atramentem?- zapytał póki co rezygnując z popijania alkoholu skoro miał zrobić zapiski. Gdy otrzymał już niezbędne przedmioty, przysunął stolik bliżej siebie, rozsuwając rolkę pergaminu na stołku. Na jego krańcach ułożył specjalne obciążniki, a drugi zwój zaczarował aby się unosił obok ich głów. Przywołał z kurtki samopiszące pióro i również je zaklął.
- Usiądź proszę bliżej. Nałożę szkic sygnetu na pergamin, a w międzyczasie samopiszące pióro zapisze odpowiedzi na pytania. W ostatniej części sprawdziłbym w którym miejscu na twojej dłoni zanika czucie. Niektóre paraliżujące przedmioty mają określony schemat wydzielania trucizny. Może to zawęzić krąg podejrzanej grupy klątw. - wyjaśnił, kiwając głową aby usiadł na sofie i przysunął dłoń do stolika. Wyczarował w powietrzu jasną choć mała kulkę światła, która nakierował tuż nad jego knykcie. Zamoczył końcówkę pióra w pergaminie i próbował naszkicować oddzielnie wzór szafiru,i falistej obręczy.
- W międzyczasie powiedz mi w którym roku twój dziadek kupił ten sygnet, w jakim dokładnie miejscu, czy masz może na to dokumenty sprzedaży i potwierdzające oryginalność szafiru. - prosząc go o informację podnosił na niego wzrok, za każdym razem zaskoczony, że im jaśniej na niego padało światło tym mniej zmęczony się wydawał. Czasami obracał jego dłoń wnętrzem do góry i dorysowywał szczegóły. Każdą odpowiedź zapisywało samopiszące pióro. Na jego twarzy malowało się skupienie a tęczówki w tym świetle wydawały się bardziej zielone niż niebieskie.
- Jakich sposobów używałeś gdy próbowałeś go z siebie zdjąć? Czy w tych momentach odczuwałeś ból, zawroty głowy, może zarejestrowałeś gorączkę? Czy uciska Cię? - pytał raz za razem, słuchając jego wyczerpujących odpowiedzi. W pewnym momencie - a musiało upłynąć z trzydzieści minut - stuknął różdżką w pergamin. Rysunek szafiru przesunął się na szkic falujących obręczy. Porównał i nie było źle, najważniejsze zostało oddane. Rozmasował kark czując na nim ciężar ciepłego powietrza. Czuł jakby płonący kominek lizał płomieniami jego plecy.
- Wygląda nienajgorzej choć do oryginału mu daleko. - ocenił na głos, odkładając pióro na stolik. Wyciągnął ręce przed siebie, wyginając do zewnątrz palce by je rozciągnąć.
- Za każdym razem gdy masz dla mnie specjalne zadanie to idealnie wpasowujesz je w moje gusta. - uśmiechnął się do niego z zadowoleniem. Nie wydawał się strasznie zmartwiony sygnetem bo nie miał podstaw aby go straszyć. To i tak ledwie wstępny wywiad. Sięgnął po dwa kieliszki alkoholu i wręczył mu do ręki jeden z nich.
- Za intrygujące zagadki i współpracę.- postanowił na drugi toast a jego oczy cieszyły się na myśl o zadaniu. Taki zawodowy błysk pasji, niezaspokojony głód odkrywania. Upił spory łyk alkoholu, nawilżając przy tym suche usta. Zostało jeszcze bezpośrednie badanie jego dłoni i będzie miał co robić przez najbliższy miesiąc.