Trzymała się na uboczu, kiedy znajdowała się w namiocie wykonawców. Bardzo chętnie ulotniłaby się stąd jak najszybciej i znalazła tuż obok swojego brata. Wiedziała jednak, że powinna zostać tutaj chociaż na chwilę. Uśmiechała się więc jedynie, nieco wycofana. Nie należała do tej czystokrwistej śmietanki towarzyskiej, wiedziała, gdzie jest jej miejce - na pewno nie obok tych zadufanych w sobie arystokratów, którzy uważali siebie za lepszych tylko przez to, że pochodzili z odpowiednich rodzin.
Pokiwała głową słysząc słowa Avery. Komplementy nie były jej potrzebne, bo wiedziała, że zagrała odpowiednio. Widziała reakcję publiki, pewnie nie wszyscy rozumieli jej przekaz, ale tak to juz bywało.
Nie spodziewała się, że wzbudzi takie zainteresowanie u Raphaeli, uśmiechnęła się więc do niej nieco niepewnie, bo wybiło ją to z rytmu, tak samo jak to, że złapała ją za rękę. Nie odsunęła się jednak, może był to odpowiedni moment na nawiązanie z nią bliższej znajomości. Nie mogła się wiecznie trzymać na uboczu.
- Tak, niezbyt często występuję, to raczej pasja, którą staram się od czasu do czasu pielęgnować. - Nie uważała, aby to miał być jej sposób na życie, raczej niewielki dodatek, zresztą to, że grała było tylko i wyłącznie zasługą jej ojca chrzestnego, który wzbudził w niej zainteresowanie tą aktywnością. Jakoś tak wyszło, że jej się to spodobało. Zresztą dobrze wyglądało, kiedy młoda dama miała jakieś dodatkowe zainteresowania typowe dla takich panien. Muzyka wydawała się wygladać dobrze i pasować do obrazka.
Podążała z Avery, nie do końca wiedziała do kogo ją prowadzi, zdjęła buty, gdy pojawiły sie przy jeziorze i wzięła je w wolną dłoń. Nie lubiła być za blisko natury, woda również należała do tych nieprzyjemnych odczuć. Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach kiedy dotknęła stopą jeziora.
Nie miała pojęcia, czy poznała Enzo, nie wiedziała do kogo ją prowadzi. Po chwili dotarło do niej, że byli to jej współpracownicy z ministerstwa. Cóż, skoro tego potrzebowała Raphaela to stała tam z nią. Przywitała się z mężczyznami jedynie uśmiechem, nie do końca wiedząc, co właściwie tam robi.