05.10.2024, 23:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.08.2025, 13:08 przez Anthony Shafiq.)
—03/08/72—
Lak lśnił srebrem, a trójgłowy smok zdawał się poruszać swoim łbem. Wiadomość nosiła dodatkowe zabezpieczenia.
Londyn, 03 sierpnia 1972
Sierpień niesie ze sobą tak wiele pytań i tak mało odpowiedzi. Lammas dobiegło końca, a wraz z nim zmiana właściwa linii całego kalendarza, nie skromnego pojedynczego miesiąca. Nie wiem co myśleć, czuję z pewnością zbyt wiele, jestem rozdrażniony w braku dystansu do własnego zniecierpliwienia.
Zarzucono mi ostatnio brak inicjatywy. Zarzucono mi ostatnio tchórzostwo i chowanie głowy w piasek. Zarzucono mi ostatnio wiele i ze smutkiem wynikającym li tylko z uczciwości przyznałem tym zarzutom rację. Obumierałem przez ostatnie miesiące, lecz teraz nie wiem... czy przychodzi mi ostatni raz zawalczyć o siebie i marzenie, które dawno zgasło?
Jak blisko są nasze kosmogramy, jak niewiele planety przesunęły się między jednym, a drugim dniem urodzin? Czy też czujesz ten wiatr zmian, który rozwiewa żałobę i ustawia nas na polu bitwy?
Wiem co nosimy w sercu, wiem, co tętni pod białym cisowym drewnem równym i tym samym pulsem. W powietrzu unosi się zapach popiołu Somnia.
Nie chcę iść na wesele, nienawidzę świętować kłamliwie składanych przysiąg, a w swoim życiu zbyt mało widziałem par, które nie dość, że ślubowały szczerze, to potem osiągały szczęśliwość trwającą dłużej niż tchnienie uniesienia. Zobowiązuje mnie do tego umowa z Rosierami i koleina własnych przyzwyczajeń. Zobowiązuje mnie do tego potrzeba pokazania się silniejsza niż pragnienie ukrycia się w jamie przed światem. Nienawidzę tego w sobie, nie jestem w stanie zdjąć tej pozy na dłużej niż kilka miesięcy. Nie będziesz musiał mnie oczywiście trzymać za rączkę, pomyślałem jednak, że może... skoro i tak mamy być sąsiadami, to może jednak publicznie odeszlibyśmy od dawnych ścieżek rozmijania się na korytarzu? Starzejemy się druhu, a ja mam dość udawania, że nie jesteś ważną figurą w moim życiu. Ostatecznie, kto może nam w związku z tym cokolwiek zrobić?
Za moment wspólnie będziemy świętować urodziny, mam już niemal wszystko dopięte. Martwię się o Jonathana, zdaje się być jakiś nieswój ostatnio, choć cóż mam powiedzieć, skoro ja sam lipiec spędziłem raczej w opłakanym stanie, podobnie z resztą do Ciebie. Charlotte'a się trzyma z naszej czwórki najlepiej, choć też może Wojna ukrywa swój strach agresją. Jak zawsze. Chciałbym, żeby wszystko było idealnie tego wieczoru, zależy mi zwłaszcza dla Was, po torcie pójdziemy do Łazienki jak zawsze? Mentalnie musze się przygotować na tak wielki zbiornik wodny.
Co do Twojej prośby - choćby i dziesięć. Mam ich mały zapas, wydaje mi się, że nie tracą terminu ważności z upływem lat.
Twój Anthony
przyjazny font