06.10.2024, 07:04 ✶
- Necronomiconu? - zapytała, absolutnie nie wiedząc o co jej w tym momencie chodzi. - I gdzie ten Necronomicon niby jest, blisko chociaż? - zapytała z przekąsem, bo może i Scylla miała szczere intencje, ale takimi to podobno było piekło wybrukowane. Nie zmieniało to jednak faktu, że gdyby już miała umierać, to faktycznie chciała wyglądać dobrze na zdjęciu nagrobnym.
Lyssa zacisnęła usta w cienką linię, spoglądając na swoją rozmówczynię trochę pustawym wzrokiem. Nie wiedziała czego się spodziewała tych parę sekund temu, ale powinna przewidzieć, że ta odpowiedź tak będzie wyglądać. Trochę chciała żeby ją od tego rozbolała jeszcze bardziej głowa, bo wtedy by miała faktyczny powód by wytargać Scylkę za ucho i powiedzieć jej co o niej myśli. Ale zamiast tego uśmiechnęła się grzecznie.
- Jak już się... zobaczymy... to klnę się na boginię, Scylla... - nie dokończyła, czując że i tak będzie tego w jakiś sposób żałować.
Była okropnie wdzięczna za cały ten ostatni rok. Naprawdę. Wyjechała z Francji, przeprowadziła się do Anglii i kiedy stanęła na progu kamienicy ojca, ten przyjął ją z otwartymi ramionami. Cała ta przygoda była niezwykle dziwacznym doświadczeniem i pomijając sytuację z Annaleigh, lubiła tu mieszkać. Londyn był obrzydliwym miastem, oczywiście, ale wszyscy w tym miejscu wydawali się jakoś funkcjonować. Prawie wszyscy, bo Lyssa nie była pewna, czy akurat za obecność Greyback też była taka wdzięczna. Dziewczyna była odklejona jak sto razy przyklejana na różne powierzchnie naklejka, ledwo trzymając się rzeczywistości, jakby robiła to zaledwie z przyzwyczajenia i na słowo honoru.
Ale mimo tego, czego tez Lyssa absolutnie by nie przyznała, jej towarzystwo mogło być całkiem przyjemne. Może dlatego nie miała nic przeciwko by robić przy niej różne rzeczy.
- Niesamowite - powiedziała kwaśno. Ładna i głupia, idealne połączenie. W pewien sposób poczuła się też zraniona tą odpowiedzią, bo Greyback była przecież jej rywalką w wyścigu po uwagę Dolohova. A jak miała z nią konkurować skoro nie dość że nie była jasnowidzem to nie rozumiała tej ulotnej złożoności wróżb i nie radziła sobie aż tak dobrze ze swoim trzecim okiem?
- Przyniosłabyś mi coś do picia? - zapytała sucho, postanawiając sobie trochę odbić ten niesmak poprzez dysponowanie koleżanką, nawet jeśli w sumie już widziała całkiem dobrze.
Lyssa zacisnęła usta w cienką linię, spoglądając na swoją rozmówczynię trochę pustawym wzrokiem. Nie wiedziała czego się spodziewała tych parę sekund temu, ale powinna przewidzieć, że ta odpowiedź tak będzie wyglądać. Trochę chciała żeby ją od tego rozbolała jeszcze bardziej głowa, bo wtedy by miała faktyczny powód by wytargać Scylkę za ucho i powiedzieć jej co o niej myśli. Ale zamiast tego uśmiechnęła się grzecznie.
- Jak już się... zobaczymy... to klnę się na boginię, Scylla... - nie dokończyła, czując że i tak będzie tego w jakiś sposób żałować.
Była okropnie wdzięczna za cały ten ostatni rok. Naprawdę. Wyjechała z Francji, przeprowadziła się do Anglii i kiedy stanęła na progu kamienicy ojca, ten przyjął ją z otwartymi ramionami. Cała ta przygoda była niezwykle dziwacznym doświadczeniem i pomijając sytuację z Annaleigh, lubiła tu mieszkać. Londyn był obrzydliwym miastem, oczywiście, ale wszyscy w tym miejscu wydawali się jakoś funkcjonować. Prawie wszyscy, bo Lyssa nie była pewna, czy akurat za obecność Greyback też była taka wdzięczna. Dziewczyna była odklejona jak sto razy przyklejana na różne powierzchnie naklejka, ledwo trzymając się rzeczywistości, jakby robiła to zaledwie z przyzwyczajenia i na słowo honoru.
Ale mimo tego, czego tez Lyssa absolutnie by nie przyznała, jej towarzystwo mogło być całkiem przyjemne. Może dlatego nie miała nic przeciwko by robić przy niej różne rzeczy.
- Niesamowite - powiedziała kwaśno. Ładna i głupia, idealne połączenie. W pewien sposób poczuła się też zraniona tą odpowiedzią, bo Greyback była przecież jej rywalką w wyścigu po uwagę Dolohova. A jak miała z nią konkurować skoro nie dość że nie była jasnowidzem to nie rozumiała tej ulotnej złożoności wróżb i nie radziła sobie aż tak dobrze ze swoim trzecim okiem?
- Przyniosłabyś mi coś do picia? - zapytała sucho, postanawiając sobie trochę odbić ten niesmak poprzez dysponowanie koleżanką, nawet jeśli w sumie już widziała całkiem dobrze.