Potwierdził jej słowa. Zdecydowanie tak było. Widział ten wkurz i gniew u brata. Sam nie był zadowolony z wywiadu jaki pozwolił przeprowadzić Charles na temat swój i rodziny. Źle zostało to rozegrane i bez konsultacji z nim czy nawet i Robertem. Być może pomogliby młodemu lepiej się do tego przygotować. A tak, nie tylko poszło to na rodzinę, ale i jego samego. Charles źle zaczął rozwijać swój biznes w Londynie. Podobnie jak Sophie.
Nie było co ukrywać, że tak właśnie było. Richard w prawdzie nie próbował nawet przekonywać Roberta. Za dobrze go znał, aby wdawać się w takie rozmowy. Po prostu przyjął do wiadomości decyzję bliźniaka i dostosował się do tego. Dzieciom przedstawiając odgórnie jak sprawa wygląda. Nie muszą wiedzieć czy faktycznie Richard próbował Roberta przekonywać. Każdy zdążył poznać starszego z bliźniaków i wiedział, jakimi zasadami się kierował.
Scarlett widocznie nie przyjęła tej informacji pozytywnie. Nie dziwił się. Z Charlesem była blisko jako jego siostra, skoro nie była akceptowana przez starszego ze swoich braci.
Oboje wiedzieli, jaki wrażliwy i delikatny był Charles. Nie musiał jej tego mówić. Mogła się domyślić.
- A jak myślisz?Zadał pytanie, choć znała najpewniej odpowiedź. Richard nie ukrywał po sobie, że Charles nie przyjął tego dobrze. A wręcz źle.
- Leonard szuka domu na zakup. Jeżeli dobrze pójdzie to chłopcy zamieszkają razem.
Dodał dla informacji. Co by znaczyło, że nie tylko Charles wyprowadzi się bo musi, ale i Leonard myślał o tym już od jakiegoś czasu. O tyle dobrze, że Richard również o tym wiedział. Byli już na tyle dorośli, że czas żyć na siebie.
Zmarszczył brwi, kiedy usłyszał odpowiedź Scarlett na swoje pytanie odnośnie odwiedzanych osób w ich rezydencji w Oslo, pytających o Leonarda. Czy to znaczy, że Aurora pojawiała się i Scarlett zataiła tę informację?
- Wiesz o Aurorze? I nic mi nie powiedziałaś?Zapytał gniewnie. Jeżeli coś jej zrobiła, to w najgorszym wypadku będzie musiał Brynjarowi tłumaczyć się z dwójki swoich dzieci a nie jednego. Problem mógłby się zrobić poważniejszy niżby sam przypuszczał. Póki co, na razie znajomy z Ministerstwa Magii w Norwegii, skupił tylko na jego synu Leonardzie.
To, czy w tej sprawie Richard uda się z Leonardem do Norwegii, było oczywiste. Potwierdził tylko krótkim słowem:
- Tak.