06.10.2024, 15:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.10.2024, 17:56 przez Anthony Shafiq.)
—27/08/72—
Little Hangleton, 27.08.72
Ustalmy Jonathanie, że przez jakiś czas nie wypominajmy sobie kto i co i w jakim terminie sobie mówi. Spotkanie na które czekałem tak długo finalnie skończyło się dobrze, chociaż zdecydowanie nie doprowadził do tego splot, który zaplanowałem.
Podobnie podziękuję Ci przyjacielu za strofowanie mnie i mówienie co było, a co nie było odpowiednie. Składam to na karb zbyt dobrze działających eliksirów przeciwbólowych. O umiejętności mojego lekarza rodzinnego również nie musisz się martwić. Pod tym względem, nie tylko łatwość podjęcia współpracy była brana pod uwagę.
Wydarzenie o którym Ci pisze było dziwaczne i niezrozumiałe dla mnie w swojej istocie. Poproszono mnie o zastąpienie drugoplanowego aktora, który nagle zaniemógł, odprowadzono do prywatnej garderoby, a gdy zacząłem się przebierać, zostałem ogłuszony i zaciągnięty do podziemi (nigdy nie mówiłeś mi że pod The Globe jest jezioro!) a następnie oskarżony o zbałamucenie niewiasty i wmówienie jej ciąży. Ni jak nie mogłem przetłumaczyć oprawcom tej pomyłki, nie wiedziałem też czego oczekują, bo przecież nie pieniędzy. Może chcieli dać tylko upust swojej wściekłości i bezsilności, ponoć zgłaszali tę sprawę już wcześniej i zostali zignorowani przez Brygadę. Żaden organ nie został uszkodzony, nie zdążył być, bo zostałem uratowany i och ten widok był wart wszelkiego cierpienia. Ta troska w głosie, delikatny dotyk na rozciętej skroni i wardze... Wiele bym dał, by móc doświadczać tej łagodności częściej, oczywiście od razu zaznaczę, że nie zamierzam sam aranżować swoich porwań w tym celu (uprzedzając Twoje obawy).
Wiedziałem, że to zrobisz, że zajrzysz w nici i nienawidzę Cię i wdzięczny Ci jestem za to bardzo. Czuję, że podglądanie, drążenie, że dopytywanie też w tej sprawie Morpheusa byłoby niewłaściwie, ale cóż mam Ci rzec, wiesz w jakim świecie żyjemy, wiesz jakie obowiązki ciążą na tej osobie względem rodziny. Ustalenie małżeństwa łączącego dwa rody jest tylko kwestią czasu, przejrzałem potencjalne kandydatki i... och będziesz śmiał się ze mnie, w przypływie zazdrości nawet sprawdziłem kosmogram związkowy z jedną z nich. Coś we mnie umiera gdy widzę ich wspólną energię. Tak było i wczoraj. We troje wyszliśmy ze spotkania u Delacour, a potem oni oboje pozostawili mnie u progu mojego domu i odeszli razem. Liczyłem bardzo, że to kwestia utrzymania pozoru, kwestia czasu, że wystarczy poczekać. Czekałem, zamiast spać, zbyt długo. Właściwie nie spałem w ogóle, snuje się po rezydencji jak cień, zastanawiając się co zrobiłem nie tak. Nie mogłem przy niej wprost wyrazić przecież zaproszenia z resztą, ze wszech miar nie chcę w tak wrażliwej sprawie do czegokolwiek zmuszać.
Jestem w rozterce. Żadne z nas nie ma wybitnych doświadczeń w relacjach, a na bogów nie będę pytać Charlotty. Minęło tyle lat, a i tak to nie ja byłem siłą napędową relacji z A. Teraz czuję, że wszystko pozostaje w moich rękach, że do mnie należy projektowanie kroków, spotkań, rozmów i jestem tym... przytłoczony. Z drugiej strony od samego początku o którym wspomniałem Ci ostatnio, to zawsze leżało po mojej stronie. Teraz chciałbym inaczej, ale nie umiem tego wyartykułować. I boje się, że jeśli zawisną moje prośby w powietrzu, cały ten sen pęknie jak bańka mydlana.
Nie mogę znaleźć słów.
Czy to sen czy koszmar?
Po czwarte... Twoja paranoja rośnie w siłę, masz nerwy w strzępkach. Scenariusz który insynuujesz brzmi jak fabuła jednej z książek, którą dostawałem od Ciebie przez laty. Może zmiana otoczenia? Udostępnić Ci apartament na Horyzontalnej? Lepsze środki na brak snu? Może chcesz w najbliższym czasie chciałbyś jeden z pokoi w Little Hangleton? Kazałem otoczyć sypialnię runami wyciszającymi, więc bez obaw.
I na bogów po piąte, jak ja mam mu powiedzieć, że Wy wiecie? Mój brak doświadczenia w tej materii mnie paraliżuje.
Nie przyjeżdżaj teraz, spróbuję się zdrzemnąć. Możesz jednak zajrzeć po bankiecie. Podejrzewam, że ani ja nie będę spał, ani też nie będzie tłoku pod moimi drzwiami. I tak, dobrze potrafisz wyobrazić sobie moją minę, gdy pisze te słowa.
A.