06.10.2024, 16:36 ✶
- No bywam, ale ich unikam - wzruszyła ramionami, nie do końca rozumiejąc, czego się czepia. - Muszę co miesiąc przychodzić do domu, żeby zamknąć się w piwnicy. Co w tym dziwnego, że wybieram takie pory dnia i nocy, żeby nie musieć się spowiadać ze swojego życia?
Podrapała się po rozpuszczonych włosach, które przez promienie słoneczne nabrały według niej brzydkiego, rudawego odcienia, i westchnęła ciężko.
- Prawdę mówiąc unikam spotkania twarzą w twarz, a ściągnęłam cię tu podstępem, bezczelnie kłamiąc - powiedziała w końcu, lekko wzruszając ramionami. Na jego facepalma nie zareagowała w żaden inny sposób niż kolejnym wzruszeniem ramion. Wiedziała, że byli jak lód i ogień, w zasadzie to podejrzewała że jeżeli dalej będzie przeciągać strunę, to serce Nicholasowi stanie i wtedy nie będzie mogła już wykpić się od rozmowy z rodzicami. Do tej pory jakoś jej się to udawało, ale gdyby zabiła własnego brata, to dopiero byłby przypał. - Nie wiem, co u nich, i w zasadzie to zastanawiam się... Wiesz. Czy gdybym im powiedziała, że nie muszą już mieć mnie na oku co miesiąc, to czy ojciec by odpuścił.
Powiedziała nieco ciszej, swoje słowa kończąc wpakowaniem ciasta do ust. Kilka okruszków rozsypało się wokół talerzyka, lecz dziewczynie najwyraźniej to nie przeszkadzało, bo zamiast ściągnąć je z blatu chusteczką, nabrała je palcem i wpakowała do ust razem z milionem zarazków, które pewnie znajdowały się na z pozoru czystym drewnie.
- Wiem, że nie wolno tam wchodzić, nie jestem głupia. Mówili mi w Ministerstwie - burknęła, najwyraźniej w ogóle nie ukontentowana tą zdawkową odpowiedzią. Wycelowała w Nicholasa widelczykiem, brudnym wciąż od ciasta. - Ty wiesz więcej, niż ja. Pracujesz w tym swoim tajemniczym departamencie i idę o zakład, że macie jakieś plany co do Kniei. Nie po to kupowałam mieszkanie tak blisko puszczy, żeby nie móc po niej chodzić. Oczywiście nie musisz mnie zakuwać w kajdanki, nie mam zamiaru tam włazić teraz, ale byłoby super, gdybym wiedziała chociaż, czy planujecie jakoś rozwiązać ten problem?
W zasadzie to chciałaby wiedzieć absolutnie wszystko - od tego co tam się działo aż po to, jakie Ministerstwo chce podjąć kroki, by na powrót otworzyć Knieję dla mieszkańców. Ale domyślała się, że wielki pan Niewymowny nic jej nie powie. Ale chociaż jakiś okruch informacji?
Podrapała się po rozpuszczonych włosach, które przez promienie słoneczne nabrały według niej brzydkiego, rudawego odcienia, i westchnęła ciężko.
- Prawdę mówiąc unikam spotkania twarzą w twarz, a ściągnęłam cię tu podstępem, bezczelnie kłamiąc - powiedziała w końcu, lekko wzruszając ramionami. Na jego facepalma nie zareagowała w żaden inny sposób niż kolejnym wzruszeniem ramion. Wiedziała, że byli jak lód i ogień, w zasadzie to podejrzewała że jeżeli dalej będzie przeciągać strunę, to serce Nicholasowi stanie i wtedy nie będzie mogła już wykpić się od rozmowy z rodzicami. Do tej pory jakoś jej się to udawało, ale gdyby zabiła własnego brata, to dopiero byłby przypał. - Nie wiem, co u nich, i w zasadzie to zastanawiam się... Wiesz. Czy gdybym im powiedziała, że nie muszą już mieć mnie na oku co miesiąc, to czy ojciec by odpuścił.
Powiedziała nieco ciszej, swoje słowa kończąc wpakowaniem ciasta do ust. Kilka okruszków rozsypało się wokół talerzyka, lecz dziewczynie najwyraźniej to nie przeszkadzało, bo zamiast ściągnąć je z blatu chusteczką, nabrała je palcem i wpakowała do ust razem z milionem zarazków, które pewnie znajdowały się na z pozoru czystym drewnie.
- Wiem, że nie wolno tam wchodzić, nie jestem głupia. Mówili mi w Ministerstwie - burknęła, najwyraźniej w ogóle nie ukontentowana tą zdawkową odpowiedzią. Wycelowała w Nicholasa widelczykiem, brudnym wciąż od ciasta. - Ty wiesz więcej, niż ja. Pracujesz w tym swoim tajemniczym departamencie i idę o zakład, że macie jakieś plany co do Kniei. Nie po to kupowałam mieszkanie tak blisko puszczy, żeby nie móc po niej chodzić. Oczywiście nie musisz mnie zakuwać w kajdanki, nie mam zamiaru tam włazić teraz, ale byłoby super, gdybym wiedziała chociaż, czy planujecie jakoś rozwiązać ten problem?
W zasadzie to chciałaby wiedzieć absolutnie wszystko - od tego co tam się działo aż po to, jakie Ministerstwo chce podjąć kroki, by na powrót otworzyć Knieję dla mieszkańców. Ale domyślała się, że wielki pan Niewymowny nic jej nie powie. Ale chociaż jakiś okruch informacji?