06.10.2024, 18:29 ✶
Poniekąd jej zazdrościła.
-Akceptacja wymaga wielkiej pokory, ale i odwagi - wyznała cicho, z podziwem w głosie. Coś czego często brakowało innym, w tym jej samej. Pracowanie z duchami nauczyło ją pokory, a jednak wciąż zawsze potrafiła akceptować rzeczywistość. Niekiedy szło to jej jak krew z nosa. Często wkradała się bezradność, a tego uczucia szczególnie nienawidziła. Musiała przyznać przed samą sobą, że była w tym całkiem beznadziejna.
-Chyba Ci trochę zazdroszczę tego, wiesz? Ja wciąż próbuje walczyć z wiatrakami, nawet jeśli wiem, że nie ma to sensu...
Słuchała jej uważnie, chłonąc każde kolejne słowo. Pierwszy raz chyba spotkała kogoś, kto był w stanie zobaczyć przyszłość.
- Za mało by tym żyć, wystarczająco aby wiedzieć - szepnęła, zaraz spojrzała na nią. Zdecydowanie jej zazdrościła tego z jakim spokojem mówiła o tym. Z podobnym spokojem o swojej śmierci mówiła Frida. Wiedziała, że umiera. Zapowiadała to, starała się przygotować i oswoić młodą Mulciber z tym faktem, ale ona nie potrafiła, nie chciała tego akceptować i słuchać, mimo iż zdawała sobie sprawę z tego, że staruszka ma racje. Czy gdyby chodziło o nią samą, a nie o kogoś bliskiego, czy łatwiej byłoby jej zaakceptować koniec? Nie bała się śmierci. Śmierć ponadto była jakby nie patrzeć częścią jej życia i pracy. Ale zupełnie inaczej oglądało się śmierć obcych, a inaczej bliskich. Wiedziała, że cierpienie które wiązało się z ich utratą to często samolubne uczucie.
-A ja nie miałam nigdy styczności z kimś, kto widzi przyszłość - skinęła głową, przenosząc wzrok w kierunku koron drzew - Duchy to przykry obraz. Szczególnie dzieci... widzisz. Czas jest dla żywych - przymknęła ślepia - Gdy umierasz i zostajesz, twój czas się zatrzymuje. Często nawet nie wiesz, że umarłeś. Cały świat idzie do przodu, a ty w jakiś sposób zostajesz zamrożony... Przykry widok. - umilkła na moment, a zaraz spojrzała na dziewczynę - a moją, moją przyszłość byłabyś w stanie zobaczyć? - podjęła nagle.
Spojrzała na Scylię, uważnie wsłuchując się w jej słowa. Intuicja. Sama często jej słuchała, kończyło się co prawda to różnie, ale podobało jej się to co dziewczyna mówiła
-Jestem Scarlett, a ty? - zapytała z delikatnym uśmiechem.
Sięgnęła do torby, wydobywając piersiówkę
-Podobasz mi się, wiesz? - stwierdziła z rozbawieniem - Masz może chłopaka? - zagaiła z szelmowskim uśmiechem, kierując na nią lodowe tęczówki.
-Akceptacja wymaga wielkiej pokory, ale i odwagi - wyznała cicho, z podziwem w głosie. Coś czego często brakowało innym, w tym jej samej. Pracowanie z duchami nauczyło ją pokory, a jednak wciąż zawsze potrafiła akceptować rzeczywistość. Niekiedy szło to jej jak krew z nosa. Często wkradała się bezradność, a tego uczucia szczególnie nienawidziła. Musiała przyznać przed samą sobą, że była w tym całkiem beznadziejna.
-Chyba Ci trochę zazdroszczę tego, wiesz? Ja wciąż próbuje walczyć z wiatrakami, nawet jeśli wiem, że nie ma to sensu...
Słuchała jej uważnie, chłonąc każde kolejne słowo. Pierwszy raz chyba spotkała kogoś, kto był w stanie zobaczyć przyszłość.
- Za mało by tym żyć, wystarczająco aby wiedzieć - szepnęła, zaraz spojrzała na nią. Zdecydowanie jej zazdrościła tego z jakim spokojem mówiła o tym. Z podobnym spokojem o swojej śmierci mówiła Frida. Wiedziała, że umiera. Zapowiadała to, starała się przygotować i oswoić młodą Mulciber z tym faktem, ale ona nie potrafiła, nie chciała tego akceptować i słuchać, mimo iż zdawała sobie sprawę z tego, że staruszka ma racje. Czy gdyby chodziło o nią samą, a nie o kogoś bliskiego, czy łatwiej byłoby jej zaakceptować koniec? Nie bała się śmierci. Śmierć ponadto była jakby nie patrzeć częścią jej życia i pracy. Ale zupełnie inaczej oglądało się śmierć obcych, a inaczej bliskich. Wiedziała, że cierpienie które wiązało się z ich utratą to często samolubne uczucie.
-A ja nie miałam nigdy styczności z kimś, kto widzi przyszłość - skinęła głową, przenosząc wzrok w kierunku koron drzew - Duchy to przykry obraz. Szczególnie dzieci... widzisz. Czas jest dla żywych - przymknęła ślepia - Gdy umierasz i zostajesz, twój czas się zatrzymuje. Często nawet nie wiesz, że umarłeś. Cały świat idzie do przodu, a ty w jakiś sposób zostajesz zamrożony... Przykry widok. - umilkła na moment, a zaraz spojrzała na dziewczynę - a moją, moją przyszłość byłabyś w stanie zobaczyć? - podjęła nagle.
Spojrzała na Scylię, uważnie wsłuchując się w jej słowa. Intuicja. Sama często jej słuchała, kończyło się co prawda to różnie, ale podobało jej się to co dziewczyna mówiła
-Jestem Scarlett, a ty? - zapytała z delikatnym uśmiechem.
Sięgnęła do torby, wydobywając piersiówkę
-Podobasz mi się, wiesz? - stwierdziła z rozbawieniem - Masz może chłopaka? - zagaiła z szelmowskim uśmiechem, kierując na nią lodowe tęczówki.