Morpheus odchrząknął, aby zwrócić na siebie uwagę. Wyprostował plecy, splótł dłonie w koszyczek. W międzyczasie spalił papierosa, strzepnął popiół do popielniczki i zgniótł peta, jakby potrzebował wolnych rąk do opowiadania. Nie wstał jednak, żeby jeszcze bardziej nie pogarszać swojego statusu geriatrii pośród bardzo młodej rzeszy Zakonników. Zabawne, że czasami wyglądał starzej od swojego brata, na przykład teraz, jemu lat obejmowała twarz nieskażona myślą. Jonathan natomiast był młodszy, realnie i miał więcej wigoru, niż Longbottomom.
— Zacznę od najmniej nas zajmującej. Thoran to nie jest brat Geraldine Yaxley, to demon, który ją prześladuje, zmienia wspomnienia i prawdopodobnie próbuje przejąć jej miejsce. W normalnych warunkach zaproponowałbym, żeby Erik wziął z nią ślub, ale w tym momencie to zbyt duże ryzyko. Podobno działa coś na froncie pozbycia się go, ale jeśli jej się nie powiedzie, zgłoszę to do Departamentu Tajemnic, bo demon nie może biegać po ulicach Londynu samopas. Ah i uważajcie, nosi twarz Samuela z Kniei. Geraldine nic mi nie mówiła o tym, jak dalej toczy się poszukiwanie rozwiązania, ale z mojej wiedzy wynika, że powinno się go ponownie zapieczętować.
Podsumował sprawę, aby ją wyklarować, zwłaszcza, że istota mogła być bardzo niebezpieczna, na pewno Thoran był przeklęcie przebiegły.
— Drugą sprawą, o której jeszcze żadne z was nie wie, jest Fortinbras Malfoy. Zauważyłem jego dzieci na przyjęciach związanych z Zakonem, Eden i Elliota. Natomiast na przyjęciu Muzy, patrząc na niego miałem niepokojącą wizję związaną z jego intencjami. Podczas gdy panna Avery mówiła swoje dość pro-mugolskie zakończenie, w jego głowie pojawił się obraz związany z puklem blond włosów i bardzie niepokojącej wersji mugolskiej rymowanki... London bridge is falling down... — zanucił na końcu, fałszując okropnie, jednakże wystarczająco, aby rozpoznać utworem, znany bodajże na całym świecie, również w czarodziejskim. — Jego córka zaś była przykładnie u jego boku, więc należy ją sprawdzić. Nie jest to żaden dowód, ale sugestia rzucenia klątwy i owszem. Warto młodych prześwietlić, aby wykluczyć ewentualność szpiegostwa. Zakładam, że Atreus jest zinfiltrowany, skoro był na roku z Borginem, a Florence z nami współpracuje?
Ostatnią część skierował już bezpośrednio do Brenny.
— A teraz przejdźmy do meritum. Podczas rytuału na Lammas doświadczyłem epifanii. Prawdopodobnie siła wyższa zesłała mi wizję, w której w momencie, gdy liście w dolinie zmienią swój kolor na pomarańczowy, Dolina zapłonie, a nad nią zawiśnie znak naszych wrogów. — Ominął fragment o tym, że nad nim bezpośrednio wisiało zagrożenie śmierci w ogniu. Z kieszeni wyjął fiolkę ze srebrną zawartością, która poruszała się, jak mała rybka. — Mam jej wspomnienie tutaj, gdyby ktoś chciał do niego zajrzeć. Nie jestem jedynym, który miał podobnie pokrzepiające wizje. Drugą osobą była wspomniana wcześniej Florence Bulstrode. Jej wizja dotyczyła jakiegoś miasta, podejrzewamy, że może to być Londyn, ale nie mamy żadnego potwierdzenia. Widziała cienie, śmierciożercę w mrocznym zaułku, a wreszcie wbiegła do domu, w którym były dzieci i kobieta. We śnie byli znajomi, ale stanowiły tylko symbol dla mózgu. Do środka za nią wtargnęły cienie i zaatakowały ogniem kobietę. Cienie weszły w ściany i wszystko zajęło się ogniem. Będę próbował znaleźć jeszcze jakieś inne proporctwo, wiarygodne, ale... — rozłożył ręce w bezradnym geście. — To wizje. Rzadko bywają dosłowne, ale mają kilka wspólnych cech. Nadchodzące ataki i ogień.