06.10.2024, 22:34 ✶
28.08.1972.
Alexandrze,swe pytania skierowałabym do Lorien, jako uważam ją za dalece kompetentniejszą w onej materii niźli Ciebie. Dobry obyczaj nakazuje jednakże ważyć na jej wdowieństwo i nie mącić spokoju żałobnicy. Szanuję to.
Skądinąd fakt śmierci Roberta stał mi się znanym za pośrednictwem anonsu w Proroku. Z uprzejmości pominę milczeniem absurd tej sytuacji.
Robert odszedł, pozostało po nim potomstwo. Co jest Ci wiadomo o sierocie? Czy dziewczę przejawia wartościowe talenta?
W obliczu niedyspozycji Donalda — na naiwność zakrawa dalsze pokładanie nadziei w poprawie jego kondycji — ród potrzebuje zbudować nową siłę. Twoje pokolenie nie obfitowało w przymioty; jego największa nadzieja tragicznie zgasła. Sposobów na zabezpieczenie przyszłości rodu należy szukać wśród najmłodszych z nas. Młody duch jest plastyczny; niewykluczone, że możliwym jest wciąż właściwie ukształtować wnuki z krwi Francisa. Ważąc na ostatnie skandale, śmiem podejrzewać, że i Richard Mulciber poniósł porażkę wychowawczą, co nie napawa optymistyczną myślą. Jest wiele do zrobienia.
Racz ponadto udzielić mi informacji o tym, w jakich stosunkach pozostajesz z Albertem Rookwoodem. Czy jest to człowiek godzien Twojego zaufania?
Poślę Lorien kondolencje.
Pamiętaj dziś, że jesteś jej przyjacielem.
Philomena Mulciber
głosujcie na mnie, bo nie macie innego wyjścia