• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise

[06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#9
07.10.2024, 12:51  ✶  

Zamyśliła się na moment. Czy zamierzała faktycznie odbębnić to po łebkach? Chciała załatwić to szybko, to prawda, bez zbyt wylewnych komentarzy. Nie lubiła się rozdrabniać i nie znosiła, kiedy ktoś za bardzo interesował się jej życiem. Nawet jej rodzice. Nie bez powodu wyniosła się do Londynu tuż po tym, jak zakończyła swoją edukację. Chciała ich trzymać z daleka. To wydawało jej się najlepszym rozwiązaniem. W sumie nie miała powodu, aby zrobić to w nieodpowiedni sposób, gdyby zrobili to według ogólnie przyjętych norm mieliby święty spokój. Może faktycznie nie warto było w tym przypadku pomijać żadnych kroków? To mogłoby wyjść na plus, przynajmniej tak się jej wydawało, kiedy zaczęła o tym dłużej myśleć. Pośpiech nie zawsze był wskazany. - Nie, zrobimy to jak Merlin przykazał. - Będą zabawiać swoje rodziny i opowiedzą o swoich zamiar. Nie mieli przecież nic do ukrycia, to faktycznie się między nimi działo, nie musieli więc omijać tych oficjalnych kroków. Może działo się to dosyć szybko, ale nie widziała w tym nic złego. Lepiej, aby ich rodziny zdawały sobie sprawę z tego co się dzieje, bo może przestaną wreszcie wchodzić z butami do ich życia. To mogło przynieść święty spokój.

- Nie, nie obawiam się, na pewno nie ingerencji mojej rodziny. - Wiedziała, że Ambroise spełniał wszystkie oczekiwania jej matki, tego była stuprocentowo pewna. Nie powinni mieć najmniejszego problemu z tym, aby oficjalnie uznać tę realcję jako wiążącą. Trochę ją irytowało, że w ich świecie w ogóle było to potrzebne, ale powinna do tego przywyknąć. Nie byli pierwszymi, lepszymi nic nieznacznącymi rodzinami. To niosło ze sobą pewne obowiązki, które do tej pory jej ciążyły - teraz nie powinny, bo przecież miała jego.

- Wiem, znaczy spodziewam się tego. - Nie miała pojęcia do końca co ich czeka, bo właściwie jeszcze nigdy nie musiała robić czegoś podobnego i niby nie bała się nieznanego, no ale to niosło ze sobą pewne deklaracje. Najwyraźniej jednak Ambroise nie miał z tym najmniejszego problemu, więc czemu ona się tak martwiła? Nie miała pojęcia, może faktycznie to było zupełnie zbędne. Tak, powinna myśleć w ten sposób, wszystko się ułoży, oficjalnie i będą mogli wreszcie przestać się przejmować tymi konwenansami, a po prostu dalej cieszyć tym, co zamierzali zbudować.

- Nie będę zrzucała tego na ciebie. - Nie zamierzała pozwolić na to, żeby to on dźwigał ten ciężar, może brakowało jej w tym pewności siebie, ale też musiała wykazać chociaż odrobinę inicjatywy, nie musiała - chciała. - Zrobimy to razem i uwierz mi nie jestem w stanie przy tobie wyglądać jak zakładnik. - Co do tego była pewna, nie było szans, aby reagowała tak na jego obecność, wręcz przeciwnie, gdy znajdował się obok niej czuła, jakby wreszcie na obrazku znajdowało się wszystko, czego potrzebowała.

Geraldine podczas spotkań rodzinnych często była tym błaznem w towarzystwie. Nie brała niczego na poważnie i raczej podchodziła do wszystkiego lekko. Matka mówiła, że powinna się ogarnać i zachowywać jak przystoi, miała z tym lekki problem. Wiedziała jednak, że w tym przypadku będzie musiało być inaczej, zamierzała pokazać, że naprawdę jej zależy, bo rzeczywiście tak było - nie chciała tego spierdolić.

Wzruszyła jedynie ramionami i uśmiechnęła się bardzo niewinnie. Nie powinna może sugerować takich rzeczy, jak to, że boi się wejść do lasu, ale jakoś nie mogła się od tego powstrzymać. Wiedziała, że Greengrassowie są powiązani z Knieją, więc nie powinno to być dla niego żadnym problemem, ale ona cóż - ona przecież praktycznie ciągle siedziała w głuszy.

- Ciekawe, czy byłabym w stanie go dostrzec. - Cóż, raczej nie tego szukała w lasach, kiedy je przemierzała skupiała się na śladach, które pozostawiała zwierzyna, nie przywiązywała większej wagi do roślin, to nigdy nie był jej konik, a raczej dodatek do tego, aby określić, gdzie może się znajdować zwierzyna.

- Cóż, chętnie bym sprawdziła, czy rzeczywiście jest taki nie do zdobycia. - Lubiła wyzwania, miała świadomość, że mało kto się skupiał na tym, aby faktycznie go znaleźć, ale może to był jakiś plan. Dokonać niemożliwego? Oczywiście nie miałaby nic przeciwko temu, żeby szukać tego kwiatu w sposób, w który szukała go większość uczestników sabatu, jednak nie musieli z Ambroisem skupiać się na tym, aby zbliżyć się do siebie właśnie w ten wieczór, mieli ku temu inne okazje, nie byli dla siebie nic nieznaczącymi kochankami na jedną noc. Mogli faktycznie spróbować znaleźć po prostu ten kwiat, dla niego jako zielarza to mógł być całkiem ciekawy egzemplarz do obserwacji.

Yaxleyówna sama nie przepadała za wygłupami, nie zamierzała stawiać ich w sytuacji, w której nie czuliby się komfortowo, ale mimo wszystko zależało jej na tym, aby razem spędzili ten czas, między ludźmi, by inni wreszcie zdali sobie sprawę z tego, co ich łączyło. To było dla niej naprawdę istotne.

- My nie jesteśmy jak większość par. - Dodała jeszcze. Chciała, żeby zdawał sobie sprawę z tego, że naprawdę traktowała ich jako coś wyjątkowego. Uważała, że byli stworzeni do czegoś więcej, niżeli te wszystkie przypadkowe pary, które spotykały się podczas Lithy.

Drewno wydawało się być dobrym wyborem, neutralnym, nie specjalnie ekstrawertycznym, Geraldine zresztą nie miała jakiegoś nietypowego gustu, prostota i funkcjonalność liczyły się dla niej najbardziej. Miała świadomość, że niektóre dziewczęta przywiązywały uwagę do detali, ale jej to nie dotyczyło. Była naprawdę prostym człowiekiem pod tym względem, co zreszta można było zauważyć po tym w jaki sposób się nosiła. W jej szafie brakowało wyszukanych ubrań, dopracowanych detali, ceniła sobie nieco trwalsze materiały, aby nie musieć zbyt często wymieniać swojej garderoby.

Geraldine stała się ostrożniejsza w doborze swoich zleceń. Nie znikała tak często jak dotychczas i trzymała się raczej Wielkiej Brytanii, kiedyś zawsze była skora do długich, zagranicznych wypraw, teraz wolała ich unikać, oczywiście nie mogła tego robić ciągle, wybierała jednak te najmniej czasochłonne opcje. Nie chciała opuszczać domu na zbyt długo, bo wreszcie ktoś tu na nią czekał. Stała się też trochę ostrożniejsza i zaczęła myśleć o konsekwencjach swoich czynów, nie ryzykowała kiedy nie musiała, jak na nią to było naprawdę wiele, bo zawsze była gotowa jako pierwsza wychodzić przed szereg i sięgać po naprawdę nieprzemyślane metody. Może trochę dojrzała? Nie chciała, żeby cierpiał przez głupie decyzje, które miała w zwyczaju podejmować.

Zauważała w sobie te zmiany, jednak nie wydawały jej się być szczególnie uciążliwe, wręcz miała wrażenie, że dzięki niemu stawała się lepszym człowiekiem. Nie były one może szczególnie widoczne dla osób, które nie znały jej blisko, ale na pewno przyjaciele byli w stanie dostrzec te drobne różnice, nie znajdowała też już czasu, aby pojawiać się na wszystkich spotkaniach towarzyskich ich niewielkiej grupy znajomych, kiedyś nie odmawiała, teraz wolała spędząć ten czas z kimś innym, tym który zajął specjalnie miejsce w jej sercu.

Tak właściwie łapała się nawet na myśli, że była w stanie zrezygnować dla niego z większości swoich przyzwyczajeń, już to robiła. Nie czuła jednak, że traci przez to jakąś część w siebie, wręcz przeciwnie - jakby odkrywała coś nowego, co zawsze się w niej kryło tylko nigdy nie miało szansy ujść na zewnątrz.

Napierali na siebie, smakowali siebie nawzajem, zatracili się w pożądaniu. Czuła, że nie jesy w tym sama, on pragnął jej równie mocno. Zatracili się w tej bliskości. Nie spodziewała się właściwie, że to było możliwe pragnąć kogoś, aż tak mocno. Nie zamierzała kwestionować istnienia tego uczucia, wolała dać się mu pociągnąć na dno, szczególnie, że mieli to zrobić razem. Rzucić się w przepaść, dać ponieść tej narastającej żądzy.

Słowa nie były rzucane na wiatr, w końcu dyskutowali o tym, co będą robić w tym miejscu, dotrzymali obietnicy, właściwie to przeszli do rzeczy już na samym początku. Nie dało się zapanować nad tym, co między nimi było. Razem zachowywali się jak niszczycielski żywioł, który mógł pochłonąć wszystko, co znajdywało się wokół.

Nigdy nie była szczególnie delikatna, wręcz uważała, że delikatność nie była wskazana w takich momentach. Chciała szybko zaspokoić wszystkie potrzeby, które zaczęły dawać o sobie znać, jej ciało potrzebowało zaspokojenia, rozum najprawdopodobniej nie miał nic do powiedzenia, bo serce przejęło nad wszystkim kontrolę. Zresztą to był Ambroise - nigdy nikogo nie pragnęła tak jak jego. Nigdy nie wracała do swoich kochanków po więcej, byli tylko krótkimi epizodami w jej życiu. Tutaj wszystko było inaczej. Chciała, aby tylko on jej dotykał, tylko jego usta mogły wędrować po jej ciele w poszukiwaniu miejsc, które jeszcze nie zostały przez niego naznaczone. To było wyjątkowe, ta więź była czymś zupełnie nowym.

Jej oddech zaczął przyspieszać, trudno jej było oddychać, kiedy gubiła się w pocałunkach, musiała pamiętać o tym, aby nie zapomnieć o tej prozaicznej czynności. Zatracała się jednak tak bardzo w tej bliskości, że mogło być to możliwe.

Z każdą minutą znajdowali się coraz bliżej spełnienia. Zaśmiała się cicho, kiedy zerwał z niej koszulę, dostrzegła też pożądanie w jego oczach, to było bardzo satysfakcjonujące, bo ona to mu robiła, to jej pragnął ta świadomość okropnie się jej podobała. Zresztą on jej robił to samo, ona również nie potrafiła trzymać emocji na wodzy. Musieli pozbyć się jak najszybciej pozostałych, zbędnych części garderoby, bo to na nich niepotrzebnie się teraz skupiali, a mogli być już zdecydowanie gdzieś dalej, bliżej spełnienia.

Zdjęła w końcu swoje ręce z jego szyi, roplotła też nogi, które jeszcze kilka sekund wcześniej miała owinięte wokół niego i oparła się na dłoniach o tę nieszczęsną drewnianą komodę unosząc przy tym biodra do góry, aby wreszcie pomógł jej się pozbyć tych cholernych spodni, które okazały się być teraz jej największym problemem. Może powinna zacząć chodzić w sukienkach? One zdecydowanie ułatwiałyby sprawę. - Pozbądź się tego. - Wysyczała jeszcze cicho przez zęby.

Nie była szczególnie zadowolona, że musiała oderwać swoje usta od jego, ale była w stanie to zrobić tylko i wyłącznie po to, aby wreszcie mogli zaspokoić swoje pożądanie.

W końcu sama sięgnęła do spodni Greengrassa i rozpięła je jednym, pewnym ruchem, one również wyjatkowo jej teraz przeszkadzały.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (15453), Geraldine Greengrass-Yaxley (13959)




Wiadomości w tym wątku
[06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 01:45
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 03:04
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 10:17
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 12:15
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 13:58
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 16:52
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 20:36
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 23:43
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.10.2024, 12:51
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 07.10.2024, 15:44
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 07.10.2024, 20:38
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 07.10.2024, 23:33
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.10.2024, 12:55
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 08.10.2024, 18:44
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.10.2024, 22:05
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 09.10.2024, 00:56
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 09.10.2024, 11:48
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 09.10.2024, 14:57
RE: [06.1966] Home is where I want to be | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 09.10.2024, 23:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa