07.10.2024, 17:14 ✶
Anthony Shafiq, jako wytrawny aktor amator, oraz zawodowy polityk potrafił docenić taką dbałość o detal. Mężczyzna, który z pozoru tylko zajmował mało istotne stanowisko, znajdujące się idealnie po środku piramidy ministerialnej hierarchii, utrzymywał się na powierzchni od niemalże piętnastu lat, nie dając się zbić ani promugolackiej, ani antymugolackiej stronie. Kluczem było nie obieranie żadnej ze stron, oczywiście, ale też właśnie detal, przedstawienie w którym było się zarówno reżyserem, scenarzystą i gwiazdą wieczoru. A teraz przeglądał się w młodym Greengrasie z zaciekawieniem, patrząc na wszelkie przejawy indywidualizmu tego, który przebijał spod maski, ale też doceniając kunszt jej wykonania.
Szef OMSHMu nie przepadał za światem ożywionym bardziej niż to konieczne. Poza wielką miłością do smoków nie obchodziła go zieleń, ale to nią też zawiadywał w ramach pracy swojego biura. Miał od tego ludzi, wielu ludzi, a Harold spośród nich był najlepszy. Naukowiec, który przypadkiem trafił pomiędzy akta. Naukowiec, który teraz niestety nie mógł przyjść ale o to i jego godne zastępstwo. Greengrass, skojarzenie mknęło z oczywistych względów ku Kniei Godryka i znajdującej się obok niej Dolinie Godryka, ale Anthony wiedział, że Greengrassowie nie są aż tak blisko Longbottomów, mimo oczywistych, geograficznych współzależności. Ale przecież nie cały świat kręci się wokół tej przeklętej rodziny, czyż nie?
– Doskonale. Sprawa nie powinna zająć nam dużo czasu. Harold wprowadził pana w specyfikę naszych działań? – dopytał, ruszając w głąb budynku, wąskim niedoświetlonym korytarzem. Klaustrofobiczny nastrój pogłębiony był dodatkowo przez zgniłą zieleń, którą ktoś uznał za dobrą i zachęcającą do pracy barwę. – Poza oczywistą identyfikacją roślin, które zalegają w naszych magazynach, będziemy mieć też kilka ziaren i substancji pochodzenia roślinnego, których legalność należy ustalić i zdecydować o ich dalszym losie. – Szedł miarowo, opowiadał absolutnie neutralnie, choć jego głos brzmiał miękko i przyjemnie, nie zachowywał się jak znudzony urzędnik. Cóż - trudno, żeby był znudzonym urzędnikiem, gdy tak rzadko przebywał w biurze. Od tego miał ludzi.
Szef OMSHMu nie przepadał za światem ożywionym bardziej niż to konieczne. Poza wielką miłością do smoków nie obchodziła go zieleń, ale to nią też zawiadywał w ramach pracy swojego biura. Miał od tego ludzi, wielu ludzi, a Harold spośród nich był najlepszy. Naukowiec, który przypadkiem trafił pomiędzy akta. Naukowiec, który teraz niestety nie mógł przyjść ale o to i jego godne zastępstwo. Greengrass, skojarzenie mknęło z oczywistych względów ku Kniei Godryka i znajdującej się obok niej Dolinie Godryka, ale Anthony wiedział, że Greengrassowie nie są aż tak blisko Longbottomów, mimo oczywistych, geograficznych współzależności. Ale przecież nie cały świat kręci się wokół tej przeklętej rodziny, czyż nie?
– Doskonale. Sprawa nie powinna zająć nam dużo czasu. Harold wprowadził pana w specyfikę naszych działań? – dopytał, ruszając w głąb budynku, wąskim niedoświetlonym korytarzem. Klaustrofobiczny nastrój pogłębiony był dodatkowo przez zgniłą zieleń, którą ktoś uznał za dobrą i zachęcającą do pracy barwę. – Poza oczywistą identyfikacją roślin, które zalegają w naszych magazynach, będziemy mieć też kilka ziaren i substancji pochodzenia roślinnego, których legalność należy ustalić i zdecydować o ich dalszym losie. – Szedł miarowo, opowiadał absolutnie neutralnie, choć jego głos brzmiał miękko i przyjemnie, nie zachowywał się jak znudzony urzędnik. Cóż - trudno, żeby był znudzonym urzędnikiem, gdy tak rzadko przebywał w biurze. Od tego miał ludzi.