08.10.2024, 22:55 ✶
Wizytę Faye zaplanował na popołudnie, dając sobie wystarczająco dużo czasu na załatwienie wszelkich spraw które nieco mu zalegały i zawadzały, dlatego teraz przycinał trawę pod płotem znajdującym się od frontu jego domu. Znaczy, przycinał to było bardzo dużo powiedziane, bo mocował się trochę z magiczną kosiarką, która miała się tym zająć za niego, ale obłożone zaklęcia nieco szwankowały i krztusiły się, najwyraźniej hołdując konceptowi, że wszystko musiało się popsuć zaraz po zakończeniu gwarancji.
Podrapał się po czole, a potem zastukał w nią różdżką ponownie, oczekując może nieco innych rezultatów. Ale w głębi duszy już nastawiał się na nowy zakup, tylko gdyby ten raz jeszcze zadziałała to byłoby całkiem miło z jej strony, bo nie zamierzał biegać sam i ręcznie przycinać każdego źdźbła trawy.
A potem za jego plecami rozebrzmiał charakterystyczny dźwięk aportacji. Nie spodziewał się gości. No, przynajmniej nie teraz, bo do spotkania z Travers miał jeszcze trochę czasu. Dlatego z pewną konsternacją obejrzał się i spojrzał na jakąś dziewczynę.
- Zgubiłaś się, dziewczynko? - zapytał, unosząc delikatnie brew i opierając ramieniem o trzonek kosiarki. Zmierzył ją spojrzeniem od stóp do głów, w pierwszym momencie zwyczajnie jej nie poznając, bo była o wiele drobniejsza, z pełniejszą buzią no i niższa...? W sumie nie był pewien czy aż tyle centymetrów jej umknęło bo i w dorosłości prezentował się przy niej niczym gigant.
Podrapał się po skroni, w pewnego rodzaju zastanowieniu, bo mózg jakoś nie chciał w pełni zaakceptować myśli, że faktycznie stał przed nim ktoś, kogo widział w życiu przynajmniej ze trzy razy i powinien jakoś znać. Gówniara zatem ewidentnie musiała zgubić, albo ktoś ją tutaj przysłał, co było raczej niefortunne biorąc pod uwagę że był w swoim bojowym stroju do koszenia trawnika, czyli klapkach, szortach i z bandaną na czole. A więc idealnie na ciepłą, lipcową pogodę i prace fizyczne.
Podrapał się po czole, a potem zastukał w nią różdżką ponownie, oczekując może nieco innych rezultatów. Ale w głębi duszy już nastawiał się na nowy zakup, tylko gdyby ten raz jeszcze zadziałała to byłoby całkiem miło z jej strony, bo nie zamierzał biegać sam i ręcznie przycinać każdego źdźbła trawy.
A potem za jego plecami rozebrzmiał charakterystyczny dźwięk aportacji. Nie spodziewał się gości. No, przynajmniej nie teraz, bo do spotkania z Travers miał jeszcze trochę czasu. Dlatego z pewną konsternacją obejrzał się i spojrzał na jakąś dziewczynę.
- Zgubiłaś się, dziewczynko? - zapytał, unosząc delikatnie brew i opierając ramieniem o trzonek kosiarki. Zmierzył ją spojrzeniem od stóp do głów, w pierwszym momencie zwyczajnie jej nie poznając, bo była o wiele drobniejsza, z pełniejszą buzią no i niższa...? W sumie nie był pewien czy aż tyle centymetrów jej umknęło bo i w dorosłości prezentował się przy niej niczym gigant.
Podrapał się po skroni, w pewnego rodzaju zastanowieniu, bo mózg jakoś nie chciał w pełni zaakceptować myśli, że faktycznie stał przed nim ktoś, kogo widział w życiu przynajmniej ze trzy razy i powinien jakoś znać. Gówniara zatem ewidentnie musiała zgubić, albo ktoś ją tutaj przysłał, co było raczej niefortunne biorąc pod uwagę że był w swoim bojowym stroju do koszenia trawnika, czyli klapkach, szortach i z bandaną na czole. A więc idealnie na ciepłą, lipcową pogodę i prace fizyczne.