08.10.2024, 23:20 ✶
— Ari, zaczekaj, proszę... — wyciągnęła zdrową rękę i próbowała chociaż na chwilę jeszcze go zatrzymać, ale mężczyzny już nie było. Przeprosiny cisnęły się na jej usta, chociaż nie rozumiała jego własnych. Wpatrywała się w miejsce, gdzie jeszcze przed momentem stał, próbując pojąć jak to możliwe, że ten sam człowiek, który kiedyś był dla niej wszystkim, teraz nie mógł znieść jej obecności.
Mona również miała ochotę płakać. Czego się spodziewała po tym jak kąśliwie odpowiedziała mu na praktycznie każde pytanie, a potem jeszcze naskoczyła? Może po cichu marzyła o szczerej rozmowie, pragnęła jakiegokolwiek wyjaśnienia, nawet choćby w kilku słowach, które zapełniłyby te lata ciszy.
Z trudem znalazła kilka monet, które położyła na ladzie, ale nie miała już siły ani ochoty sięgnąć po przygotowany drink.
— Przeproś brata... ja nie… nie powinnam była nic mówić — powiedziała zrezygnowana. Czuła się zmęczona. Miała dość. Ramię paliło jak diabli. — Miło było mi cię poznać, Electro. Raczej... raczej już się nie zobaczymy.
A potem Mona wyszła z budynku.
Nigdy nie sądziła, że miłość do Icarusa Prewetta okaże się być najcięższym brzemieniem, jakie kiedykolwiek przyjdzie jej dźwigać. Wiedziała, że cierpiał. To było widoczne w jego oczach, w nerwowych ruchach dłoni, gdy dotknął baru.
Przecież kiedyś to było takie łatwe! Kochanie go. Dlaczego więc teraz, kiedy jeszcze przez chwilą znowu stał obok niej, czuła jakby miłość do niego dławiła ją od środka? Tylko teraz już po raz kolejny Icarus nie był w stanie tego zmienić.
Mona również miała ochotę płakać. Czego się spodziewała po tym jak kąśliwie odpowiedziała mu na praktycznie każde pytanie, a potem jeszcze naskoczyła? Może po cichu marzyła o szczerej rozmowie, pragnęła jakiegokolwiek wyjaśnienia, nawet choćby w kilku słowach, które zapełniłyby te lata ciszy.
Z trudem znalazła kilka monet, które położyła na ladzie, ale nie miała już siły ani ochoty sięgnąć po przygotowany drink.
— Przeproś brata... ja nie… nie powinnam była nic mówić — powiedziała zrezygnowana. Czuła się zmęczona. Miała dość. Ramię paliło jak diabli. — Miło było mi cię poznać, Electro. Raczej... raczej już się nie zobaczymy.
A potem Mona wyszła z budynku.
Nigdy nie sądziła, że miłość do Icarusa Prewetta okaże się być najcięższym brzemieniem, jakie kiedykolwiek przyjdzie jej dźwigać. Wiedziała, że cierpiał. To było widoczne w jego oczach, w nerwowych ruchach dłoni, gdy dotknął baru.
Przecież kiedyś to było takie łatwe! Kochanie go. Dlaczego więc teraz, kiedy jeszcze przez chwilą znowu stał obok niej, czuła jakby miłość do niego dławiła ją od środka? Tylko teraz już po raz kolejny Icarus nie był w stanie tego zmienić.
Postać opuszcza sesję