09.10.2024, 02:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2024, 00:46 przez Lyssa Dolohov.)
Kiedy tylko padło słowo Nokturn, Lyssa gwałtownie zmarszczyła brwi w wyrazie absolutnego obrzydzenia. Jej noga nigdy nie miała zamiaru stanąć w okolicach Nokturnu, nawet jeśli element dla niego charakterystyczny, czyli czarnoksiężnicy, najmniej ją w całym tym krajobrazie interesował. Nokturn śmierdział. Miał szczury i był miejscem gdzie trafiały ludzkie odpowiedniki pomyj. Żałowała Scylli, że musiała kiedykolwiek przebywać w takim otoczeniu, ale jak widać udało jej się na pewnym etapie wyczołgać z rynsztoka.
- Żartujesz sobie chyba ze mnie - syknęła ze zbolałą miną. Dla niej w domu pogrzebowym na Nokturnie kończyli ci którzy się tam urodzili lub nie byli się w stanie doliczyć nic wiecej jak jednego galeona na koniec miesiąca. Żaden szanujący się czarodziej czystej krwi nie powinien tam zajść o zdrowych zmysłach, chcąc z tamtego miejsca odprawić w ostatnią drogę swoich najbliższych. Coś się w niej skręciło, bo ojciec by jej tego nigdy nie zrobił. Wybrałby jakiś porządny lokal na Horyzontalnej, albo inny przybytek prowadzony w bardziej prestiżowym miejscu. Czystym miejscu.
Dziewczyna która pracowała w tym całym Necronomiconie mogła być najpiękniejszą i najmilszą na całym świecie, ale od tego momentu mogła otrzymać od Lyssy niewiele więcej oprócz pełnego politowania spojrzenia i pytania czy zapłacić za nią, jeśli kiedyś zdażyłoby im się wyjść na kawę.
- Na moją imienniczkę - żachnęła się, bo niby nie chciała się zaklinać na nikogo konkretnego, ale trzeba było to sięgnęła po najprostsze rozwiązanie.
- Tak, może być kubek w kruki i wrony - bo był jednym z największych. - Wiesz co? W sumie to bym się napiła wina jagodowego albo cydru - bo się musiała chyba trochę znieczulić. I przez nieudaną wizję i bo czuła że do końca rozmowy z Greyback nie przetrwa bez pomocy. Niby w domu można było przebierać w różnych napojach, a w Lyssie jakoś zostało zakodowane że póki patrzyła chociaż jedna osoba to należało się zachowywać, ale nie po to spiżarnia czy inna piwniczka była aż tak obficie wypełniona by w czasie kryzysu przebierała w środkach. Na herbatkę będzie czas kiedy indziej. Chociaż... najlepiej to by było dostać herbatę z wkładką, jak tak o tym myślała. Ale trudno, najwyżej Scylla będzie się musiała domyślić. Skoro była taką uzdolniona to niech się wykaże.
- Żartujesz sobie chyba ze mnie - syknęła ze zbolałą miną. Dla niej w domu pogrzebowym na Nokturnie kończyli ci którzy się tam urodzili lub nie byli się w stanie doliczyć nic wiecej jak jednego galeona na koniec miesiąca. Żaden szanujący się czarodziej czystej krwi nie powinien tam zajść o zdrowych zmysłach, chcąc z tamtego miejsca odprawić w ostatnią drogę swoich najbliższych. Coś się w niej skręciło, bo ojciec by jej tego nigdy nie zrobił. Wybrałby jakiś porządny lokal na Horyzontalnej, albo inny przybytek prowadzony w bardziej prestiżowym miejscu. Czystym miejscu.
Dziewczyna która pracowała w tym całym Necronomiconie mogła być najpiękniejszą i najmilszą na całym świecie, ale od tego momentu mogła otrzymać od Lyssy niewiele więcej oprócz pełnego politowania spojrzenia i pytania czy zapłacić za nią, jeśli kiedyś zdażyłoby im się wyjść na kawę.
- Na moją imienniczkę - żachnęła się, bo niby nie chciała się zaklinać na nikogo konkretnego, ale trzeba było to sięgnęła po najprostsze rozwiązanie.
- Tak, może być kubek w kruki i wrony - bo był jednym z największych. - Wiesz co? W sumie to bym się napiła wina jagodowego albo cydru - bo się musiała chyba trochę znieczulić. I przez nieudaną wizję i bo czuła że do końca rozmowy z Greyback nie przetrwa bez pomocy. Niby w domu można było przebierać w różnych napojach, a w Lyssie jakoś zostało zakodowane że póki patrzyła chociaż jedna osoba to należało się zachowywać, ale nie po to spiżarnia czy inna piwniczka była aż tak obficie wypełniona by w czasie kryzysu przebierała w środkach. Na herbatkę będzie czas kiedy indziej. Chociaż... najlepiej to by było dostać herbatę z wkładką, jak tak o tym myślała. Ale trudno, najwyżej Scylla będzie się musiała domyślić. Skoro była taką uzdolniona to niech się wykaże.