09.10.2024, 07:13 ✶
Cóż, skoro Viorica pytała niedawno o to samo, to znaczyło, że przy następnym spotkaniu jubilerka poinformuje go jakież to ma niesłychane wieści. Jeżeli chciał dowiedzieć się czegoś więcej niż potwierdzenia, że Laurent go nie oszukał (co tak czy siak nie było konieczne skoro go postanowił torturować i potraktować kilkoma dawkami Veritaserum), to musiał wejść na Nokturn głębiej, musiał zahaczyć o te miejsca, do których wracać nie chciał i odnowić kontakty, których się zwyczajnie wstydził. O ile ci ludzie jeszcze w ogóle żyli. Nie napawało go to szczególnym optymizmem, ale był też coraz mocniej zdeterminowany i... zakochany.
- Wiesz, słyszałem, że grozi osobom, które ostatnio zaszły mu za skórę... - I nie mogło chodzić o niego, taki pewnie mógł być domysł, bo przecież Crow był w tej opowieści ledwie pionkiem w grze prawdziwych figur. Pionkiem, który ostatecznie i tak odłączył się od reszty - czemu więc akurat jego Dante miałby ścigać? Ale przecież żeby być tego pewnym, trzeba znać nieco więcej elementów niż to, co zostało tu podane. - Czyli żeby naprawdę wiedzieć czym on się teraz zajął, muszę wejść głębiej.
A na tę wzmiankę o różdżce... Oh rzadko widziało się go aż tak zmieszanego. Po samym wyrazie twarzy widać było, że musi to wszystko przetrawić, przemielić, aż wreszcie wydusił z siebie, tak żeby się upewnić, że zjebał:
- I ona jest ci do czegoś potrzebna, tak? - Zadane pytanie było bez sensu. Nie zgrywało się kompletnie z tym jak inteligentnym był człowiekiem i jak wiele wiedzy udało się wszechświatowi zmieścić pod tą plątaniną loków. Ostatecznie, mimo bycia w jakimś sensie geniuszem, ten chłopak był też strasznie, momentami karykaturalnie dziwny.
Schował ręce w kieszeniach.
- Wiesz, mógłbym za nimi pobiec i im ją wyrwać, jeżeli to jest to czego chcesz. - Propozycja, chociaż szczera, wydawała się wiązać dla Crowa z jakimś wyrzeczeniem. - I jak mogłyby to być szczury? Tak młode? - Wciąż nie zdawał sobie sprawy z tego jak wyglądał w początkach swojej „kariery”. Nie mruknął nawet w odpowiedzi, ale w jego oczach i posturze dało się wyczytać, że owszem - nie zamierzał poruszać tego co się tutaj wydarzyło z absolutnie nikim. Ale on generalnie mało co mówił.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Wiesz, słyszałem, że grozi osobom, które ostatnio zaszły mu za skórę... - I nie mogło chodzić o niego, taki pewnie mógł być domysł, bo przecież Crow był w tej opowieści ledwie pionkiem w grze prawdziwych figur. Pionkiem, który ostatecznie i tak odłączył się od reszty - czemu więc akurat jego Dante miałby ścigać? Ale przecież żeby być tego pewnym, trzeba znać nieco więcej elementów niż to, co zostało tu podane. - Czyli żeby naprawdę wiedzieć czym on się teraz zajął, muszę wejść głębiej.
A na tę wzmiankę o różdżce... Oh rzadko widziało się go aż tak zmieszanego. Po samym wyrazie twarzy widać było, że musi to wszystko przetrawić, przemielić, aż wreszcie wydusił z siebie, tak żeby się upewnić, że zjebał:
- I ona jest ci do czegoś potrzebna, tak? - Zadane pytanie było bez sensu. Nie zgrywało się kompletnie z tym jak inteligentnym był człowiekiem i jak wiele wiedzy udało się wszechświatowi zmieścić pod tą plątaniną loków. Ostatecznie, mimo bycia w jakimś sensie geniuszem, ten chłopak był też strasznie, momentami karykaturalnie dziwny.
Schował ręce w kieszeniach.
- Wiesz, mógłbym za nimi pobiec i im ją wyrwać, jeżeli to jest to czego chcesz. - Propozycja, chociaż szczera, wydawała się wiązać dla Crowa z jakimś wyrzeczeniem. - I jak mogłyby to być szczury? Tak młode? - Wciąż nie zdawał sobie sprawy z tego jak wyglądał w początkach swojej „kariery”. Nie mruknął nawet w odpowiedzi, ale w jego oczach i posturze dało się wyczytać, że owszem - nie zamierzał poruszać tego co się tutaj wydarzyło z absolutnie nikim. Ale on generalnie mało co mówił.
Pociągowy count: 2.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.