- Likwidacja problemu jest najlepszą opcją, masz rację Mamo. - Charlotte miała zawsze same świetne pomysły, tego nie mogła jej odmówić. Imponowała jej swoim podejściem i pewnością siebie. Chciałaby kiedyś mieć odpowiednią odpowiedź na każde pytanie tak jak ona. Naprawdę uważała matkę za wzór do naśladowania, czasem było to trochę niezdrowe, bo bardzo chciała jej imponować, ale cóż, z tym już nic nie mogła zrobić.
Sięgnęła po torbę z ciasteczkami i wyciągneła z niej jedno, które powoli zaczęła gryźć. Nie przestawała wpatrywać się w budynek. Widziała to migotanie, cóż, nie ukrywali się przed nimi, nie do końca. Może to wcale nie był taki zły znak.
- Możemy to sprawdzić. - Nie była pewna, czego chciały duchy, ale tak często gościły w towarzystwie tych istot, że w ogóle się ich nie bała, nie kiedy mogła posłać je w diabły, gdy tylko chciała. To była całkiem przydatna umiejętność.
- Patrząc na to co robią, to chyba jednak chcą nas odstraszyć, szkoda, myślałam, że będą bardziej towarzyskie. - Kolejny kęs ciasteczka trafił do jej ust. Przeżuwała je powoli, nigdzie się nie spieszyła. Miały przecież czas na to, aby zająć się towarzystwem mieszkającym w dworku.
- Możemy spróbować, jestem ciekawa, czy nas wpuszczą. - Skończyła jeść swoje ciasteczko i sięgnęła po kanapkę. Dzień był całkiem przyjemny, nie pojawiły się żadne muchy, mogła się więc pokusić o stwierdzenie, że nie mogło być lepiej, chociaż mogło, duchy mogły do nich przybyć i rozpocząć swoją pogawędkę, tutaj na pewno byłoby przyjemniej ją prowadzić niżeli w tej opuszczonej posiadłości. - Chyba wolałabym zostać tutaj, nie możemy mieć pewności, że ten budynek się nie zwalali. - To było jej potwierdzenie na to, że Accio mogło być lepszym pomysłem.