10.10.2024, 18:47 ✶
Faye otworzyła oczy i rozejrzała się. Ładnie tu było, tak... Sielsko. Podobały jej się rośliny, które widziała, podobało jej się czyste niebo nad nią samą, ale niezbyt podobał jej się fakt, że było gorąco. Zarówno jako osoba dorosła, jak i jako nastolatka, nie przepadała za upałem. Gdyby mogła, pewnie sama zrzuciłaby bluzkę i szorty, a potem pobiegła taplać się pod prysznicem. Bo przecież ona nie cierpiała wody. To znaczy inaczej: lubiła deszcz. Lubiła prysznic. Ale kąpiel? A nie daj Matko kąpiel w jeziorze? O morzu to nawet nie myślała. Nie, to nie wchodziło w grę. Być może dlatego nienawidziła lata, bo wtedy wszyscy ruszali nad wodę, a ona zawsze zostawała na brzegu, wystraszona obserwując, czy ktoś się nie topi. Bo gdyby się topił... Nie potrafiłaby tej osoby uratować. I to nie chodziło o nieumiejętność pływania a o najzwyklejszy w świecie lęk przed wodą.
- Ależ się postarzałeś - brwi dziewczyny uniosły się, gdy tylko cała jej sylwetka obróciła się w stronę dochodzącego głosu. - Jasna cholera!
Gdy zobaczyła, w jakim stroju jest Levi, Faye natychmiast zasłoniła oczy, odruchowo czerwieniejąc ze wstydu. Odruchy miała iście nastoletnie, podobnie jak myślenie. Coś w jej mózgu nie grało tak, jak powinno, coś się stało i doskonale poznawała osobę, która stała przed nią, ale... W jej umyśle powinien być młodszy. I na pewno nie półnagi.
Ale jak było wspomniane, odruchy i umysł miała nastoletni, więc dyskretnie rozsunęła palce, tak żeby jeszcze popatrzeć, ale by mężczyzna tego nie zauważył. Chociaż nie była zbyt dyskretna. Spomiędzy szczupłych palców przezierało ciekawskie, orzechowe oko okalane czerwoną ze wstydu skórą.
- W kurtce znalazłam kartkę z adresem, ale godzina była zamazana - jedną dłonią wciąż "zasłaniając" sobie oczy zaczęła grzebać po kieszeni, by wyciągnąć karteluszkę. Wyciągnęła ją w kierunku Leviathana. - Zażyłeś jakiś eliksir postarzający? To jakiś dowcip? Bo jak tak, to wyjątkowo dziwny nawet jak na ciebie, wiesz?