11.10.2024, 09:07 ✶
– Rozumiem – powiedział do Brenny, wiedząc jedynie tyle, że już niczego nie rozumiał, ale uznał, że to nie jest ten moment, kiedy powinien zastanawiać się teraz do kogo pasowałoby określenie pączek z budyniem, lub też właśnie do kogo ono nie pasowało, bo przecież Brenna była sprytna i mogła spokojnie nazwać kogoś pączkiem, gdy tak naprawdę ten ktoś bardziej przypominał na przykład szarlotkę i... I o czym on tak właściwie gadał? Przejechał dłonią po twarzy i po prostu wstał ze swojego miejsca, aby zrobić Millie herbatę.
– Co? Nie, nie Erik, Atreus coś na ten temat wczoraj marudził. Mówisz, że było nawet zabawnie? – uspokoił Longbottom, zalewając herbatę wrzątkiem, a potem zerknął na Millie. – Proszę cię Millie, możesz przynajmniej ty się nie nakręcać? Naprawdę nie rozumiem co takiego do siebie macie i... – Nagle dotarły do niego poprzednie słowa Brenny i chyba nieco za mocno odstawił czajnik na swoje miejsce. – Nie, nie. Czekaj. Nikt mnie tam nie będzie podrywać. Jak już ustaliliśmy idziemy t tylko po to, aby znaleźć Millie kolegę geja.
Wrócił na swoje miejsce i postawił przed Moody kubek z herbatą, a czy zamierzała go wypić, czy też nie to już była to jej sprawa.
– Ja... – Już miał protestować, aby najlepiej nie pytała się kart o nic, a tym bardziej o żadne jego wypieki, ale w tym momencie na całe szczęście wtrąciła się Brenna. – Piątki trzynastego to dobry pomysł... Albo wiesz co? Pytaj się z co chcesz i baw się dobrze. – Znając życie pewnie i tak karty uznają, że umrze, albo zanim Millie zdąży je wyłożyć krzesło zawali się pod Brenną, czy coś takiego, więc po prostu napił się trochę kawy i ze zmęczoną miną czekał na swój los.
– Co? Nie, nie Erik, Atreus coś na ten temat wczoraj marudził. Mówisz, że było nawet zabawnie? – uspokoił Longbottom, zalewając herbatę wrzątkiem, a potem zerknął na Millie. – Proszę cię Millie, możesz przynajmniej ty się nie nakręcać? Naprawdę nie rozumiem co takiego do siebie macie i... – Nagle dotarły do niego poprzednie słowa Brenny i chyba nieco za mocno odstawił czajnik na swoje miejsce. – Nie, nie. Czekaj. Nikt mnie tam nie będzie podrywać. Jak już ustaliliśmy idziemy t tylko po to, aby znaleźć Millie kolegę geja.
Wrócił na swoje miejsce i postawił przed Moody kubek z herbatą, a czy zamierzała go wypić, czy też nie to już była to jej sprawa.
– Ja... – Już miał protestować, aby najlepiej nie pytała się kart o nic, a tym bardziej o żadne jego wypieki, ale w tym momencie na całe szczęście wtrąciła się Brenna. – Piątki trzynastego to dobry pomysł... Albo wiesz co? Pytaj się z co chcesz i baw się dobrze. – Znając życie pewnie i tak karty uznają, że umrze, albo zanim Millie zdąży je wyłożyć krzesło zawali się pod Brenną, czy coś takiego, więc po prostu napił się trochę kawy i ze zmęczoną miną czekał na swój los.