Nie trzeba było niczego więcej dodawać. Scarlett również znała dobrze Charlesa, trafnie domyśliła się, jak chłopak odebrał decyzje wuja, że musi się wyprowadzić. A dopilnowanie tego obowiązku spadło na Richarda jako jego ojca. Charles z drugiej strony musiał też już dorosnąć i podobnie jak Sophie, wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.
Wspominając imię byłej dziewczyny Leonarda, Scarlett zdawała się jednak nie wiedzieć o tej dziewczynie tyle, czego dowiedział ostatnio Richard. Zatem, nie znała jej imienia. Nie ukrywał jednego, że nie poinformowała go już wtedy o szczegółach, jakich dowiedział się właśnie dzisiaj, właśnie teraz.
Słuchał jej, nie przerywając, dopalając papierosa, strzepując popiół w popielniczce. Niestety, mimo tego co mówiła córka, jego starszy syn nie powiedział mu niczego od siebie. I gdyby nie list ojca Aurory, najpewniej nic by do tej pory Richard nie wiedział.
- Znasz Leonarda. Sam od siebie niczego nie powie, woląc samemu rozwiązywać swoje problemy. A jeżeli z czymś sobie nie radzi, nie powie tego wprost.Nie mówiąc już o tym, że nie bywał wylewny jak jego młodsze rodzeństwo. Jakby, był w rodzinie, ale jednocześnie myślami gdzie indziej. Śmierć matki mocno wpłynęła na psychikę i zachowanie chłopaka.
Wysłuchał kolejnego wyjaśnienia, gasząc niedopałek w popielniczce. Lecz kiedy usłyszał, że Scarlett ową Aurorę wyciągnęła z domu za włosy i ta więcej się nie pojawiła. Zamknął na moment oczy. "Ja pierdolę… Co ja mam z tymi dziećmi..." – przeszło mu przez myśl. Prostując się spojrzał poważnie na Scarlett.
- Żebym nie musiał się i z Ciebie tłumaczyć.Westchnął ciężko. To, że o Scarlett nie było nic wspomniane w liście, nie miał pojęcia czy ta szalona córka Brynjara nie powie mu coś więcej i podczas spotkania się tego dowiedzą z Leonardem na miejscu.
- Ojciec tej dziewczyny napisał do mnie list w sprawie Leonarda. O Tobie nic nie wspomniał, ale dobrze że mi o tym powiedziałaś. Będę wiedział jak z nim rozmawiać, jeżeli pojawi się temat Twojej osoby.
Wyjaśnił krótko, na razie nie zagłębiając się w szczegóły. Nie było to konieczne, jeżeli sprawa nie zrobi się poważniejsza. Oby jednak udało się z Brynjarem dogadać.
- Niech ta sprawa pozostanie w naszej rodzinie.
Dodał informacyjnie z prośbą. Wystarczająco głośno się zrobiło po ich rodzinie przez Charlesa, wcześniej przez Juliusa. Gdyby jeszcze sprawa Leonarda wyszła na światło dzienne, nie wiadomo jak zostanie odebrana a plotek mieli zdecydowanie dość. Przynajmniej Richard starał się ograniczać ich ilość i uciszyć sprawy ich rodziny, nie nagłaśniając niczego bez potrzeby. Tak jak z tą publikacją w Proroku Codziennym przeprosin. Ponownie zwróciliby na siebie uwagę. Samo wysłanie prywatnego, listownego wyjaśnienia przez Charlesa do poszkodowanej i niezadowolonej kuzynki, powinno być wystarczające.
Porozmawiali jeszcze trochę, a następnie Richard wrócił do swoich spraw, zaś Scarlett została zaprowadzona przez skrzata do swojego pokoju.