— Pasował do jej włosów, na tyle ile porównywałem wspomnienia. Ale równie dobrze mogła to być Eden, to podobna brawa, a może jemu się nie podoba jej kontakt z nami — wyjaśnił. Bardzo wiele padających stwierdzeń zgadzało się z tym, co myślał on sam, dlatego zbierał je w głowie. W pewnym momencie nawet wyjął pióro i pergamin, w odwiecznej zagadce, gdzie on te wszystkie bibeloty trzymał i jakim cudem nie wpływało to na układanie się materiału i runicznie zaczął zapisywać różne podpunkty, aby uporządkować sobie to w głowie. Borginowie. Greengras. Malfoy.
— Jak słusznie zwróciła uwagę Dora i Brenna, musimy przygotować się w okolicach świąt. Również uważam, że ten pożar może być wynikiem innych działań, niż tylko ataki śmierciożerców, w tym przypadku może rzeczywiście to płomienie zaczną zachowywać się abnormalnie. Potrzebujemy jasne procedury, na czas gdy rozpęta się piekło. W ostatni dzień sierpnia mają odbyć się kursy teleportacyjne w Dolinie, a w jesieni w Hogsmeade i Londynie, na początku, one na pewno pomogą oraz zbiórka wody. Oba te działania wychodzą... Z powodu wizji. [/b] — ponieważ działanie Zakonu to nie było, ale Morpheus już zdążył zauważyć, że Klub Książkowy Brenny działał dużo lepiej w sytuacjach doraźnych, gdy należało spuścić komuś łomt, zetrzeć się z wysysającą życie ciemnością i zaklętym mieczem. Długotrwałe planowanie? Otaczali go głównie wojownicy, osoby związane z egzekucją prawa, nie jego tworzeniem i to go przerażało. Potrzebowali więcej siły pióra i rozumu.
Pewne zdanie, raczej sposób w jakiś się urwało, zwróciło jego uwagę.
— Victoria nie jest w klubie? — zdziwił się Morpheus i powiódł ze zmarszczonymi brwiami po zabranych. — Chciałbym więc zgłosić jej kandydaturę. Może pomóc wzmocnić nasze wpływy w Mungu, przez... To chyba jej babcia jest szefową, niech mnie ktoś poprawi, jeżeli się mylę. I Anthony'ego Shafiq'a. Ma szerokie znajomości na wysokich szczeblach zarówno w kraju, jak i za granicą, jest ładną twarzą, umie mówić. Zostaliśmy właśnie sąsiadami.
Zostawił po swoich słowach ciszę.