11.10.2024, 22:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2024, 23:24 przez Cameron Lupin.)
Cameron znajduje się niedaleko tuby. Zakłada nauszniki i dalej obserwuje zamkniętą w środku roślinę.
— Normalnym bym tego nie nazwał — skomentował pod nosem Cameronem, gdy Pani Abott próbowała odsunąć na bok wątpliwości Jonathana.
Tylko dlatego, że podobne incydenty były wpisane w ryzyko zawodowe pracy zielarza, nie oznaczało od razu, że każdy z góry był zaznajomiony z tego typu wypadkami. Właściwie to wypadałoby ich unikać, dodał w myślach, zostawiając jednak tę uwagę dla siebie. Bądź co bądź, chociaż uważał się za całkiem niezłego specjalistę, tak ograniczał go jeden acz dosyć znamienny aspekt jego osoby: wiek. Był młody. Cholernie młody, jak tak patrzył po reszcie grupy badawczej.
Chociaż znał swoją wartość, tak miał świadomość tego, że ekspertem to on nie był. Wiedział całkiem sporo o specjalistycznych zagadnieniach związanych z zielarstwem czarodziejów oraz wyrobem leków, jednak w gruncie rzeczy był samoukiem, a większość tej wiedzy pozyskał z własnych testów lub książek. Chociaż Lupinowo zawodowo zajmowali się aptekarstwem, tak rodzina niestety nie posiadała rodzinnej szklarni, w której mogli prowadzić hodowlę roślin od kilku pokoleń. Nawet - a może zwłaszcza - Nora Figg wiedziała więcej od niego. Albo Ambroży.
— Zawsze mi się wydawało, że pustynne mandragory są nieco hmm mniejsze — stwierdził, podnosząc minimalnie głosu, co by reszta grupy mogła go usłyszeć. — Wprawdzie większość roślin lubi mieć dużo miejsca i tak dalej, ale... To tak umyślnie? — Zerknął na organizatorkę spotkania. — T-to znaczy... Według p-podręcznika można by było ją umieścić w czymś mniejszym.
Z drugiej strony mogło chodzić o to, żeby ją na wszelki wypadek wyciszyć, pomyślał, po czym przykląkł na chwilę na jedno kolano, aby bliżej przyjrzeć się glebie. Skoro stowarzyszenie miało do czynienia z egzotycznym gatunkiem, to może woleli dmuchać na zimne niż ryzykować, że coś niefortunnego przydarzy się ich nowemu okazowi? Możliwe. Zaraz jednak podniósł się z podłogi, gdy do głosu doszły Nora, Ambroży oraz Victoria.
Obcy gatunek? Hybryda? Nekromancja? Cameron momentalnie odsunął się od naczynia, przesuwając się tak, aby stać pół kroku za panną Figg. Jeśli ktoś tutaj miał zapewnić mu bezpieczeństwo to właśnie ona! W końcu była matką! A matka zawsze musiała wyjść z takiego przedziwnego scenariusza bez większego szwanku, aby wrócić do swoich dzieci i opowiedzieć im bajkę na dobranoc. Podstawowa zasada instrukcji do przetrwania w dziczy.
— Na jakim poziomie wzrostu jest ta mandragora? — dopytał Lupin, przekrzywiając głowę i przyglądając się ponownie z większej odległości wielkiej tubie. — A-albo inaczej... Na jakim była, kiedy tutaj trafiła? Jeśli jest wielka, to poniekąd usprawiedliwia to wielkość tego eee opakowania.
Na widok tego, jak ochoczo panna Greengrass wyczarowuje swoje nauszniki, Cameron zdecydował się ruszyć w jej ślady, decydując się na wyczarowanie szczelnych białych nauszników z puszkiem tego samego koloru na pałąku. Chłopak przejechał dłonią po wewnętrznych nausznikach wyłożonych dodatkowymi poduszkami, obracając je z niepokojem w dłoniach.
— Eee? — zawiesił się Cameron, gdy dotarło do niego, że nekromantyczna roślina mogła się okazać czymś nielegalnym. Czy oni... Czy oni właśnie uczestniczyli w nielegalnym badaniu?!
— Normalnym bym tego nie nazwał — skomentował pod nosem Cameronem, gdy Pani Abott próbowała odsunąć na bok wątpliwości Jonathana.
Tylko dlatego, że podobne incydenty były wpisane w ryzyko zawodowe pracy zielarza, nie oznaczało od razu, że każdy z góry był zaznajomiony z tego typu wypadkami. Właściwie to wypadałoby ich unikać, dodał w myślach, zostawiając jednak tę uwagę dla siebie. Bądź co bądź, chociaż uważał się za całkiem niezłego specjalistę, tak ograniczał go jeden acz dosyć znamienny aspekt jego osoby: wiek. Był młody. Cholernie młody, jak tak patrzył po reszcie grupy badawczej.
Chociaż znał swoją wartość, tak miał świadomość tego, że ekspertem to on nie był. Wiedział całkiem sporo o specjalistycznych zagadnieniach związanych z zielarstwem czarodziejów oraz wyrobem leków, jednak w gruncie rzeczy był samoukiem, a większość tej wiedzy pozyskał z własnych testów lub książek. Chociaż Lupinowo zawodowo zajmowali się aptekarstwem, tak rodzina niestety nie posiadała rodzinnej szklarni, w której mogli prowadzić hodowlę roślin od kilku pokoleń. Nawet - a może zwłaszcza - Nora Figg wiedziała więcej od niego. Albo Ambroży.
— Zawsze mi się wydawało, że pustynne mandragory są nieco hmm mniejsze — stwierdził, podnosząc minimalnie głosu, co by reszta grupy mogła go usłyszeć. — Wprawdzie większość roślin lubi mieć dużo miejsca i tak dalej, ale... To tak umyślnie? — Zerknął na organizatorkę spotkania. — T-to znaczy... Według p-podręcznika można by było ją umieścić w czymś mniejszym.
Z drugiej strony mogło chodzić o to, żeby ją na wszelki wypadek wyciszyć, pomyślał, po czym przykląkł na chwilę na jedno kolano, aby bliżej przyjrzeć się glebie. Skoro stowarzyszenie miało do czynienia z egzotycznym gatunkiem, to może woleli dmuchać na zimne niż ryzykować, że coś niefortunnego przydarzy się ich nowemu okazowi? Możliwe. Zaraz jednak podniósł się z podłogi, gdy do głosu doszły Nora, Ambroży oraz Victoria.
Obcy gatunek? Hybryda? Nekromancja? Cameron momentalnie odsunął się od naczynia, przesuwając się tak, aby stać pół kroku za panną Figg. Jeśli ktoś tutaj miał zapewnić mu bezpieczeństwo to właśnie ona! W końcu była matką! A matka zawsze musiała wyjść z takiego przedziwnego scenariusza bez większego szwanku, aby wrócić do swoich dzieci i opowiedzieć im bajkę na dobranoc. Podstawowa zasada instrukcji do przetrwania w dziczy.
— Na jakim poziomie wzrostu jest ta mandragora? — dopytał Lupin, przekrzywiając głowę i przyglądając się ponownie z większej odległości wielkiej tubie. — A-albo inaczej... Na jakim była, kiedy tutaj trafiła? Jeśli jest wielka, to poniekąd usprawiedliwia to wielkość tego eee opakowania.
Na widok tego, jak ochoczo panna Greengrass wyczarowuje swoje nauszniki, Cameron zdecydował się ruszyć w jej ślady, decydując się na wyczarowanie szczelnych białych nauszników z puszkiem tego samego koloru na pałąku. Chłopak przejechał dłonią po wewnętrznych nausznikach wyłożonych dodatkowymi poduszkami, obracając je z niepokojem w dłoniach.
— Eee? — zawiesił się Cameron, gdy dotarło do niego, że nekromantyczna roślina mogła się okazać czymś nielegalnym. Czy oni... Czy oni właśnie uczestniczyli w nielegalnym badaniu?!
(Percepcja II, przewaga Zielarstwo*) Badanie korzeni x2
*nie wiem, czy w tej statystyce to się liczy do czegoś, ale na wszelki wypadek uwzględniam xd
*nie wiem, czy w tej statystyce to się liczy do czegoś, ale na wszelki wypadek uwzględniam xd
Rzut N 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 99
Sukces!
Sukces!