Była pewna, że usłyszał, że wróciła. Głuchy by się zorientował, szczególnie, że pokusiła się o wejście smoka. Nie zrobiła tego celowo, gdzie tam. Kiedy się irytowała nie panowała w pełni nad tym co robiła, dlatego pizgnęła tą miotłą trochę bardziej niż chciała. Zdecydowanie wolałaby wejść do środka nie oznajmiając mu o tym, że już jest. Nie do końca chciała się jeszcze z nim konfrontować. To nie był odpowiedni moment, wiedziała, że wygląda źle, do tego nie najlepiej się czuła. Musiała się ogarnąć, aby spojrzeć mu oczy. Miała jednak trochę szczęścia, w w domku słychać było tylko i wyłącznie ciszę, bardzo ciężką i milczącą. Idealnie na tę chwilę.
Dzięki temu mogła na spokojnie udać się do tej łazienki, chociaż może to trochę przesadnie powiedziane. Nic w tym nie było spokojne, nie panowała nad swoimi ruchami, ciągnęła prawą nogę trochę z tyłu i bała się ją stawiać na ziemi. Nie miała pojęcia jak bardzo ją uszkodziła, cóż, nie była przecież szczególnie lotna w ocenie takich rzeczy, to nie ona była medykiem w tym domu.
Była tak zaangażowana w ściąganie z siebie ubrań, że nie usłyszała, że wszedł do środka. Normalnie pewnie od razu zwróciłaby na to uwagę, teraz jednak skupiła się na pozbyciu z siebie tych ubrań, do tego woda lała jej się do wanny niemalże tuż przy uchu. Nie miała szans usłyszec kroków dochodzących z wnętrza domu. Może to i lepiej.
Jakoś udało jej się wgramolić do tej wanny, woda naprawdę była przyjemna, Geraldine uwielbiała taką niemalże gorącą, najchętniej, jakby jeszcze parzyła jej skórę. Takie kąpiele sprawiały jej przyjemność. Oparła się o brzeg wanny i zaczęła rozplątywać włosy, musiała to zrobić, aby pozbyć się błota i krwi i z nich.
To wcale nie było taki łatwe, poplątały się strasznie i posklejały. Kilka razy skrzywiła się nieco, bo wyrwała sobie kilka pasm, kiedy próbowała je doprowadzić do porządku.
Była zła na siebie i na cały świat. Nie był to najlepszy dzień w jej życiu. Bardziej chyba uznałaby go w tej zupełnie przeciwnej kategorii, bo nic nie szło po jej myśli, już od wczoraj.
Cały dzień skupiała się na tym, co właściwie się wydarzyło, nie potrafiła się od tego zdystansować, powinna była to zrobić, powinna w pełni oddać się pracy, ale tego nie zrobiła. Przypłaciła to drobną kontuzją.
Była wkurzona na Ambroisa, bo nie mówił jej wszystkiego, mieli o tym porozmawiać, jednak póki było jakotako to nie wracali do tematu. Wczoraj jednak miarka się przebrała, nie mogła dłużej czekać. Za bardzo bała się, że może mu się coś stać, że go straci, że nawet nie będzie wiedziała, gdzie powinna szukać o nim informacji, gdyby kiedyś nie wrócił do domu.
Zdecydowanie dotarło do niej to, że nie zjamował się tylko leczeniem podczas pracy w szarej strefie, niby jej o tym wspominał, a raczej rzucił coś na ten temat, jakąś krótką informację, ale do wczoraj nigdy nie dostała ku temu potwierdzenia. Wczoraj pierwszy raz wrócił do domu z śladami na ciele. Nie spodobało jej się to.
To nie tak, że chciała się odegrać. Może trochę? Tylko odrobinę. Skorzystała z okazji, która się nadarzyła, tak, zdecydowanie wolała taką wersję. Niespecjalnie też chciała dorobić się tej kontuzji, bo miała świadomość, że od razu to zobaczy, był uzdrowicielem, widział każdy, nawet najdrobniejszy uraz, a ona aktualnie kulała, na pewno mu to nie umknie. To też ją drażniło, zdawała sobie sprawę, że nie uda jej się uciec od konfrontacji, a aktualnie nie miała na nią siły.
Z rozmyślań wyrwał ją znajomy tembr głosu. Odetchnęła spokojnie, dopiero po krótkiej chwili na niego spojrzała. Nie odzywała się jednak ani słowem, nie chciała jeszcze się tłumaczyć, ani nic mówić. Milczenie wydawało jej się być najprostszą drogą, nie to, żeby zazwyczaj wybierała najłatwiejsze rozwiązania, ale dzisiaj nie mogła zrobić nic innego. Uniosła prawą nogę w górę, oparła ją o krawędź wanny i się przy tym trochę skrzywiła, zabolało ją to ponownie, tak właściwie to ból prawie wcale nie dawał jej o sobie zapomnieć.
Wpatrywała się w niego bez słowa, miała ochotę zanurzyć się pod wodą i nie unosić spod niej głowy dopóki nie skończy oględzin, ale wiedziała, że to może chwilę potrwać, postanowiła więc póki co nie wybierać tej drogi.
Sama zaś wróciła do rozplątywania swoich włosów, większość już prawie miała za sobą, została jej jedynie resztka warkocza na czubku głowy, nie było to najłatwiejsze zadanie, bo próbowała nie ruszać nogą którą właśnie oglądał jej wybranek, ale wolała się czymś zająć, żeby mu się za bardzo nie przyglądać.