13.10.2024, 18:57 ✶
To było głupie.
A wszystko zaczęło się od niewinnej rozmowy z przyjaciółką, gdy Mona poskarżyła się, że chciałaby spędzić z Icarusem trochę czasu na osobności. „Łazienka na dole jest rzadko odwiedzana. Nie powinni was tam przyłapać, nie tak jak ostatnim razem ja to zrobiłam”, rzuciła wtedy przyjaciółka z lekkim uśmiechem. I tak oto Mona ciągnęła Ariego do jednego z najmniej romantycznych miejsc w Hogwarcie.
Chłopak tego wieczoru wyglądał wyjątkowo dobrze. Gdyby jednak się o tym dowiedział, na pewno uśmiechnąłby się w ten swój pewny sposób, który zawsze wywoływał w niej chęć by go uciszyć pocałunkami. Potem jak zwykle, zaczęłoby się drażnienie i komentarze. Dlatego zamiast dać mu powód do jeszcze większej pewności siebie, powiedziała, że wyglądał uroczo. Co również oczywiście wcale nie mijało się z prawdą. Ona sama o mało nie parsknęła śmiechem na jego rozbawione spojrzenie, kiedy wreszcie się zatrzymali.
— Boi się pan, panie Icarusie Niebezpieczeństwo Prewett? Poza tym mile widziany przez kogo? Czyżbyś spodziewał się tu kogoś? Powinnam być zazdrosna? — wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Drzwi skrzypnęły, kiedy je otworzyła i Mona szybko zerknęła pierwsza do środka, upewniając się, że naprawdę nikogo nie było. Oczywiście, że nie; nie o tej porze, kiedy wszyscy świętowali. W toalecie panował półmrok, a ciche echo kapiącej wody odbijało się od kamiennych ścian. Niezbyt romantyczna sceneria, o których tak często czytała w swoich romansidłach, ale na upartego… — Nikogo nie powinniśmy to spotkać. Raczej — dodała.
Następnie się wyprostowała, westchnęła i wróciła wzrokiem do Ariego. Obydwoje wciąż jeszcze stali przed drzwiami do łaźni. Spuściła wzrok na ziemię, bo wszystko to, co miała w głowie, nagle uciekło.
— Myślałam, że może… no wiesz — powiedziała ciszej. Prawie wstydliwie, bo nie pozwoliła, aby się zarumienić! Już nauczyła się mniej więcej (zdecydowanie mniej, bo to zdecydowanie zależało od słów, na jakie zdecydował się chłopak) uodpornić na jego słodkie gesty, które dla niej robił i urocze spojrzenia oraz komplementy, które jej posyłał. — Może moglibyśmy po prostu… pobyć chwilę razem, z dala od całego tego chaosu.
A wszystko zaczęło się od niewinnej rozmowy z przyjaciółką, gdy Mona poskarżyła się, że chciałaby spędzić z Icarusem trochę czasu na osobności. „Łazienka na dole jest rzadko odwiedzana. Nie powinni was tam przyłapać, nie tak jak ostatnim razem ja to zrobiłam”, rzuciła wtedy przyjaciółka z lekkim uśmiechem. I tak oto Mona ciągnęła Ariego do jednego z najmniej romantycznych miejsc w Hogwarcie.
Chłopak tego wieczoru wyglądał wyjątkowo dobrze. Gdyby jednak się o tym dowiedział, na pewno uśmiechnąłby się w ten swój pewny sposób, który zawsze wywoływał w niej chęć by go uciszyć pocałunkami. Potem jak zwykle, zaczęłoby się drażnienie i komentarze. Dlatego zamiast dać mu powód do jeszcze większej pewności siebie, powiedziała, że wyglądał uroczo. Co również oczywiście wcale nie mijało się z prawdą. Ona sama o mało nie parsknęła śmiechem na jego rozbawione spojrzenie, kiedy wreszcie się zatrzymali.
— Boi się pan, panie Icarusie Niebezpieczeństwo Prewett? Poza tym mile widziany przez kogo? Czyżbyś spodziewał się tu kogoś? Powinnam być zazdrosna? — wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Drzwi skrzypnęły, kiedy je otworzyła i Mona szybko zerknęła pierwsza do środka, upewniając się, że naprawdę nikogo nie było. Oczywiście, że nie; nie o tej porze, kiedy wszyscy świętowali. W toalecie panował półmrok, a ciche echo kapiącej wody odbijało się od kamiennych ścian. Niezbyt romantyczna sceneria, o których tak często czytała w swoich romansidłach, ale na upartego… — Nikogo nie powinniśmy to spotkać. Raczej — dodała.
Następnie się wyprostowała, westchnęła i wróciła wzrokiem do Ariego. Obydwoje wciąż jeszcze stali przed drzwiami do łaźni. Spuściła wzrok na ziemię, bo wszystko to, co miała w głowie, nagle uciekło.
— Myślałam, że może… no wiesz — powiedziała ciszej. Prawie wstydliwie, bo nie pozwoliła, aby się zarumienić! Już nauczyła się mniej więcej (zdecydowanie mniej, bo to zdecydowanie zależało od słów, na jakie zdecydował się chłopak) uodpornić na jego słodkie gesty, które dla niej robił i urocze spojrzenia oraz komplementy, które jej posyłał. — Może moglibyśmy po prostu… pobyć chwilę razem, z dala od całego tego chaosu.