Morpheus ponownie napił się alkoholu. Tym razem w toaście, wzniesionym przez Raphaelę. Niech żyje sztuka. Cóż, ona nie potrzebowała takich toastów, oni za to, już i owszem. Nawet w mrocznych czasach był śpiew i muzyka, po prostu o mrocznych czasach. Oni mogli jednak nie doczekać nawet tego.
— Właściwie miałem na myśli, aby pan ubierał moją czterometrową statuę Ateny. Wyrzeźbiona będzie naga, jedynie z hełmem i włócznią i na każdą porę roku chciałbym dla niej osobne odzienie. I oczywiście osobne na Sabaty. Mnie ciężko się ubiera, jestem wybredny i nieforemny. Ale... — Ton mu spoważniał. — Proszę nie rezygnować z pracy i polegać na zachciankach takich, jak ja. Bywamy bardzo kapryśni.
To było jak głos z zaświatów, jak słowa objawienia, nie płynące z ust pana Longbottoma, lecz kogoś zupełnie innego, o wiele starszego, o wiele mądrzejszego, jakby na chwilę opętał go duch dawnych artystów, którzy ledwie wiązali koniec z końcem przez porzucenie na rzecz nowszych modeli.
Zaraz jednak rozjaśnił się ponownie i popatrzył za Selwynem. W głowie słyszała swoją własną przepowiednię, z filiżanki herbaty, o ślubie i miłości. Dlaczego więc postanowił ubrać się na biało! Miał ochotę walnąć go w głowę i nauczyć rozsądku. Z wróżb się nie drwi! Zresztą, Jonathan musiał sam tego pożałować, widząc hrabiego w podobnym odzieniu. Panna młoda dla wampira, co za klisza.
— A ty, Jonathanie, kogo planujesz wesprzeć swoim patronatem? Tylko nie licytuj obrazów panny Lyssy zbyt entuzjastycznie — mówiąc to, lekko objął ramieniem przyjaciela. Dostatecznie przyzwoicie, aby nie wywołać skandalu, ale przesuwające się po karku palce mocno zaznaczały zażyłość między nimi, a Morpheus jeszcze przybrał ten swój wieloznaczny wyraz twarzy. Poprawił nieistniejący paproszek na ramieniu Selwyna, wykorzystując ten ruch, aby zbadać jeszcze kogoś.
Nad ramieniem Jonathana zalśniło i rozmyło się czarne, jak noc na pustyni, jak szlachetne turmaliny, spojrzenie jasnowidza, który chciał wiedzieć więcej. Czego chciał mężczyzna, który przybył za wcześnie do Anglii. Który wzburzył spokój Selwyna. Morpheus wieszczył kolejny raz tego wieczoru.
Najwyżej przyjaciel będzie go łapać.
Sukces!