13.10.2024, 19:35 ✶
– Nie, Mo, zwykle nie wchodzę do damskich łazienek – odparł na zaczepkę.
Łazienka była przyciemniona, oświetlało ją tylko mdłe światło wieczora, które wpływało przez okna, z każdą chwilą blednąc coraz bardziej. Może miejsce nie było romantyczne, ale nie można było odmówić mu jakiegoś uroku. A Mona była przepiękna w tym półmroku, bo nawet jeśli nie dostrzegał jej szczegółów, zarys sylwetki wystarczył. Była jak postać z obrazu, jak ktoś, kogo widziało się w najlepszym ze snów. Czuł się przy niej słaby, ale w dobrym sensie.
Na początku nie do końca zrozumiał jej słowa, dotarły do niego po chwili. Chciała z nim być sama. Icarus oparł się plecami o umywalki, które stały w okręgu na środku pomieszczenia. Może dlatego, że czuł się, jakby nogi nie miały go utrzymać. Choć czy byłoby tak źle, gdyby upadł przed nią na kolana?
– Ja... tak. Znaczy się... możemy tu posiedzieć. Zakładając, że nikt tu nie przyjdzie... Bo wiesz, żadna dziewczyna by nie chciała mnie tu widzieć. Poza tobą. Widocznie – zaczął się plątać w słowach.
Poczuł, że krawat mundurka uciskał go trochę w szyję, poluzował go lekko. Czy ten gest coś sugerował? Bogowie, jakim on był desperatem... Przecież nie chciał jej uwodzić (czy na pewno?)! I tak byłby w tym beznadziejny! Był przecież historykiem, a nie żadnym zdobywcą kobiecych serc. Ta gra była mu niemal obca, zasady znał bardzo pobieżnie.
– To... chcesz coś porobić? Pogadać? – spytał, nieświadomie zjeżdżając wzrokiem na jej usta.
Czy mogła go pocałować bez niechcianych spojrzeń dookoła? Głupio mu było zapytać na głos, nawet jeśli jego wzrok o to błagał. Jak właściwie ludzie o coś takiego prosili? Jaki musiał by być kontekst takiej sytuacji? W jakim wypadku Icarus by mógł nie zrobić z siebie debila? Gorzej... napalonego debila. Gdyby poprosił ją, żeby całowała go najmocniej, jak mogła, byłoby niezręcznie? Na pewno, bo taka prośba byłaby mało komfortowa, a sam pocałunek mało naturalny. Przecież oboje byli absolutnie początkujący i zdawali sobie z tego sprawę. Każdy inny możliwy tekst powodował ciarki żenady na samą myśl o wypowiedzeniu go. Na przykład takie Zniszcz mnie. Mona by się z niego zaczęła śmiać, gdyby coś takiego powiedział. I on też by się zaczął śmiać albo by uciekł gdzieś z zażenowania.
Ciężkie było życie zakochanego nastolatka...
Łazienka była przyciemniona, oświetlało ją tylko mdłe światło wieczora, które wpływało przez okna, z każdą chwilą blednąc coraz bardziej. Może miejsce nie było romantyczne, ale nie można było odmówić mu jakiegoś uroku. A Mona była przepiękna w tym półmroku, bo nawet jeśli nie dostrzegał jej szczegółów, zarys sylwetki wystarczył. Była jak postać z obrazu, jak ktoś, kogo widziało się w najlepszym ze snów. Czuł się przy niej słaby, ale w dobrym sensie.
Na początku nie do końca zrozumiał jej słowa, dotarły do niego po chwili. Chciała z nim być sama. Icarus oparł się plecami o umywalki, które stały w okręgu na środku pomieszczenia. Może dlatego, że czuł się, jakby nogi nie miały go utrzymać. Choć czy byłoby tak źle, gdyby upadł przed nią na kolana?
– Ja... tak. Znaczy się... możemy tu posiedzieć. Zakładając, że nikt tu nie przyjdzie... Bo wiesz, żadna dziewczyna by nie chciała mnie tu widzieć. Poza tobą. Widocznie – zaczął się plątać w słowach.
Poczuł, że krawat mundurka uciskał go trochę w szyję, poluzował go lekko. Czy ten gest coś sugerował? Bogowie, jakim on był desperatem... Przecież nie chciał jej uwodzić (czy na pewno?)! I tak byłby w tym beznadziejny! Był przecież historykiem, a nie żadnym zdobywcą kobiecych serc. Ta gra była mu niemal obca, zasady znał bardzo pobieżnie.
– To... chcesz coś porobić? Pogadać? – spytał, nieświadomie zjeżdżając wzrokiem na jej usta.
Czy mogła go pocałować bez niechcianych spojrzeń dookoła? Głupio mu było zapytać na głos, nawet jeśli jego wzrok o to błagał. Jak właściwie ludzie o coś takiego prosili? Jaki musiał by być kontekst takiej sytuacji? W jakim wypadku Icarus by mógł nie zrobić z siebie debila? Gorzej... napalonego debila. Gdyby poprosił ją, żeby całowała go najmocniej, jak mogła, byłoby niezręcznie? Na pewno, bo taka prośba byłaby mało komfortowa, a sam pocałunek mało naturalny. Przecież oboje byli absolutnie początkujący i zdawali sobie z tego sprawę. Każdy inny możliwy tekst powodował ciarki żenady na samą myśl o wypowiedzeniu go. Na przykład takie Zniszcz mnie. Mona by się z niego zaczęła śmiać, gdyby coś takiego powiedział. I on też by się zaczął śmiać albo by uciekł gdzieś z zażenowania.
Ciężkie było życie zakochanego nastolatka...