13.10.2024, 21:53 ✶
Życie zakochanej nastolatki było równie ciężkie. A Mona była w chłopaku bardzo, ale to bardzo zakochana. I w tamtym momencie chciała tylko jednego.
— Zawsze musi być ten pierwszy raz, nie? — zachichotała i oczywiście miała na myśli wejście do łaźni płci przeciwnej! Ona nigdy nie weszłaby do męskiej toalety, więc podziwiała swojego chłopaka za to. Ale miał rację, tylko w trochę odwróconej wersji — innego typa by zlała. Popatrzyła na niego czule. Był rozbrajająco nieporadny, ale ona sama nie była lepsza. Nie miała pojęcia co zrobić sama ze sobą, ze swoim ciałem. Nie planowała również go zawstydzać (przynajmniej nie za bardzo!), jednakże również trudno było powstrzymać się od małej zaczepki, kiedy był… taki.
— W porządku, obiecuję, że w takim razie nie będę cię tu drugo trzymać – powiedziała z udawaną powagą, a potem wydęła usta. Czy naprawdę nie zdawał sobie sprawy jak bardzo pragnęła jego ust na swoich? Jak bardzo czekała na ten moment, aż w końcu wyrwą się i oboje będą mieć moment dla siebie? Poczuła znajome uczucie ekscytacji, kiedy dostrzegła jego spojrzenie. Zrobiła krok bliżej, a jej uśmiech poszerzył się, kiedy dostrzegła jak jego oddech przyspieszył. Bo w gruncie rzeczy Icarus chciał dokładnie tego samego co ona. Po prostu nigdy nie odważyłby się tego powiedzieć.
Nie dotknęła go od razu. Mona najpierw otoczyła Icarusa ramionami, opierając obie dłonie o umywalki po obu stronach jego ciała. Ich ciała były blisko, niemal się ze sobą stykali.
— Pogadać? — powtórzyła z uśmiechem. — Naprawdę, Ari? Myślisz, że przyprowadziłam cię tutaj, żeby gadać? — nachyliła się nieco bliżej, jej głos to był ledwie szept. Oparła się nieznacznie o blat za nim, opuszki jej palców lekko zadrżały na chłodnej porcelanie. Oczywiście, że nie chciała rozmawiać. Dlatego w końcu podniosła, przesunęła dłonie po jego ramionach i oplotła je wokół szyi. — Przegadaliśmy dzisiaj praktycznie każdy temat – zaczęła z rozbawieniem. – Od możliwych wyników egzaminów, przez nasze ulubione książki, aż po plotkowanie o wszystkich dookoła. O czym tu jeszcze chcesz rozmawiać?
Czyż nie osiągnęli już punktu, w którym słowa były tak naprawdę zbędne? Czy nie wystarczyło tylko jedno spojrzenie, aby wiedzieć, co każde z nich miało na myśli?
— Właściwie… – przesunęła dłonią po jego karku. – Pomyślałam, że moglibyśmy wykorzystać twoje usta w nieco inny sposób.
Był jej.
— Zawsze musi być ten pierwszy raz, nie? — zachichotała i oczywiście miała na myśli wejście do łaźni płci przeciwnej! Ona nigdy nie weszłaby do męskiej toalety, więc podziwiała swojego chłopaka za to. Ale miał rację, tylko w trochę odwróconej wersji — innego typa by zlała. Popatrzyła na niego czule. Był rozbrajająco nieporadny, ale ona sama nie była lepsza. Nie miała pojęcia co zrobić sama ze sobą, ze swoim ciałem. Nie planowała również go zawstydzać (przynajmniej nie za bardzo!), jednakże również trudno było powstrzymać się od małej zaczepki, kiedy był… taki.
— W porządku, obiecuję, że w takim razie nie będę cię tu drugo trzymać – powiedziała z udawaną powagą, a potem wydęła usta. Czy naprawdę nie zdawał sobie sprawy jak bardzo pragnęła jego ust na swoich? Jak bardzo czekała na ten moment, aż w końcu wyrwą się i oboje będą mieć moment dla siebie? Poczuła znajome uczucie ekscytacji, kiedy dostrzegła jego spojrzenie. Zrobiła krok bliżej, a jej uśmiech poszerzył się, kiedy dostrzegła jak jego oddech przyspieszył. Bo w gruncie rzeczy Icarus chciał dokładnie tego samego co ona. Po prostu nigdy nie odważyłby się tego powiedzieć.
Nie dotknęła go od razu. Mona najpierw otoczyła Icarusa ramionami, opierając obie dłonie o umywalki po obu stronach jego ciała. Ich ciała były blisko, niemal się ze sobą stykali.
— Pogadać? — powtórzyła z uśmiechem. — Naprawdę, Ari? Myślisz, że przyprowadziłam cię tutaj, żeby gadać? — nachyliła się nieco bliżej, jej głos to był ledwie szept. Oparła się nieznacznie o blat za nim, opuszki jej palców lekko zadrżały na chłodnej porcelanie. Oczywiście, że nie chciała rozmawiać. Dlatego w końcu podniosła, przesunęła dłonie po jego ramionach i oplotła je wokół szyi. — Przegadaliśmy dzisiaj praktycznie każdy temat – zaczęła z rozbawieniem. – Od możliwych wyników egzaminów, przez nasze ulubione książki, aż po plotkowanie o wszystkich dookoła. O czym tu jeszcze chcesz rozmawiać?
Czyż nie osiągnęli już punktu, w którym słowa były tak naprawdę zbędne? Czy nie wystarczyło tylko jedno spojrzenie, aby wiedzieć, co każde z nich miało na myśli?
— Właściwie… – przesunęła dłonią po jego karku. – Pomyślałam, że moglibyśmy wykorzystać twoje usta w nieco inny sposób.
Był jej.