Większość gości i artystów znajduje się obecnie w części: Bankiet., część udała się nad jezioro w kierunku Scena lub Namiot Artystów
- Ministra z rozmawia z Atreusem Bulstrodem. Odszedł od nich Alexander Bletchey, który w samotności raczy się przystawkami niedaleko wernisażu Lyssy Dolohov.
- Ciotki Parkinson są zbite w grupie i rozmawiają ze sobą o czymś ściszonymi głosami obserwując mało subtelnie przechadzające się pannę Malfoy i panią Lestrange.
- Fortinbras Malfoy rozmawia nieprzerwanie z synem Theseusa Burke
- Thadeus Burke z żoną podchodzą do Oleandra, Camille i Hrabiego.
- Lauretta Selwyn podchodzi do Beatrice Crouch i Eleonory Malfoy; kobiety rozmawiają.
- Raphaela Avery po wymianie zdań z Enzo Remingtonem, Morpheusem Longbottomem i Jonathanem Selwynem idzie do Namiotu Artystów.
- Lorraine Malfoy i Eden Lestrange przechadzają się w kierunku Fortinbrasa i Burke'a juniora.
- Calanthe, Severine, Desmond i Baldwin są przy wernisażu Baldwina.
- Camille Delacour i Hrabia rozmawiają z Oleandrem, dołączają do nich państwo Burke
- Brenna Longbottom rozmawia z jedną z funkcjonariuszek Brygady Uderzeniowej stojącej na granicy namiotu Bankietowego.
- Rita Kelly, Jessie Kelly z odległości obserwują rozmawiających Oleandra, Camille i Hrabiego.
Brenna
– Jakiś dupek z Francji, wpisany był na ostatnią chwilę... Jean Baptiste... eee... cośtam cośtam, potem nazwisko jakieś de la Rochforcloude de la Montaine? Nie jestem pewna, mogę napisać Ci potem notkę, bo te fracuzy, to wiesz, rekompensują sobie zdecydowanie, a ten w szczególności bo mu nie staje. Serio nie wiem kto normalny zaprasza na imprezę wampira, ale ten, no kim jestem żeby oceniać, skoro naszym dzisiejszym szefem jest... – umilkła. Zmleła słowa w ustach, po czym spojrzała swoimi ciemnymi oczyma, pierwszy raz podczas tej rozmowy, na Brennę –...Twój brat.
Enzo, Morpheus i Jonathan
– Absolutnie się zgadzam z tym postulatem! Potrzebujemy Departamentu, albo chociaż biura dla siebie! Ale jakaż to jest wielka potwarz, że zaproponowano nam współudział w Departamencie Sportu i Rozrywek Dla Plebsu. – zmarszczyła zgrabny nosek w niezadowoleniu, jakby coś mocno jej zaśmierdziało. Gest podobny do nieobecnej ciotki. – Dobrze, dobrze, pierwszy laur, jestem taka dumna. – z trudem powstrzymała się przed tym, aby nie wspiąć się na palce i nie ucałować Enzo raz jeszcze. Trzeba było jednak zachować profesjonalizm. – Wybaczcie proszę, jeszcze muszę iść bo zapomniałam swojego notesu z namiotu, ja muszę wszystko zapisywać, bo pamięć dobra ale hahaha, stanowczo zbyt krótka. Zaraz wrócę... panie Remington, bryluj, tak do twarzy Ci w złocie! – rozentuzjazmowana, wysunęła rękę spod jego ręki, odwróciła się na pięcie i niemalże w pląsach podążyła na powrót w kierunku jeziora, do namiotu Artystów. Również Jonathan i Morpheus odsunęli się, jakby zamierzali podejść do Oleandra i grupy fanów kłębiących się w jego okolicy
Issac
Lauretta umknęła ku rozmawiającym Eleonorze Malfoy i Beatrice Crouch. Z tego co mogłeś usłyszeć, rozpoczęła przed nimi podobny taniec, jaki od lat stosowany był przez artystów wobec bogatych patronów. W tym przypadku tylko jedna nosiła elfi laur, ale wciąż pozostawał on w zasięgu. Baletnica zdecydowanie nie była świadoma, że za jej plecami pierwszym, który otrzymał finansowe wsparcie był Enzo. Osoba, której ubrania tak szybko zdjęła. Swoją drogą Isaac miał szansę się przekonać, że jego kompan chwilę później został sam na placu boju.
Oleander, Camille
(też Rita i Jessie, jeśli patrzą)
Hrabia przysłuchiwał się temu wywodowi z ukontentowanym uśmiechem. Zdjął ze swojej głowy laur i podał go w ręce Camille, wyswobadzając ją tym samym ze swojego chłodnego uścisku.
– To chyba Brahms powtarzał, że wybitny muzyk tyleż samo powinien spędzać na ćwiczeniu, co na czytaniu, aby nie tylko miał jak grać, ale i o czym grać. – Jego francuski akcent ciążył i kaleczył angielską mowę, ale głos miał przyjemny dla ucha aksamit i głębię. – Przyjmij ten wieniec z rąk kobiety, której duszę Twoja gra dziś mi skradła. Niech służy Ci wsparciem w kolejnych krokach do mistrzostwa. – Szerszy uśmiech odsłonił i zęby, nieco zbyt przydługie kły w pewnym sensie pasowały do całokształtu zagranicznego gościa. Ktoś mógłby się szczerze zdziwić, gdyby ich tam nie było.
A potem powoli odwrócił głowę w bok, wstrzymując oddech, niemal w tym samym momencie, kiedy dołączali do nich Theseus Burke z małżonką. Mężczyzna w okolicach pięćdziesiątki, raczej niski i tęgi z trudem stopował rozanieloną małżonkę, która kuksańcami pospieszała go do tego, by i jej dał laur, który najwidoczniej zamierzała wręczyć Oleandrowi.
–Pardonne-moi, belle fleur, ce vin était un peu traître, je dois y aller seul un moment, mais je reviendrai vers toi bientôt. Je vous laisse entre de bonnes mains. – szepnął do Camille pospiesznie, po czym ucałował jej dłoń i skinąwszy głową na pożegnanie Oleandrowi odszedł od nich w kierunku Selwyna i Longbottoma. Zatrzymał przy nich kroku tylko na moment, po to by pójść dalej, w stronę pustych krzeseł Publiczności.
Tura trwa do 18.10 (piątek) godz. 23:59. Najbliższy post od NPC 15.10.
Erik