14.10.2024, 11:08 ✶
Kiwnął głową w zrozumieniu. Wiedział, oczywiście że wiedział. Nie pytał skąd, bo to nie była chwila by zacząć wypytywać Nicholasa o to, skąd wiedział, jak się dowiedział, czy chciał mu to przekazać. Teraz powinni się zjednoczyć w tej zadumie, która była... Dziwna. Nie krępująca, a po prostu dziwna, pulsująca i niewypowiedziana.
- Czułem to przez cały dzień - powiedział w końcu po chwili wahania. Czy wszystkie umowy i ustalenia z Robertem stały się nieważne, skoro ten już nie żył? Nie miał pojęcia, ale nie miał też przekonania, że powinien ukrywać przed Traversem sekrety, które nie miały już na znaczeniu. Wychylił się w tył i oparł ciało na dłoniach, by móc swobodnie unieść głowę i wpatrywać się w ciemny sufit. - Czułem, że coś jest nie tak, ale nie mogłem rozpoznać, co dokładnie. Wyszedłem wcześniej z pracy, ale nie potrafiłem... Nie umiałem się skupić.
Zaczął ostrożnie, nie patrząc na współlokatora. Podejrzewał, że informacja na temat przysięgi wieczystej nie zrobi na nim żadnego większego wrażenia. Doskonale wiedział, że razem z Robertem współpracują, rozmawiali na ten temat. Chyba każdy z ich otoczenia wyczuwał niechęć Mulcibera w stosunku do młodego Lestrange'a, to było więc kwestią czasu, by przypieczętować los dwójki osób czymś trwałym, czego nie można było zerwać.
- Zanim zapadłem w sen, poczułem że coś zostało przerwane - powiedział, nie wspominając o uczuciu ulgi, którego doświadczył i dzięki któremu mógł zapaść w sen. - Z Robertem złożyliśmy przysięgę wieczystą, która unieważniła się w chwili jego śmierci.
Powiedział w końcu, nie zagłębiając się w szczegóły ich umowy. One teraz nie były ważne, podejrzewał też, że Nicholas o nie nie zapyta. Z jakiegoś jednak powodu czuł, że musi sprecyzować, skąd wiedział o tym, że Mulciber zmarł.
- Podejrzewam, że ten koszmar... To efekt przysięgi - powiedział w końcu, dopiero teraz przekręcając głowę w stronę Traversa.
- Czułem to przez cały dzień - powiedział w końcu po chwili wahania. Czy wszystkie umowy i ustalenia z Robertem stały się nieważne, skoro ten już nie żył? Nie miał pojęcia, ale nie miał też przekonania, że powinien ukrywać przed Traversem sekrety, które nie miały już na znaczeniu. Wychylił się w tył i oparł ciało na dłoniach, by móc swobodnie unieść głowę i wpatrywać się w ciemny sufit. - Czułem, że coś jest nie tak, ale nie mogłem rozpoznać, co dokładnie. Wyszedłem wcześniej z pracy, ale nie potrafiłem... Nie umiałem się skupić.
Zaczął ostrożnie, nie patrząc na współlokatora. Podejrzewał, że informacja na temat przysięgi wieczystej nie zrobi na nim żadnego większego wrażenia. Doskonale wiedział, że razem z Robertem współpracują, rozmawiali na ten temat. Chyba każdy z ich otoczenia wyczuwał niechęć Mulcibera w stosunku do młodego Lestrange'a, to było więc kwestią czasu, by przypieczętować los dwójki osób czymś trwałym, czego nie można było zerwać.
- Zanim zapadłem w sen, poczułem że coś zostało przerwane - powiedział, nie wspominając o uczuciu ulgi, którego doświadczył i dzięki któremu mógł zapaść w sen. - Z Robertem złożyliśmy przysięgę wieczystą, która unieważniła się w chwili jego śmierci.
Powiedział w końcu, nie zagłębiając się w szczegóły ich umowy. One teraz nie były ważne, podejrzewał też, że Nicholas o nie nie zapyta. Z jakiegoś jednak powodu czuł, że musi sprecyzować, skąd wiedział o tym, że Mulciber zmarł.
- Podejrzewam, że ten koszmar... To efekt przysięgi - powiedział w końcu, dopiero teraz przekręcając głowę w stronę Traversa.