14.10.2024, 16:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2024, 16:37 przez Ambroise Greengrass-Yaxley.)
Bezwiedne przyjęcie wspólnego frontu ze znaczną częścią (lub przyszłą częścią) towarzystwa było miłą odmianą od tego, co działo się w innym przypadku - na poziomie zarządu Towarzystwa, który też był jednomyślny. Jednomyślnie głupi.
- Również z mojej strony należy otwarcie to powiedzieć: jeśli komukolwiek przekazano jakieś szczegółowe informacje, nie byłem to ja - powstrzymał się przed rozłożeniem rąk, nie musiał tego robić, żeby to było jasne, że nie czuł się zadowolony z takiego stanu rzeczy. - Razem z panną Lestrange czyni to z nas co najmniej dwie osoby o niedostatecznym poziomie wiedzy a to, jak można śmiało powiedzieć, wyklucza możliwość przejścia do fizycznych badań nad rośliną. Oczywiście, dopuszczam również, że właśnie w tej chwili pokrzyżowaliśmy plan Towarzystwa, aby przeprowadzić na nas pewną pojedynczo ślepą próbę, jednak czy w takim wypadku nie warto byłoby oddzielić nas od osób posiadających informacje takich jak pan Selwyn lub uprzedzić je o konieczności zachowania dla siebie tej wiedzy? W innym wypadku można uznać eksperyment za niebyły, ponieważ zdajemy już sobie sprawę z tego, że z naszym poziomem wiedzy raczej nie chcemy ryzykować życia lub zdrowia dla dobra nauki - to było banalnie proste - może byli pasjonatami, ale nie nierozsądnymi ryzykantami, którzy słysząc ostrzeżenia od kogoś, kto miał kontakt z rośliną postanawiali na własną rękę przekonać się, że ogień jest gorący.
Kiedy Cameron zaczął zadawać trafne acz podstawowe pytania, brwi Greengrassa niemal zrównały się z linią jego związanych włosów. Gdyby sobie na to pozwolił, pewnie poprawiłby te dwie osoby na trzy. To już były trzy niedoinformowane osoby, nie dwie. To wyglądało coraz bardziej niepoważnie. Oczywiście nie zwrócił na to uwagi na głos. Wsłuchał się w wymianę spostrzeżeń między Cameronem a starszą panią starając się wyłapać jak najwięcej z reakcji i odpowiedzi pani Abbott, która w dalszym ciągu zachowywała się osobliwie nierozważnie i niefrasobliwie - przynajmniej w oczach Ambroisa.
Naprawdę zaczął podejrzewać, że dziwaczała jak inny znany mu wybitny herbolog z Ministerstwa, którego obecności tutaj się zresztą spodziewał.
Słysząc wtrącenie ze strony Nory o tym, że w istocie nie wiedzieli czy pustynna mandragora to tak naprawdę ten gatunek (zaczynał bardzo wyraźnie w to wątpić) skierował wzrok w stronę przyjaciółki, bezgłośnie poruszając wargami cztery świadomy tego, że Figg zrozumie, o co mu chodzi.
Tragikomiczny pokaz rzeczywistego stanu Towarzystwa. Niestety był częścią tego kabaretu pełnego nierozwagi, pochopności i braku profesjonalizmu. Cudownie. Właśnie w to chciał ładować swoje niemałe pieniądze.
A dalej było jeszcze lepiej!
Informację o zapachu czarnej magii unoszącym się w powietrzu przyjął z nieznacznym uniesieniem brwi, nie dając po sobie poznać zmieszania na tę wieść. W końcu kto jak kto, jako domorosły czarn... ...pasjonat ciemnych sztuk magicznych i jednocześnie alternatywnego zielarstwa powinien wyczuć takie rzeczy na odległość niczym łowczy pies. Zazwyczaj nie miał żadnego problemu ze stwierdzeniem, że od czegoś dosłownie biła czarna magia. Szczególnie w przypadku modyfikowanych roślin z czarnego rynku. Obracał się wokół nich praktycznie przez cały czas, gdy nie załatwiał swoich jawnych spraw zawodowych w Mungu.
Zawsze sądził, że wyrobił sobie doskonałe wyczucie. Tymczasem teraz musiał przyznać, że pominął coś takiego w naprawdę żenujący sposób. Może rzeczywiście nie wyczuwał smrodu mandragory tak bardzo jak inni? Nie mógł tego stwierdzić, bo nikt nie zatykał nosa w oczywisty sposób. Natomiast od kilku dni niesamowicie bolały go zatoki a eliksiry średnio poprawiały ten stan. Czyżby zatkany nos skutecznie zrobił z niego ślepca?
Dyskretnie pociągnął nosem, odkaszlnął i wyciągnął chusteczkę, żeby się wysmarkać. Smród czarnej magii i doświadczenie zawodowe 0, gęsty katar 1. No to ewidentnie nie był jego najlepszy dzień, jeśli chodzi o bycie specjalistą w którejkolwiek dziedzin, które uważał za swoje koniki (chlubne bądź nie - zależało od tego, czy miałby być ze sobą całkowicie szczery a zazwyczaj nie był; dużo rzeczy dogodnie pomijał dla dobra własnego pokrętnego poczucia moralności).
No cóż. Teraz był bardziej zainteresowany. Nie obnosił się ze swoimi pokątnymi zielarskimi praktykami. Nie był jawnie spaczony czarnoksięskimi uczynkami. Lizał temat wsadzając palce tam, gdzie go interesował, ale nie praktykował czarnej magii w taki sposób, aby krzywdzić nią swoich wrogów. Raczej w formie naukowego zainteresowania z kapką empirycznego doświadczenia w zakresie magibotaniki i rozwoju wrodzonej życiowej przeszkody w postaci defektu genetycznego (no, uparcie powoli zaczynał patrzeć na to trochę mniej negatywnie) widmowidzenia.
- Sugeruję wpierw wysłuchać szczegółowego wyczerpania tematu przez pana Selwyna. W żadnym razie nie popieram dotykania tego... ...egzotyku ani wyjmowania go z osłony bez uprzedniego zabezpieczenia - stwierdził, jasno mając na myśli to, że puchate nauszniki nie są żadną obroną przed czarną magią.
Tą, którą usiłował wybadać przy pomocy innych zmysłów niż nos (nos niestety go srogo zawiódł, żenujące poczucie niezadowolenia z siebie). Przysunął się do Nory i również spojrzał w głównie kierunku korzeni rośliny. Wzroku jeszcze nie kwestionował.
Sprawdzam korzenie zgodnie z Wiedzą Przyrodniczą, jednocześnie zwracam uwagę na wspomnianą Nekromancję, usiłuję wyczuć/dostrzec coś podejrzanego poza zapachem
Wiedza Przyrodnicza •••• | Nekromancja •• | Percepcja •• | Przewaga: Zielarstwo (III) | wpływ na obserwacje może mieć również poziom spaczenia (III) wynikający m.in. z działalności przy handlu roślinami zakazanymi w półświatku (kp + znajomość półświatka poziom II)
będę wdzięczna za info czy dorzucać coś na nekro, bo skoro to sesja botaniczna to rzucam bez
edit: dodatkowy rzut z przewagi
- Również z mojej strony należy otwarcie to powiedzieć: jeśli komukolwiek przekazano jakieś szczegółowe informacje, nie byłem to ja - powstrzymał się przed rozłożeniem rąk, nie musiał tego robić, żeby to było jasne, że nie czuł się zadowolony z takiego stanu rzeczy. - Razem z panną Lestrange czyni to z nas co najmniej dwie osoby o niedostatecznym poziomie wiedzy a to, jak można śmiało powiedzieć, wyklucza możliwość przejścia do fizycznych badań nad rośliną. Oczywiście, dopuszczam również, że właśnie w tej chwili pokrzyżowaliśmy plan Towarzystwa, aby przeprowadzić na nas pewną pojedynczo ślepą próbę, jednak czy w takim wypadku nie warto byłoby oddzielić nas od osób posiadających informacje takich jak pan Selwyn lub uprzedzić je o konieczności zachowania dla siebie tej wiedzy? W innym wypadku można uznać eksperyment za niebyły, ponieważ zdajemy już sobie sprawę z tego, że z naszym poziomem wiedzy raczej nie chcemy ryzykować życia lub zdrowia dla dobra nauki - to było banalnie proste - może byli pasjonatami, ale nie nierozsądnymi ryzykantami, którzy słysząc ostrzeżenia od kogoś, kto miał kontakt z rośliną postanawiali na własną rękę przekonać się, że ogień jest gorący.
Kiedy Cameron zaczął zadawać trafne acz podstawowe pytania, brwi Greengrassa niemal zrównały się z linią jego związanych włosów. Gdyby sobie na to pozwolił, pewnie poprawiłby te dwie osoby na trzy. To już były trzy niedoinformowane osoby, nie dwie. To wyglądało coraz bardziej niepoważnie. Oczywiście nie zwrócił na to uwagi na głos. Wsłuchał się w wymianę spostrzeżeń między Cameronem a starszą panią starając się wyłapać jak najwięcej z reakcji i odpowiedzi pani Abbott, która w dalszym ciągu zachowywała się osobliwie nierozważnie i niefrasobliwie - przynajmniej w oczach Ambroisa.
Naprawdę zaczął podejrzewać, że dziwaczała jak inny znany mu wybitny herbolog z Ministerstwa, którego obecności tutaj się zresztą spodziewał.
Słysząc wtrącenie ze strony Nory o tym, że w istocie nie wiedzieli czy pustynna mandragora to tak naprawdę ten gatunek (zaczynał bardzo wyraźnie w to wątpić) skierował wzrok w stronę przyjaciółki, bezgłośnie poruszając wargami cztery świadomy tego, że Figg zrozumie, o co mu chodzi.
Tragikomiczny pokaz rzeczywistego stanu Towarzystwa. Niestety był częścią tego kabaretu pełnego nierozwagi, pochopności i braku profesjonalizmu. Cudownie. Właśnie w to chciał ładować swoje niemałe pieniądze.
A dalej było jeszcze lepiej!
Informację o zapachu czarnej magii unoszącym się w powietrzu przyjął z nieznacznym uniesieniem brwi, nie dając po sobie poznać zmieszania na tę wieść. W końcu kto jak kto, jako domorosły czarn... ...pasjonat ciemnych sztuk magicznych i jednocześnie alternatywnego zielarstwa powinien wyczuć takie rzeczy na odległość niczym łowczy pies. Zazwyczaj nie miał żadnego problemu ze stwierdzeniem, że od czegoś dosłownie biła czarna magia. Szczególnie w przypadku modyfikowanych roślin z czarnego rynku. Obracał się wokół nich praktycznie przez cały czas, gdy nie załatwiał swoich jawnych spraw zawodowych w Mungu.
Zawsze sądził, że wyrobił sobie doskonałe wyczucie. Tymczasem teraz musiał przyznać, że pominął coś takiego w naprawdę żenujący sposób. Może rzeczywiście nie wyczuwał smrodu mandragory tak bardzo jak inni? Nie mógł tego stwierdzić, bo nikt nie zatykał nosa w oczywisty sposób. Natomiast od kilku dni niesamowicie bolały go zatoki a eliksiry średnio poprawiały ten stan. Czyżby zatkany nos skutecznie zrobił z niego ślepca?
Dyskretnie pociągnął nosem, odkaszlnął i wyciągnął chusteczkę, żeby się wysmarkać. Smród czarnej magii i doświadczenie zawodowe 0, gęsty katar 1. No to ewidentnie nie był jego najlepszy dzień, jeśli chodzi o bycie specjalistą w którejkolwiek dziedzin, które uważał za swoje koniki (chlubne bądź nie - zależało od tego, czy miałby być ze sobą całkowicie szczery a zazwyczaj nie był; dużo rzeczy dogodnie pomijał dla dobra własnego pokrętnego poczucia moralności).
No cóż. Teraz był bardziej zainteresowany. Nie obnosił się ze swoimi pokątnymi zielarskimi praktykami. Nie był jawnie spaczony czarnoksięskimi uczynkami. Lizał temat wsadzając palce tam, gdzie go interesował, ale nie praktykował czarnej magii w taki sposób, aby krzywdzić nią swoich wrogów. Raczej w formie naukowego zainteresowania z kapką empirycznego doświadczenia w zakresie magibotaniki i rozwoju wrodzonej życiowej przeszkody w postaci defektu genetycznego (no, uparcie powoli zaczynał patrzeć na to trochę mniej negatywnie) widmowidzenia.
- Sugeruję wpierw wysłuchać szczegółowego wyczerpania tematu przez pana Selwyna. W żadnym razie nie popieram dotykania tego... ...egzotyku ani wyjmowania go z osłony bez uprzedniego zabezpieczenia - stwierdził, jasno mając na myśli to, że puchate nauszniki nie są żadną obroną przed czarną magią.
Tą, którą usiłował wybadać przy pomocy innych zmysłów niż nos (nos niestety go srogo zawiódł, żenujące poczucie niezadowolenia z siebie). Przysunął się do Nory i również spojrzał w głównie kierunku korzeni rośliny. Wzroku jeszcze nie kwestionował.
Sprawdzam korzenie zgodnie z Wiedzą Przyrodniczą, jednocześnie zwracam uwagę na wspomnianą Nekromancję, usiłuję wyczuć/dostrzec coś podejrzanego poza zapachem
Wiedza Przyrodnicza •••• | Nekromancja •• | Percepcja •• | Przewaga: Zielarstwo (III) | wpływ na obserwacje może mieć również poziom spaczenia (III) wynikający m.in. z działalności przy handlu roślinami zakazanymi w półświatku (kp + znajomość półświatka poziom II)
będę wdzięczna za info czy dorzucać coś na nekro, bo skoro to sesja botaniczna to rzucam bez
Rzut N 1d100 - 4
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
edit: dodatkowy rzut z przewagi
Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down