15.10.2024, 13:10 ✶
Drobna chwila zawieszenia między nimi i wspólne zafascynowanie wydawało się wręcz namacalne. Levi rozumiał aż za dobrze, że mógł jawić jako intrygujący eksponat i nawet jeśli w pewien sposób mu to przeszkadzało, nie dawał tego po sobie poznać. Był też przekonany, że nawet jeśli Scylla nie zawsze mogła być tego świadoma, to też była w stanie wywoływać podobne reakcje. Łatwo było się w końcu fascynować kimś, kto z podobnym uniesieniem podchodził do swojego rzemiosła, jakby w momentach parania się nim nie istniało nic innego na świecie.
A jej pochlebstwa? Dziwne trochę było słyszeć te słowa i nie dopatrywać się za nimi jakichś ukrytych motywów. Bo Greyback wydawała mu się w absolutnie niewinny sposób przekonana o tym co mówiła, a jego życie nauczyło że gdzieś tam powinien znajdować się przytyk. Odrobina może obrzydzenia czy wręcz niezdrowego zaintrygowania, które z kolei nadmiernie wykorzystywał, zamykając innych w swoich objęciach i momentach rozkoszy.
Uśmiechnął się lekko, do siebie, ale i też do niej, widząc jak przelicza na palcach kolejne dni, jak wreszcie odrzuca potrzebę dokończenia tych obliczeń i znowu sięga po ten odległy i absolutnie pewny swojego głos. Jakby zobaczyła już wszystkie możliwe warianty, kartkując z wprawą księgi przyszłości.
- Może być pojutrze - skinął głową i wyprostował się, nie zamierzając kwestionować jej decyzji. Mógł dowolnie dysponować swym czasem w tej kwestii, bo przecież nikt nie podważy jego decyzji, kiedy postanowi zmienić swoją dyspozycyjność w rezerwacie na najbliższe dni.
Odsunął się od stołu i podszedł do komody, składającej się z licznych i dość płaskich szuflad. Wysunął jedną z nich i przez moment zastanawiał się, w końcu biorąc w dłoń drewnianą ramkę, z zamkniętym pod szkłem okazem. Dobrze się spisała, więc równie dobrze mogła dostać za to nagrodę, dlatego przed Scyllą został ułożony znajdujący się pod szkiełkiem elf. Opalizujące skrzydełka błyskały urokliwie w świetle dnia wpadającym przez okno pokoju, nadając całości dodatkowego elementu odrealnienia, bo istota mimo spreparowania wydawała się zwyczajnie żywa. Z otwartymi oczami i w swoim podobieństwie do człowieka była zwyczajnie groteskowa. Tak samo jak Scylla.
- Proszę, to dla ciebie.
A jej pochlebstwa? Dziwne trochę było słyszeć te słowa i nie dopatrywać się za nimi jakichś ukrytych motywów. Bo Greyback wydawała mu się w absolutnie niewinny sposób przekonana o tym co mówiła, a jego życie nauczyło że gdzieś tam powinien znajdować się przytyk. Odrobina może obrzydzenia czy wręcz niezdrowego zaintrygowania, które z kolei nadmiernie wykorzystywał, zamykając innych w swoich objęciach i momentach rozkoszy.
Uśmiechnął się lekko, do siebie, ale i też do niej, widząc jak przelicza na palcach kolejne dni, jak wreszcie odrzuca potrzebę dokończenia tych obliczeń i znowu sięga po ten odległy i absolutnie pewny swojego głos. Jakby zobaczyła już wszystkie możliwe warianty, kartkując z wprawą księgi przyszłości.
- Może być pojutrze - skinął głową i wyprostował się, nie zamierzając kwestionować jej decyzji. Mógł dowolnie dysponować swym czasem w tej kwestii, bo przecież nikt nie podważy jego decyzji, kiedy postanowi zmienić swoją dyspozycyjność w rezerwacie na najbliższe dni.
Odsunął się od stołu i podszedł do komody, składającej się z licznych i dość płaskich szuflad. Wysunął jedną z nich i przez moment zastanawiał się, w końcu biorąc w dłoń drewnianą ramkę, z zamkniętym pod szkłem okazem. Dobrze się spisała, więc równie dobrze mogła dostać za to nagrodę, dlatego przed Scyllą został ułożony znajdujący się pod szkiełkiem elf. Opalizujące skrzydełka błyskały urokliwie w świetle dnia wpadającym przez okno pokoju, nadając całości dodatkowego elementu odrealnienia, bo istota mimo spreparowania wydawała się zwyczajnie żywa. Z otwartymi oczami i w swoim podobieństwie do człowieka była zwyczajnie groteskowa. Tak samo jak Scylla.
- Proszę, to dla ciebie.