15.10.2024, 19:51 ✶
Duch okazał się wkurzającą, chichoczącą uczennicą, która pewnie za swojego życia nie miała szansy z nikim się całować, więc dokuczała innym. Sytuacja była naprawdę żenująca, ale to nie była ich wina. Jak mogli przewidzieć, że w toalecie, do której nikt nie chodził mieszkała duszka podglądaczka? Jednocześnie, Icarus słyszał o Jęczącej Marcie. Nie wiedział, gdzie znajdowała się jej toaleta, ale miał mniej więcej orientację w tym, jakie duchy latały po Hogwarcie. Przecież jak człowiek interesował się historią, rozmowa ze zmarłymi była czymś absolutnie niepowtarzalnym. Chyba, że duch był dość nowy, wtedy nie stanowił większego źródła wiedzy, a raczej... ciekawostkę.
– I co? Często podglądasz ludzi, Marto? Bawi cię naruszanie czyjejś prywatności? A może jesteś zazdrosna, że Mona ma mnie, a ty nie miałaś za swoich czasów żadnego chłopaka? – zaczepił ducha Icarus.
Jednocześnie położył dłoń na ramieniu Mo w uspokajającym geście. Choć musiał przyznać, że urocze było, jak go broniła. Podobała się mu jej siła, wojowniczość, coś co wyciągnęła od swoich smoków. Wręcz mogła na niego nadepnąć, a on by podziękował.
– Zazdrosna? Przepraszam, kolego, ale ogierem to ty nie jesteś – parsknęła Marta i znów zaśmiała się z własnego dowcipu. Przezabawne... Icarus mógł wspomnieć coś o swoim dziedzictwie rodzinnym, lecz się powstrzymał, nie mogąc dobrać słów, które nie brzmiałyby absurdalnie.
– A w dodatku to nie jest twoja toaleta. W tej szkole toalety są wspólne, co znaczy, że nie możesz rościć sobie żadnych praw do tego miejsca. Podglądasz też ludzi jak robią inne rzeczy?
To było ze strony Icarusa przegięcie. Marta podleciała bliżej nich, roztaczając wokół typowe dla duchów zimno. Tak jak wcześniej Ariemu było gorąco, teraz czuł gęsią skórkę z nieprzyjemnego chłodu.
– To moja toaleta, bo tak się składa, że tu umarłam, kochasiu! – wrzasnęła Marta, po czym... wybuchnęła płaczem.
Icarus spojrzał na Monę, wypowiadając bezgłośnie słowo „wariatka” i zupełnie nie mając pojęcia, co w tej sytuacji zrobić. Z drugiej strony, obudziła się w nim charakterystyczna dla niego ciekawość co do przeszłości. Jak Marta mogła umrzeć w szkolnej toalecie? Czy straszył tu jakiś gorszy duch? A może jakiś inny uczeń ją zabił, a teraz chodził na wolności? Przecież jakkolwiek irytująca by nie była, na pewno nie zasłużyła na przedwczesną śmierć.
– I co? Często podglądasz ludzi, Marto? Bawi cię naruszanie czyjejś prywatności? A może jesteś zazdrosna, że Mona ma mnie, a ty nie miałaś za swoich czasów żadnego chłopaka? – zaczepił ducha Icarus.
Jednocześnie położył dłoń na ramieniu Mo w uspokajającym geście. Choć musiał przyznać, że urocze było, jak go broniła. Podobała się mu jej siła, wojowniczość, coś co wyciągnęła od swoich smoków. Wręcz mogła na niego nadepnąć, a on by podziękował.
– Zazdrosna? Przepraszam, kolego, ale ogierem to ty nie jesteś – parsknęła Marta i znów zaśmiała się z własnego dowcipu. Przezabawne... Icarus mógł wspomnieć coś o swoim dziedzictwie rodzinnym, lecz się powstrzymał, nie mogąc dobrać słów, które nie brzmiałyby absurdalnie.
– A w dodatku to nie jest twoja toaleta. W tej szkole toalety są wspólne, co znaczy, że nie możesz rościć sobie żadnych praw do tego miejsca. Podglądasz też ludzi jak robią inne rzeczy?
To było ze strony Icarusa przegięcie. Marta podleciała bliżej nich, roztaczając wokół typowe dla duchów zimno. Tak jak wcześniej Ariemu było gorąco, teraz czuł gęsią skórkę z nieprzyjemnego chłodu.
– To moja toaleta, bo tak się składa, że tu umarłam, kochasiu! – wrzasnęła Marta, po czym... wybuchnęła płaczem.
Icarus spojrzał na Monę, wypowiadając bezgłośnie słowo „wariatka” i zupełnie nie mając pojęcia, co w tej sytuacji zrobić. Z drugiej strony, obudziła się w nim charakterystyczna dla niego ciekawość co do przeszłości. Jak Marta mogła umrzeć w szkolnej toalecie? Czy straszył tu jakiś gorszy duch? A może jakiś inny uczeń ją zabił, a teraz chodził na wolności? Przecież jakkolwiek irytująca by nie była, na pewno nie zasłużyła na przedwczesną śmierć.